literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie TG
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
to już dwa tysiąclecia...
gdy Bóg zstąpił na ziemię by przez cierpień czarę
złożyć za nasze grzechy żywota ofiarę
pamiątkę tych wydarzeń rok po roku czcimy
wierząc że Bóg zmartwychwstał  - Bóg prawdziwy w Synu

przez  tajemnice wiary niewytłumaczalne
(rozumem chcieć je pojąć znaczy zgrzeszyć pychą)
chrześcijaństwo nadal kwitnie efektem finalnym
Bóg przez życia ofiarę dał nam wieczne życie

życzę więc nam radości bo cieszyć się trzeba
że przez miłość i wiarę jest nadzieja nieba
życzę także pokory i zastanowienia
czy człowiek poprzez  rozum dostąpi zbawienia

radość niech ubogaci refleksja świąteczna:
kiedy sczeźnie mamona pozostanie wieczność

radosnych i pogodnych dni Świąt Zmartwychwstania
i godnego przeżycia w duchu odkupienia
Opublikowany: 23-03-2008 22:21 przez: TG
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (14)
Droga zgrizzly
wybacz mi proszę faux pass ale tak się przyzwyczaiłem do twoich słusznych zresztą komentarzy
że pominąłem pierwszy wpis co niniejszym nadrobiłem i po raz kolejny skorzystałem z Twojej
refleksji
pozdrawiam serdecznie:)))
24-03-2008 21:24 TG [Link do komentarza]
Wzruszyły mnie Twoje słowa
Największy Przyjacielu
Serdeczna życzliwość w nich zawarta
pokazuje tym małym i dużym
na czym polega prawdziwa wielkość
a ja jestem tylko skromnym narzędziem
przypominającym niektóre wartości
Tobie również życzę wszystkiego co najlepsze
nie tylko od święta
Pozdrawiam serdecznie:)))
24-03-2008 21:13 TG [Link do komentarza]
wiesz co, blondynka,
uffam, że mi się jednak uda rozsądnie trzymać się z daleka od twoich komentów, bo to jedyne, co można zrobić.
To serwis literacki, a nie jakaś kozetka-hamburger za trzy grosze, gdzie się obcym ludziom bezceremonialnie wtrynia paluchy w ich prywatne życie.
Nawet, gdyby mnie stado wściekłych orangutanów porwało za młodu z kołyski i wychowywało albo Tatuś Zgrizzly okrutnie nie pozwalał mi przez całe zgrizzlęctwo czytać pornosów, a tylko bajki o Misiu Uszatku, to nic ci do tego na portalu literackim. Nic ci do mojego życia, rozumiesz? Nie przychodzę tu na zwierzenia przy kawce.
Już jaśniej nie potrafię. Czy ja się w twoje intymne życie wchrzaniam na epoezji, blondynka i robię ci jakieś analizy osobowości z fastfoodu?
Wydaje się, że nie jest rzeczą aż tak skomplikowaną odróżnianie życia osobistego użytkowników od rozmów o zawartości wierszy i wątkach, które z tej zawartości wynikają.

No. Skrzywdzonam bezwzględnie. Oto ufoludki mnie raz przykuły na całe popołudnie na działkach pracowniczych doSennika egipskiego, co to on wykiełkował i wypuścił liście u sąsiadów. A w Senniku, na stronie 66 i ćwierć, tam gdzie Prawdy Złote bestia pazurem z plastyku naskrobała, stało napisane: ten, kto myśli, że w serwisie literackim rozmawia się o wierszach, skrzywdzony został setnie i niezdrowy jest na umyśle.
I jeszcze pod spodem: ten, kto myśli, że o życiu można powiedzieć więcej ponad parę dyżurnych wyświechtańców, ten pewnikiem miał tatusia wampira, mamusię strzygę, do szkoły pod górkę i mrówki faraona mu pływały kraulem w kaszce z mleczkiem.

Dżizas. Wyobrażam sobie, jak ktoś idzie do banku i kasjerce mówi, ni w pięć, ni w dziewięć, kiedy ta czeka na wydruk operacji finansowej: o, o, o, pani to pewnie miała ciężkie dzieciństwo, no nie, bo pani tak dziwnie na mnie patrzy.
Albo ktoś idzie do teatru, ogląda Hamleta, a po spektaklu zastanawia się tylko nad tym, dlaczego aktor chrząknął w drugim akcie. Pewnie chrząknął, bo był z domu dziecka, kurna.

No normalnie można się zastrzelić.

[TG, jeśli zechciałbyś się uważniej przyjrzeć mojemu pierwszemu komentowi pod tym wierszem, to byś może zauważył, że nigdzie nie mówię, że twój wiersz to bzdet. Kiedy mówię, że mnie coś bardzo ciekawi, to nie oznacza: to jest bzdet.
Mniejsza z tym. Sorry za prywatną wściekliznę pod wierszem.]
24-03-2008 21:04 .zgrizzly [Link do komentarza]
Wielki Przyjacielu skrzywiłbym to twoje piękne pisanie gdybym zaczął komentować , że co miało być wesołych i ciepłych czy radosnych i pogodnych. Ja tobie wszem i wobec życzę i jednych i drugich Swiąt takich jakich ty sam sobie życzysz i jakie masz w marzeniach i rzeczywistości. pozdrówka
24-03-2008 19:57 goliat [Link do komentarza]
przyznaję iż nie spodziewałem się że tradycyjne życzenia
siłą rzeczy oparte na utartych sloganach
wywołają tak zażartą polemikę
kochana zgrizzly zazwyczaj nie podziela mojego tradycjonalizmu
i jej intelekt w sposób naturalny reaguje agresją na bzdety
ale są też ludzie do których te bzdety przemawiają
niech więc każdy ma rację
i podda ją próbie czasu
pozdrawiam szanowne panie
i ukłony dla Augustusa:))))
24-03-2008 16:34 TG [Link do komentarza]
ktoś cię chyba mocno skrzywdził i dlatego jestes taka a nie inna
z racji nicku ty naprawdę gryzziesz czyli dopasowany w całości
Miłego samozadowolenia

ze też w święta wdaję się w tak durnowate polemiki z kimś, kto uważa że wszystkie rozumy pozjadał
24-03-2008 12:11 blondynka8 [Link do komentarza]
złosliwość nawet ta ukryta też świadczy o wielkiej miłości... ale do samego siebie:)))

Przepraszam, będzie nieświątecznie przez chwilę, ale ja już normalnie pawie puszczam źrenicami, jak widzę po raz enty personalne, fastfoodowe diagnozy na e-po.
Na oczy mnie nie widziałaś, a mi wciskasz jakieś olśnienia bezpośrednio pijąc do mnie, do ciężkiej widocznej cholery. I znowu ta charakterystyczna falka uderzeniowa z uśmiechów, jakby banan z kosmosu pieprznął o ziemię, żeby się człowiek radował. Mogłabyś zająć przedmiotem zamiast moim podmiotowym zadkiem chociaż raz?
No kocham siebie. Jak cholera kocham. Być może więcej się już na tej ziemi nie pojawię, więc tylko ten jeden raz mam okazję się pokochać. No i co jest takiego niegodziwego w miłości do siebie samego, do kurki zielonej? Gdyby więcej ludzi siebie samych kochało chociaż odrobinę, to tylko by im samym i ludziom wokół na zdrowie wyszło.
Nożesz. Moraliza z kalendarza cioci Kloci, kurna frak.

przykłady można mnożyć w nieskończoność ale i po co? żeby coś udowodnić sobie czy komuś tam
Nie, psiakrew. Wyobraź sobie, że nie po to, by udowodnić komuś czy sobie. Tylko po to, żeby nie złamać sobie żuchwy, kiedy się wali raz po raz tą żuchwą w panele, ziewając podczas czytania kolejnych kopii złotych myśli z Dyżurnego Przechodniego Pierdolonego Tobołu Na Każdą Okazję.
I żeby nie zamieniać całego świata, który jest nieskończenie piękny, w magazyn żartych przez mole Smętów-Transparentów z mundrościami życiowymi.
Spieprzam na obiad, bo mnie znowu nosi. Nie nadaje się do rozmów o pierdołach, a znowu pozwoliłam sobie w nie wejść. Cholera. Diabli.
Papa.

A i tak błogosławione niech będą te wszystkie złote myśliszcza, jak pozłacane trupy, bo dzięki nim przynajmniej można bardziej docenić to wszystko, co nimi nie jest.
24-03-2008 11:45 .zgrizzly [Link do komentarza]
[p.s. tak na marginesie
akceptacja z mojego punktu widzenia nie musi oznaczać, że się przytula wszystko do serca jak leci. Dlaczego akceptuję banał miałoby się równać kocham banał? A dlaczego miałoby znaczyć właśnie tak?
Akceptuję banał, ale to nie znaczy, że muszę go zaraz kochać. Godzę się, choć nie zawsze bez sprzeciwu, na jego obecność i mniej więcej rozumiem, skąd się bierze.
Banał nie stanowi przeszkody dla niebanału. Innymi słowy: rzeczy ciekawe istnieją bez względu na banał, choćby ten się plenił po niebo.
Slogan jest dla mnie także przejawem nieskończności, tylko że po prostu jest jej znakiem najbardziej nudziarskim, bezbarwnym, nieciekawym z tego, co w życiu spotkałam.]
24-03-2008 11:24 .zgrizzly [Link do komentarza]
przykłady można mnożyć w nieskończoność ale i po co? żeby coś udowodnić sobie czy komuś tam

Tutaj się nimi posłużyłam dla towarzystwa, bo pasowały do miejscoych klimatów.

złosliwość nawet ta ukryta też świadczy o wielkiej miłości... ale do samego siebie:)))

''Kto ma wieczność zobaczyć, temu i mamona nie zaszkodzi na oczy''

mnie akurat nie zależy na wieczności, wystarczy mi ta krótka, cudowna chwila na tym pięknym świecie, pełnym banalnych sloganów, wytartych, słów nic nie znaczących dla niektórych, którym mamona niestety przesłoniła wszystko co piękne.
Uwaga:
Miłości za pieniądze nie da się kupić

Nieprawda

Da się.
24-03-2008 11:17 blondynka8 [Link do komentarza]
miłość to akceptacja drugiego człowieka, ze wszystkimi wadami, zaletami.

A niby dlaczego tylko człowieka? Kochać można nie tylko ludzi. I tak samo akceptować.
A wtedy wieczność dobrze widać wszędzie, również z mamoną. Mamona nie musi znikać, bo rzekomo jak jest, to wieczność potrafi zasłaniać. Kto ma wieczność zobaczyć, temu i mamona nie zaszkodzi na oczy.

A poza tym to ja nie cierpię ogólników i takichtam złotych myśli w ciapki różowe. Tutaj się nimi posłużyłam dla towarzystwa, bo pasowały do miejscoych klimatów.
Ale na koniec, żeby nie mnożyć wytartych frazesów - bo dlaczego akurat ja mam je zasilać, skoro ich nie znoszę - dam to, co zdecydowanie wolę, czyli konkret o miłości. Będzie o jej odmianie macierzyńskiej.

Do skarbczyka historyjek z życia przeszedł w mojej rodzinie historyczny cytat z gabinetu pediatry.
Mówi spieniona mamusia do dziecka:
Jak będziesz, synek, niegrzeczny, to pan doktor da ci zastrzyk w jenzyk.

Dla mnie tego rodzaju obrazek tysiąckroć więcej mówi o odcieniach miłości niż jakieś pobożne życzenia i slogany.

Howgh.
24-03-2008 10:54 .zgrizzly [Link do komentarza]
że większość ludzi też uważa, że prawdziwa Wielka Miłość to ta, która obywa się bez warunków, zastrzeżeń typu: będę cię kochał, ale musisz zmienić w sobie to i tamto.

Miłość to wolność, prawo wyboru, nie przymus, to cieszenie się drobiazgami, po co zaraz definicja Wielka Miłość

nie wymaga mówienia o tym, miłość to akceptacja drugiego człowieka, ze wszystkimi wadami, zaletami. Miłość to kompromis, ustępstwa, przebaczanie.

Ma tyle odcieni.

Stawianie ultimatum rzeczywistości jest obrzydliwe
24-03-2008 10:36 blondynka8 [Link do komentarza]
kiedy sczeźnie mamona pozostanie wieczność

Mnie to bardzo ciekawi, dlaczego ludzie tak chętnie stawiają ultimatum rzeczywistości. Wyłącznie dopiero jak coś_tam, to coś_tam. A ponieważ warunki tego rodzaju zazwyczaj bywają diablo idealistyczne, to większość z chciejców nigdy nie dożywa spełnienia pragnień, rozgorycza się, obraża na świat lub dojutrki odkładają rozmaite ludzkie przygody na niekończące się jutro, uzależniają szczęście od mrzonek. Byłoby. Byłoby prawdziwie dobrze, gdyby. A tak to nigdy nie jest naprawdę dobrze i szlus. Ano byłoby, gdyby było. Ale nie ma. Stale coś uwiera i trzeba się tego czepiać.

To tym bardziej dziwne, że większość ludzi też uważa, że prawdziwa Wielka Miłość to ta, która obywa się bez warunków, zastrzeżeń typu: będę cię kochał, ale musisz zmienić w sobie to i tamto.
No to jak to jest? Kocha się prawdziwie życie czy się go nie kocha, skoro się mawia: życie, może i byś fajne było, ale musisz to i tamto, i jeszcze owamto. To wyrzuć, bo mi się nie podoba, tamto też nie. A jak nie zmienisz tego, co ja chcę, to cię kochać nie zamierzam. Się, życie, chrzań.

Wieczność z definicji jest zawsze. Czy z mamoną, czy bez niej. I wydaje się, że można łatwo przegapić jej trwałą obecność w nietrwałych ludzkich rzeczach.

Howgh.
24-03-2008 09:41 .zgrizzly [Link do komentarza]
piękne życzenia :)
24-03-2008 01:39 Augustus [Link do komentarza]
''kiedy sczeźnie mamona pozostanie wieczność ''

dodaje do ulubionych
i jeszcze jeden:

czy człowiek poprzez rozum dostąpi zbawienia
23-03-2008 23:13 blondynka8 [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s