literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie TG
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
żegnaj lato na rok
jesień już za progiem stoi
z upałami się żegnamy
wrzesień skutki lata koi
płynie czas nieubłagany

tylko pamięć jeszcze wraca
do uroków chwil minionych
luby wieniec wspomnień splata
piękno snów niedokończonych

w domu znowu żona dzieci
worek nowych obowiązków
czas jak zwykle wolniej leci
monotonią stałych związków

niby lato też rodzinne
lecz szedł każdy swoją drogą
żonie woda była zimna
no i morze ziało trwogą

leżak książka spokój błogi
i broń Bóg bez kapelusza
jeden plus że dzieciom nogi
bez zakazów mogły ruszać

tak od rana do wieczora
wyłączając czas obiadu
ciągła się dwunożna sfora
kto by chciał dochodzić ładu

też czerpałem przyjemności
z tej rodzinnej eskapady
wiek mój jeszcze sobie rościł
lizać okiem plaż pokłady

czasem piwko z sąsiadami
i kelnerce miłe słowo
apetytów nie musiałem
przed żoninym okiem chować

było miło - wspomnieć błogo
znów tryb wrócił obowiązków
życie ciągnie się stonogą
od jesieni aż do wiosny

jesień swoje ma uroki
i niedzielny spacer z żoną
pies do przodu dzieci bokiem
my pod rączkę szczęście chłonąc
Opublikowany: 07-09-2019 21:04 przez: TG
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (2)
raczej humorystyczny z satyrystycznymi ambicjami:-)
08-09-2019 11:04 TG [Link do komentarza]
Tytuł zapożyczony, a zapisany jakbyś sam go wymyślił.

żegnaj lato na rok

jesień już za progiem stoi
z upałami się żegnamy
wrzesień skutki lata koi
płynie czas nieubłagany

tylko pamięć jeszcze wraca
do uroków chwil minionych
luby wieniec wspomnień splata
piękno snów niedokończonych

w domu znowu żona dzieci
worek nowych obowiązków
czas jak zwykle wolniej leci
monotonią stałych związków

niby lato też rodzinne
lecz szedł każdy swoją drogą
żonie woda była zimna
no i morze ziało trwogą

leżak książka spokój błogi
i broń Bóg bez kapelusza
jeden plus że dzieciom nogi
bez zakazów mogły ruszać (to jest po polskiemu)

tak od rana do wieczora
wyłączając czas obiadu
ciągła się dwunożna sfora
kto by chciał dochodzić ładu

też czerpałem przyjemności
z tej rodzinnej eskapady
wiek mój jeszcze sobie rościł
lizać okiem plaż pokłady

czasem piwko z sąsiadami
i kelnerce miłe słowo
apetytów nie musiałem
przed żoninym okiem chować

było miło - wspomnieć błogo
znów tryb wrócił obowiązków
życie ciągnie się stonogą
od jesieni aż do wiosny

jesień swoje ma uroki
i niedzielny spacer z żoną
pies do przodu dzieci bokiem
my pod rączkę szczęście chłonąc

Czy ten wiersz jest też sarkastyczny, czy o miłości małżeńskiej?
08-09-2019 09:15 wre... [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s