literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Wiersz z listy autora o pseudonimie romdar77
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
poetyckie zloty
lubię oglądać fotki z poetyckich zjazdów
twarze pełne zbawicieli a na blatach
piwo papierosy czasem jakiś tomik

lubię oglądać fotki z poetyckich zlotów
mesjasze pospołu  z tymi którzy już wiedzą-
idą w ogień i żaden nawóz ich nie użyźni -
tych jednak widzę w mniejszości

królują mesjasze i nikt ich nie przekona
że ich czas nigdy nie nadejdzie
do starości będą żyć iluzją
co ja piszę - nawet umierając - będą wierzyć

odkryją mnie po śmierci.
Opublikowany: 13-09-2007 21:33 przez: romdar77
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (25)
Wiersz przeciętny (sorry rodmar, nie dotyczy to pewnie wszystkich Twoich wierszy)
ale dyskusja pod wierszem graweruje. Czasem wydarza się coś, by mogło wydarzyć się COŚ:)
15-09-2007 22:56 anovi [Link do komentarza]
Zdaję sobie sprawę, że nie o wątki psychoterapeutyczne chodzi
ale o ślad jaki zostawiają
- są takie wiersze, które grawerują duszę
15-09-2007 22:43 Brzuszek [Link do komentarza]
nie może przeca namaszczać ktoś, kogo uważa się za niezdolnego do namaszczania lub kto sam się za takiego *uważa.
--
(Tak miało być, rzecz jasna. Sorry.)
15-09-2007 19:45 .zgrizzly [Link do komentarza]
Jeżu, Brzu. Nie wiem. Może za dużo wymagam. I przeceniam. Kiedy powiedziałam o wierszach: niczego we mnie w znaczący sposób nie zmieniają, nie chodziło mi o wątki psychoterapeutyczne. Jedynie o zdolność tekstu do interesującego pokazywania rzeczy. Tak, że kiedy patrzysz na coś razem z autorem, to nie masz wrażenia, że nudziarz beznadziejnie złapał cię za guzik lub za nos. Jeśli leje deszcz i ktoś ci obwieszcza: leje deszcz i nic już więcej z siebie nie wykrzesze, bo się właśnie w tym momencie wyprztykał z pomysłów na opisywanie świata - to taki tekst niczego nie zmienia w znaczący sposób. No leje. A ty idziesz dalej.
15-09-2007 16:20 .zgrizzly [Link do komentarza]
rodmar mesjasz number 77 ;)
15-09-2007 15:39 anovi [Link do komentarza]
po kolei zgryzek
15-09-2007 14:55 Brzuszek [Link do komentarza]
Dlaczego zaniepokoiłam, Brzu?
15-09-2007 12:45 .zgrizzly [Link do komentarza]
Ale też i ubywa ludzi, którzy potrafią pisać wiersze tak, że się je pamięta dłużej niż trwa czas ich czytania. Mnie coraz więcej tekstów wydaje się całkowicie, przerażająco niekoniecznych. Niczego we mnie w znaczący sposób nie zmieniają.-

Zgryzz czy Ty nie przeceniasz albo nie za dużo wymagasz od wiersza?
Co byś chciała w sobie w znaczący sposób zmienić i jakie wiersze mają Ci w tym pomóc?
Przyznam, że mnie zaniepokoiłaś.
15-09-2007 11:48 Brzuszek [Link do komentarza]
Baker:), ożesz, a ja myślałam, że już na wieki wieki zostaną tą_jedyną_od_kilometrowych_postów;)
W necie - zdaje się - precyzja jest luksusem: pisze się szybko, często w trakcie innych zajęć. Może zresztą precyzja i uważność są luksusem wszędzie, a nie tylko w necie, nie wiem, bo w ogóle coraz mniej wiem. W każdym razie łatwo o omyłki zarówno w opisywaniu, jak i odczytywaniu intencji. Mogłam więc i ja po prostu nietrafnie, zbyt nieuważnie odczytać twoją opinię. Ale rzeczywiście nie tak całkiem bez powodu. Skoro słowa od krytyka są namaszczające, miałam prawo pomyśleć, że w tej opinii nie tylko poeci, ale i krytycy mają się za kapłanów: nie może przeca namaszczać ktoś, kogo uważa się za niezdolnego do namaszczania lub kto sam się za takiego nie uważa. Po wyjaśnieniach rozumiem, dlaczego z twojego punktu widzenia był to sens naddany, no ale nie wziął się całkiem z nieba.
Wydaje się, że badadanie w interpretacji abacusa odzwierciedla sedno sporej części życia literackiego.
A to, że dobre słowo od twórcy już uznanego lub od liczącego się w środowisku krytyka jest mocno promocyjne, że czasami raz na zawsze zapewnia bezpieczne miejsce w literaturze - to jasne. Równie łatwo można się zgodzić z opinią, że nie zawsze wiadomo, skąd bierze się uznanie krytyków, ponieważ przy baczniejszym spojrzeniu na wiersze wydaje się często czystym kaprysem.
Pewien krytyk nazwał dzisiejszą poezję niedokładnie czytaną. I mnie się wydaje, że to jest jeden z najważniejszych jej smutków. Jakkolwiek się ją pisze, może przejść bez śladu. Nie dlatego, że jest zła, ale właśnie między innymi dlatego, że ubywa ludzi, którzy czytają poezję uważnie, naprawdę po coś. Natomiast coraz więcej ludzi czyta wiersz tyle czasu mniej więcej, ile trwa ugotowanie jajka na miękko. A żaden, nawet najlepszy, wiersz w tym czasie nie da z siebie wiele.
Kurczy się też zakres tematów, które obchodzą kogoś więcej niż specjalistów.
Ale też i ubywa ludzi, którzy potrafią pisać wiersze tak, że się je pamięta dłużej niż trwa czas ich czytania. Mnie coraz więcej tekstów wydaje się całkowicie, przerażająco niekoniecznych. Niczego we mnie w znaczący sposób nie zmieniają. Zapominam je natychmiast po przeczytaniu. Często żeby się naprawdę przejąć ich drobiazgowym relacjonowaniem rzeczy niekoniecznych, trzeba byłoby prywatnie znać autora, a ja w większości przypadków czytając wiersz o rzeczach niekoniecznych nie czuję najmniejszej ochoty, żeby go poznawać choćby przez moment. A gdybym nawet poczuła ochotę, zapomniałabym o niej zaraz po przeczytaniu. Razem z wierszem. I to wrażenie jednakowo dotyczy tekstów już namaszczonych i nienamaszczonych.
Jeśli chodzi o mnie, to o ile wciąż jeszcze myślę, że być może gdzieś tam powstaje poezja, która coś dla kogoś znaczy, o tyle własne wiersze widzę teraz jako mocno niekonieczne wśród rosnących do nieba stosów mocno niekoniecznego.
Pozdrawiam.
15-09-2007 11:33 .zgrizzly [Link do komentarza]
Każdy ponosi odpowiedzialność za własne wypowiedzi. Także wówczas, kiedy są niezręczne lub nieprecyzyjne. Nie jestem jednak pewny czy przypisywane mi intencje są uprawnione. Stąd poczuwam się w obowiązku, aby tę wypowiedź doprecyzować.
Brzmiała ona tak:
ja, prowincjonany poetycki nowicjusz kilka takich zlotów zaliczyłem: by dotknąć szat,tych którzy już wiedzą i mesjaszy słuchając zbadadać****, czy aby mesjanizm mnie nie zaatakował.
przyznam, że ci co już wiedzą / często wiedzą niewiele, a jesli już zniżą sie do rozmowy ze swoimi wyznawcami, to mówią tak, aby ich wiedzy ktoś z motłochu nie wykradł/ich wierszy to też tyczy/.
mnie się zdaje, że na zlotach tak naprawdę królują* krytycy. bo jedni i drudzy** pojawiają się tu przede wszystkim dla /jeszcze jednego/ namaszczającego słowa***.

- królują*- czyli są najważniejsi. Na ich opinię podczas spotkań się czeka, o ich opinię się zabiega, te opinie są przywoływane, bywają przedmiotem zazdrości, wyznaczają „miejsce” przy stole. Krytycy podczas takich spotkań wcale niekoniecznie „fizycznie” muszą być obecni. Chodzi przecież o opinie, które „opiniotwórczo” zaistniały.
- jedni i drudzy**- poeci wedle podziału w wierszu
- namaszczającego słowa*** -przyznaję,że jest to określenie dość śmiałe w zestawieniu z poziomem publikowanej tu mojej pisaniny. Ale to chyba wcale nie musi podważać prawdziwości tej opinii w ogóle. Częściowo, moje zdanie, przedstawiałem już dwa akapity wyżej. Nie jest ono nadzwyczajnie odkrywcze ani chyba całkowicie błędne. Jeżeli by się przenieść na/tu jakby bardziej neutralne//terytorium prozy, to rola choćby H.Berezy w promowanie
niektórych autorów i marginalizowanie innych, albo publicystyczne zaangażowanie się J.Pilcha w stworzenia sprzyjającego klimatu dla zaistnienia D.Masłowskiej /zdaniem wielu przedwczesne i ponad miarę/ – mają w sobie coś z krytyczyno-kreatywnego „namaszczenia”. Myślę, że w poezji nie jest inaczej. I że krytycy mają świadomość wagi swojej opiniotwórczej roli jak i realiów środowiska, w jakim działają. Także umizgów i szeptów na boku.
Oczywiście te moje wynurzenia są o tyle osobliwe, że czynię je na tle swojego mizernego quasi-wierszowania, czego mam świadomość. A jeśli jakieś próby jeszcze czynię, to tylko może po by się w tym utwierdzić.
-zbadadać****- to oczywiście błąd literowy, jedna sylaba podwójnie a ile twórczych inspiracji.

Wszystkich, których swoją wczorajszą wypowiedzią/ a może i dzisiejszą?/ w jakikolwiek sposób uraziłem – przepraszam.

PS. Ja też czuję. I boli mnie przypisywanie mi intencji, których nawet mikroślad nie legł u podstaw mojej wczorajszej wypowiedzi. Stąd ta epistoła
15-09-2007 09:30 Baker [Link do komentarza]
nadasensem z odmasensem
w rozstrzeniosensodadaniu
14-09-2007 15:50 Brzuszek [Link do komentarza]
Zbadadanie, posiadajace rdzeń dada, w oczywisty sposób wpisuje się w problematykę sztuki (a więc również poezji) oderwanej od tradycji. Zbabadanie jest żmudnym procesem szukania sensu w absurdalnym bezsensie. Babadacze, czyli ludzie zajmujący wykorzystywaniem badadania w sposób profesjonalny (w odróżnieniu od partababadadaczy, którzy sensu nie potrafią odnaleźć w żadnym obszarze), kwalifikują wytwórczość twórców, nadając jej sens, albo wrecz przeciwnie, sensu jej odmawiają. W pierwszym przypadku mamy do czynienia z nadasensodadaniem, a w drugim - odmasensodadaniem. Powstajace na styku nadasensodadania i odmasensodadania utwory, z powodu trudności jednoznacznego ich określenia, nazywane są nadaodmasensodadalnymi. Znajdują się one jednak w obszarze zainteresowania partabadadaczy, co oczywiście - jak wcześniej wspomniałem - nie ma sensu, bo i tak ,nic z tego dla historii sztuki nie wynika.

pozdrawiam
14-09-2007 13:17 abacus [Link do komentarza]
- zachciało mi spontanicznego, żartobliwego/ na moja miarę/ komentarza....
- cieszę się,że przynajmniej zbadadanie się podobało.
14-09-2007 12:48 Baker [Link do komentarza]
taaak zgryz, patrzysz, wiesz i czujesz od razu
fałsz; takie zachowanie sprawia, że w mig lodowacieję

och spodobało mi się słowo zbadadanie - Baker z 10:43,
14-09-2007 12:13 Brzuszek [Link do komentarza]
a tak w ogóle: miał być to żartobliwy koment do wiersza, a wyszły interpretacje, ktore mnie zamroziły swoją powagą.
14-09-2007 11:54 Baker [Link do komentarza]
.zgrizzly,
pewnie sie niefortunnie wyraziłem i w konsekwencji zostałem opacznie zrozumiany: nie było moim zamiarem oceniająco odnosic sie do krytyków. mówiłem tylko o dwoch rodzajach poetów wymienionych w wierszu. że jedni i drudzy / po swojemu wielcy/ królują jakby na niby. albo z niepewności albo próżnośći spotykają się, w oczekiwaniu /jeszcze jednego/ "namaszczenia"
calkowicie sie zgadzam, że w takich okolicznościach sytuacja krytyka nie jest godna pozazdroszczenia.
więc jesli powiedzialem, że na zlotach tak naprawdę królują krytycy , to dlatego,że nazwisko znanego krytyka, jest magnesem takich zlotów. o czym krytycy, jak mi się zdaje, dobrze wiedzą.

pozdrawiam,
14-09-2007 11:33 Baker [Link do komentarza]
a gdzie mozna sobie poogladać takie foty? bo chciałabym nemusia z meksiem poogladać













w uściskach:P)
14-09-2007 11:28 ann13 [Link do komentarza]
Heh, Brzu, no komu jak komu, ale Rak Rakowi chyba nie musi wyjaśniać, że tu nie ma nic do badania;P To się po prostu wie, czuje. Po sposobie patrzenia, dobierania słów, tonie głosu, gestach, minach. A jeśli ktoś z kolei ukrywa, co naprawdę myśli o rozmówcy, to czuje się zwyczajnie fałsz. A fałsz, czy - ściślej - dystans wynikający z fałszu - skutecznie rozwala jakąkolwiek rozmowę, kontakt. Nic wtedy z niego nie wyniknie wzbogacającego.
Nie wierzę, że tego nie znasz;P Patrzy się i wie, jak jest;P, Brzu.
14-09-2007 11:17 .zgrizzly [Link do komentarza]
czyli, że nie warto tego badadać
14-09-2007 11:11 Brzuszek [Link do komentarza]
komfortowo, *Baker,
Sorry.
---
W każdym razie mnie się wydaje, że niczego sensownego ani jednej, ani drugiej stronie nie da rozmowa, gdy choćby jeden z partnerów w niej myśli o drugim nieprzyjaźnie lub stereotypowo. Jeden z podstawowych warunków pożytecznej, wzbogacającej komunikacji idzie się wtedy pimpać. I z porozumienia nici.
14-09-2007 11:09 .zgrizzly [Link do komentarza]
>>>Baker
mnie się zdaje, że na zlotach tak naprawdę królują krytycy. bo jedni i drudzy pojawiają się tu przede wszystkim dla /jeszcze jednego/ namaszczającego słowa.
A mnie się z kolei wydaje, że krytykowi trudno jest rozmawiać ze swobodą i otwarciem z kimś, kto do niego podchodzi z przekonaniem, że krytyk to nie jest człowiek, tylko krytyk to jest taka ślepa i durna tubka z maścią, która chce tak naprawdę w samozachwycie namaszczać wyłącznie sama siebie. Samej by mi się głupio rozmawiało w takiej sytuacji, ze świadomością właśnie takiego, z góry nieprzychylnego, nastawienia rozmówcy. A tobie byłoby komfortowo, baker, gdyby o tobie tak ktoś myślał? Przecież to od razu skazuje kontakt na mizerię.
Pozdrawiam.
14-09-2007 11:03 .zgrizzly [Link do komentarza]
Jeszczem nie zasłynął
a jużem przeminął

czy twoją misją romdar jest zapewnienie łączności i przepływu informacji zorganizowanym grupom społeczeństwa w kraju i zagranicą (sic !)

pozdrawiam
14-09-2007 10:45 abacus [Link do komentarza]
ja, prowincjonany poetycki nowicjusz kilka takich zlotów zaliczyłem: by dotknąć szat,tych którzy już wiedzą i mesjaszy słuchając zbadadać, czy aby mesjanizm mnie nie zaatakował.

przyznam, że ci co już wiedzą / często wiedzą niewiele, a jesli już zniżą sie do rozmowy ze swoimi wyznawcami, to mówią tak, aby ich wiedzy ktoś z motłochu nie wykradł/ich wierszy to też tyczy/.

mnie się zdaje, że na zlotach tak naprawdę królują krytycy. bo jedni i drudzy pojawiają się tu przede wszystkim dla /jeszcze jednego/ namaszczającego słowa.

pozdrawiam:)
14-09-2007 10:43 Baker [Link do komentarza]
co lubi peel
już wiemy
pokpiewać
i generalizować
ale pewnie tak jest
jak jest napisane
ja nie wiem
nie znam się

dwa razy mesjasze to o jeden za dużo
14-09-2007 10:29 Brzuszek [Link do komentarza]
ileż mam mi czas pi pa kiedy ja kaś wpisze koment?
13-09-2007 22:39 romdar77 [Link do komentarza]
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0073 s