literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Wiersz z listy autora o pseudonimie borkos
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
 
list motywacyjny
Dublin 10.05.2017.

"I wiatr morski w gałęziach jak na fujarkach jej gra
Tyle ich tu ma w ulicach Zasłuchaj się w nich - zakochaj jak ja".

Jan Maria Gisges

Szanowni Państwo,

Dochodzę ze Światem do porozumienia bez nadmiaru słów. Żyjąc jak Heliogabal, przypominam
sobie najlepszy Rzym. Stopniowo. Sypiając na Ziemii, odczytuję treść Wielkiej Rhetry naszych
czasów. W odpowiedzi na Państwa oczekiwania (oferta pracy o statusie podwyższonego ryzyka),
jak również wyciągając wnioski na lekcjach języka polskiego w liceum, na studiach, i przy podno-
szeniu sztangi 100 kg „na plecy“, pragnę złożyć swoją kandydaturę, jako kandydat na Stanowisko
Prezesa Rady Ministrów Rzeczpospolitej. Wśród tłumu podporządkowanemu miłości długo pro-
stowałem skrzydła. Mam nadzieję, że po latach udawania nielota, są zdolne wznieść mnie ponad
zniewieściałość. Mój zamiar wyszedł już z ustępu, jedną nogą jestem w przedpokoju wieczności
i idę dalej, nie zatrzymując się bez powodu. Przesiąknięte moje skrzydła nadziejami spoza tych
ziem i wytarte transcendencją straciły swoją biel. Zyskały jednak nowe funkcje i kolory, bo tym
razem rozłożyło je powietrze niczym nierozrzedzone.

Moim celem jest praca, która pozwoliłaby mi rozwijać i wykorzystywać zdobytą wrażliwość. Dzia-
łam i modlę się jednocześnie Światem. Czyn często kroczy przed myślą w dumnej eksternalizacji 
snobistycznego usposobienia, za który biorę pełną odpowiedzialność. Za moją osobą przemawia
wielopoziomowe przeczucie niezawodowe oraz posiadanie przeze mnie odpowiedniego do stano-
wiska wykształcenia uniwersyteckiego, oraz cech wyższości i umiejętności udawania skromności,
które będą pomocne w wypełnianiu niewykonalnych zadań. Przechadzałem się między ludźmi,
żyłem z nimi, oddychałem wydalanym przez nich powietrzem, znam nienawiść. Znam świat czło-
wieka zadającego gwałt światu, na pamięć. Znam najwynioślejszą pogardę człowieka dla Świata
takim, jaki jest. Byłem świadkiem ucieczek ludzi z Tego Świata za życia. Byłem tak mały, jak potra-
fi być człowiek. Byłem znudzony Światem za to, że jest Światem.

Chciałem zyskać szacunek, a zyskałem tylko na czasie. Zdobywałem więc wykształcenie, poszerza-
łem wiedzę, ale nie wzbudzało to dużego szacunku. Mam na myśli to, że moja działalność słabo się
eksternalizowała. Choć z wykształcenia akademickiego nie zrezygnowałem, a także próbowałem
ciężką pracą, malowaniem, pisaniem, dotrzeć do wyobraźni ludzi, okazało się, że poza robieniem
grosza – point de salut. Tu w mojej wspólnej z narodem modlitwie, przemawiało echo Życia za mo-
ją dostojnością, ale nie chciało się pozbyć żadnej waluty. Zrozumiałem, że jedyną drogą do zyskania
szacunku jest władza. Władza dla was, przez was, wami. Trzeba więc zacząć podpatrywać uważnie
wrażliwości, aby dostojna wiara mogła się ziścić.

Moja myśl polityczna w formie to zestawienie riffów Hendrixa, Paula Kossoffa, kilku fragmentów
mniej przekombinowanych Rahmaninowa, kawałek z Korsakowa Lotu trzmiela, Tartiniego sonaty
do Diabła
i 32-minutowego utworu progresywnego Cassandra Geminii The Mars Volty (bez intro,
które jest zbędne) w połączeniu z mezaliansem Różewiczowych chłopców, którzy swoją postawą za-
dają ciosy przestrzeni i Ratonia tego szczęśliwego człowieka, który rozpłakał się na dobre i na złe,
ale nie ma na tyle siły, by rzucić prawdziwym mięskiem. W treści, to po prostu proklamacja dosto-
jności Świata, takim jaki jest. Jako wiśnię na ten tort można też wrzucić jakąś kobietę Lefebvre'a ste-
rczącą w Różach Heliogabala z obrazu Lawrence'a Almy-Tadema, na drabinie Błędnego Koła Malcze-
wskiego. Pajace Watteau'a odgrywają rolę współczesnego intelektualisty. Apokalipsa św. Jana jest
kołysanką dla dzieci. Estetycznie natomiast moja myśl polityczna to precyzja zapaśnika, elegancja
cofającej się w odrzucie lufy działa samobieżnego Sturmgeschütz III generacji  i regularność ukraiń-
skiego etnicznego ściegu. Czy coś takiego zdoła utrzymać się przy życiu? Czy w coś takiego da się wierzyć?

Moim atutem jest utrzymywany przy Życiu bezowocny ogród rozkazów i ponagleń. Cechuje mnie
konsekwencja w działaniu i odpowiedzialność w podchodzeniu do wykonywanej pracy oraz wszech
empiryczna miłość. Myślę, iż mógłbym cały swój zapał i energię wykorzystać w pracy do podstaw,
gdyż jestem osobą chciwą, obowiązkową, pracowitą i systematyczną. Potrafię radzić sobie z trudnymi
sytuacjami i zawsze staram się znajdować zadowalające (nie wszystkich, ale dostojne) nawiązywanie.
Ambitnie podchodzę do każdego powierzonego mi zadania, szybko i chętnie walczę o powierzony mi
interes, nie zapominając o tym, co niczyje. Wszystkie te cechy z pewnością wykorzystam i rozwinę na
potęgę w pracy najwyższego Reprezentanta Publicznego Kraju.

Myślę, że moje dotychczasowe doświadczenie, pasja działania, głęboka religijność, inicjatywa i cechy
namacalne pozwolą mi w sposób satysfakcjonujący obie strony wypełnić obowiązki na stanowisku,
o które się ubiegam. Protokół Dyplomatyczny bardzo szanuję, każde państwo zostanie natychmiast
poinformowane o zmianie religii państwowej oraz wszelkie formalności dopełnione. Zdaję sobie spra-
wę, że praca na nowym stanowisku pracy wymagać będzie stałego podnoszenia kwalifikacji, technik
przemocy, modlitwy oraz umiejętności adaptacji do zmieniających się warunków. Jestem gotowy po-
djąć to wyzwanie. Jestem gotowy spożyć życie premiera przed śmiercią.

Mam nadzieję, że moja kandydatura spotka się z Państwa zainteresowaniem, jeśli tak się stanie, będę
wdzięczny za umożliwienie mi pełnego zaprezentowania swojej osoby podczas odczytu swojej poezji
w Pałacu Prezydenckim i namalowania nowego państwowego symbolu religijnego. Pod skórą czuję,
w najbardziej pociągającej głębi samego siebie, że gdzieś, Tu, są nadludzie gotowi i zgodni złożyć świat
w jego świętych częściach, takimi, jakimi są.

Reasumując: Człowieku, nawet przez myśl ci nie przejdzie, jak bardzo cię kocham. Pokocham cię jednak
jeszcze bardziej, kiedy zostanę Prezesem Rady Ministrów. Nie mam przygotowanych dla ciebie, uczciwy
wyrobniku w swym znoju, rzetelny naukowcu, czy wyrachowany biznesmenie żadnych niespodzianek,
żadnych kar, ani nagród, dopóki twoje działania motywowane będą Wolą Mocy i z nią solidarne. Dopóki
twoje myśli pozostaną na Tym Świecie, włos ci z głowy nie spadnie. Eksternalizując to, co dostojne w by-
cie takim, jaki jest, opowiadasz się za solidarnością w tragicznym charakterze istnienia. Wybierasz Religię
Życia dla naszego Państwa i Narodu.

Z poważaniem,

Kandydat na Urząd Prezesa Rady Ministrów Rzeczpospolitej Polskiej,

Stefan Harpun.
Opublikowany: 11-05-2017 00:14 przez: borkos
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (4)
[BLOKADA ADMINISTRACYJNA - ŁAMANIE USTAWY O OCHRONIE PRAW AUTORSKICH]
04-08-2017 14:27 bialy [Link do komentarza]
[BLOKADA ADMINISTRACYJNA - ŁAMANIE USTAWY O OCHRONIE PRAW AUTORSKICH]
04-08-2017 14:27 bialy [Link do komentarza]
Zdaję sobie sprawę, że praca na nowym stanowisku pracy... - wyrzuć jedno praca bo tautologia.
Mnie nie przekonałeś bo nie uznaję zwierzchnictw ale czytało się dobrze.
12-05-2017 09:21 KATolik [Link do komentarza]
Trafiłaś w clou. Dlatego nie podpisałem swoim nazwiskiem, jest tak dużo do zrobienia, dobrze, że jeszcze nie jestem skończony!
11-05-2017 14:18 borkos [Link do komentarza]
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.005 s