literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Wiersz z listy autora o pseudonimie borkos
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
Historyjka o pewnym logocentryzmie, czyli o czym nie powinniśmy nawet milczeć.
1. Oblat ateizmu — motto UNAM („jesteśmy rasą, przez którą odezwie się Duch”), bunt wobec świata głupoty i płytkiej religijności
wynikającej z zasad, ze ślepego podążania za obiektywizmem, nie z uczuć, z subiektywizacji, logocentryzm kontra eksternalizowane,
pierwsze doświadczenie różnicy, utrzymywanie się na płaszczyźnie empirycznej, choć w pozycji jedynie krytycznej (wstyd za swój ateizm
i postawę niedowierzającego), niemożność działania, niemożność reakcji na dostrzegane negatywne zjawiska. (brak kompetencji
psychofizycznych — nieznajomość sztuk walki, nieznajomość retoryki, brak sprytu życiowego, brak środków nacisku), „trzeźwa”
ocena otaczającej rzeczywistości (jako brutalnej, bezdusznej, brutalny = bezduszny, jako rzeczywistości pozbawionej sensu — ludzie
gardzą uczuciami wyższymi, są bezlitośni, są bezwzględni, nakierowani na cele, strategiczni w relacjach), wszystko tylko rozłożone
w czasie, antagonistyczne rozpoznanie NIEBYTU jako BYTU i jasny podział — „oni kłamią, ja mówię szczerze”. Karol Marks
postanawia przestać korzystać z usług prostytutek (święty Augustyn wyjeżdża z Hippony).

2. Che. Anioł dosiada się do biesiadującej rodziny Arnolfinich. Ucieczka w świat literatury elitarystycznej (nieelitarnej), znane nazwiska, bestsellery,
książki o dużej ilości słów a małej zwartości informacji, potęgujące przyjemność potwierdzającą inteligencję (oddziaływanie autorytetu
[a więc kreacja osobowości]), miło przeczytać opowiadanie i logicznie poprowadzony wywód niż książkę metodologiczno-ortograficzną,
pogłębiającą granicę między światem poznawanym a światem dziejącym się (stającym się) wokół, pierwsze nieśmiałe próby
idealizowania/upiększania rzeczywistości słowa pisanego, Emanacja ego... (ale jeszcze niechęć do stirnerowskiej przemocy) nieśmiała
acefalia (ale wiąż patrząca z obrzydzeniem na de Sada), Erudycja, umiłowanie przekory kosztem świata empirycznego. Umiłowanie każdego
człowieka, bez względu na prawdziwe uczucia. Walka za każdego człowieka – protesty na placu Tian'anmen. Kiełkująca metafizyka
„szczerości” jako nowy grunt pod nogami, jako substytut na wypełnienie pustki po rewolucji ateistycznej. Intruzja purytanizmu na swojej
osobowości, traktowanea jako cecha wyróżniająca z tłumu ogarniętego ślepotą. Poczucie wyższości względem tych, którzy nie czytają
(wyższość występująca jedynie wraz z tzw. wyrzutami sumienia). Tarkowski kręci następną część Matrixa "The Republic" — BYT — słowo pisane,
NIEBYT — empiria.

3. Piotr Apostoł i Allen Ginsberg zakładają partię „Ehrgeiz ist der Tod des Denkens”. Głęboki idealizm lub myśli zanurzone w gęstym
kadzidle szczerej pacyfistycznej religijności nosorożca. Zaawansowana apodyktyczna metafizyka jako prawda źródłowa, jako podstawowy
surowiec budulcowy („czas wrócić do źródeł”). Kompletna względność na świat empiryczny, świat empiryczny jako dodatek do
rzeczywistości episteme, nieprzystawalny, akt narodzin jako początek cierpienia, kompletna nieumiejętność posługiwania się dźwigniami
świata empirycznego (spoglądanie z politowaniem na tych ćwiczących na siłowni, na robiących "dobre interesy"), stąd - niezaradność w sprawach
życiowych, brak kreatywności, apoteoza "czystości", lęk przed istnieniem umocowanym w czasie linearnym, wysoki stopień wtajemniczenia
w kwestie wiary i problematykę naukową, całkowita separacja od świata przeżywanego (po co mi ja?), To, co jest - widziane do góry nogami; Van Gogh
odcina sobie ucho po raz drugi, Sartre zapomniał odebrać swojego Nobla, Wittgenstein wreszcie dostał pracę w ZSRR etc. BYT — myśli,
NIEBYT — doczesność.

4. Homunkulus. Sokrates nie może patrzeć na siebie lustrze. Dziwactwo (Dali z wyciągniętym krzyżykiem przeciwko stumetrowemu żywotnemu
potworkowi), odszukanie w sobie pokładów niezmierzonej ciekawości do konfrontowania się i swojej wiedzy/wiary ze światem i swoimi
„wynaturzonymi” logicznymi pomysłami ze światem zewnętrznym (eksternalizacją tego, co jest), podjęcie walki (intelektualnej jedynie),
jako wariat, jako artysta (kabotyńska osobowość Oscara Wilde'a), jako moralista (płaczliwa rachityczna Dickinson), jako ktoś, kto odnalazł
„mądrość”, jako osoba końcowego rozwoju (przypadek ponuraka Dostojewskiego), jako dekadent („ja, Cioran, jestem najrozsądniejszy”)
jako filozof (Schopenhauer), jako ten przezorny i w dobrym funduszu emerytalnym ubezpieczony. Mądrość posiadana zupełnie nieprzydatna
w rzeczywistym świecie działań (mądrość inkubatora intelektualnego). Umiłowanie bierności. To, co „się staje” jedynie mnie muska.
Dokonywanie wyraźnego podziału między tzw. intelektualistami/ludźmi wiary etc. a ludźmi głupimi, ślepymi (rzekomo „jak ci bogaci
obrzydliwie spoglądają na żebraka"). Przekonywanie do dobrodziejstwa płynącego z metafizyki; również Heliogabal zaczyna tęsknić za
matką. BYT – metafizyczny dyskurs, NIEBYT – wszystko, to, co poza idealnym dyskursem. Wirujący antagonizm religii i nauki.

5. Sąd Ostateczny tańczący na tasiemce czasu – Hans Memling zagapił się i dorysował Jezusowi grzechotkę. Po licznych przykrych
doświadczeniach powrót pokory (łotrzyk Caravaggio), powrót do nadwrażliwej sfery poznania faktów, bolesna epifania, brak efektów
empirycznych (nic się nie stało), brak wpływu na rzeczywistość (poczucie „ostatniego dzwonka”), wrażenie zimnej niewzruszonej skały
(intruzja zimna na grunt metafizycznego ciepła), ściany (4 strony świata), doświadczenie znieczulicy, melancholia, nauka umiarkowania
(nieepatowanie swoją „prawdziwą metafizyką”), odnalezienie złotego środka (najprostsze rozwiązania okazują się najgenialniejsze),
wyważenie, balans, nie nachalność, spokojne reakcje (Arystyp pluje na twarz zamożnego), ale podtrzymywanie różnicy, między przeciętnym
nikim a intelektualistą, albo człowiekiem honorowym moralnie, odpuszczenie, spokój ducha, ataraksja; Kaligula bierze się za Krytykę czystego
rozumu. Bergman jedzie na premierę „Tango w Paryżu”; BYT – godne znoszenie bólu (znużenie Pyrrona), NIEBYT – walka, „zaangażowanie
w świat” (jestem Tutaj, pomimo tego wszystkiego).

6. Niemiec udający Greka. Bo Wiederberg kręci sequel „Znienawidzone żądze". Novalis gra w pokera z Hölderlinem i Heideggerem. Oko
poetyckie, symbioza nabytej wrażliwości + akceptacja brutalności świata, uruchomienie wiążącego wszystkich stylu (papierkowa odwaga,
Derrida jedzie do dawnej kolonii francuskiej uczyć dzieci gramatyki), zanik ekskluzji „tego, co nieprzystawalne do BYTU”, odwaga i wyraz
uznania dla tego, co jest „wypaczające” prawdziwy obraz rzeczywistości (Bielik-Robson kontra tricksterzy totalitarności). Brutalność =
najwyższa duchowość, ale wygląda dobrze tylko na papierze. Wrażliwość par excellence, ale nie nadwrażliwość (kochamy piękno bez zniewieściałości).
Rozpoczęcie walki ze światem zewnętrznym z perspektywy w pełni afirmującej daną zastaną rzeczywistość. Podejście bezlitośnie miłosierne.
Przymusowa motywacja samego siebie, Stendhal zwiedza Wyrocznię Delficką. Amadeusz Mozart podpisał tęczową kenkartę. BYT — stawanie
się, NIEBYT — bierność.

7. Człowiek religijny — Pajac Watteau. Godny życia (pogarda dla geniusza, otoczonego sukcesami w eksternalizacji; bystrość uznana za błądzenie),
nieodczuwanie już walki, walka brana za normalność za zupełnie „naturalny” element, nieustanne (jakby czas się zatrzymał) przezwyciężanie (już
nieprzezwyciężanie a synteza z przezwyciężaniem, istoczenie się, bycie w pełni) oporu - „motywatorem” autotelicznym w swojej transcendencji
(podejście Roberta Frippa do muzyki, kamienna twarz) — żywotnością, brak zupełnej przymusowej motywacji — osiągnięte życie w pełni (jestem
skończony, czas brać się za świat). Pełna symbioza i zespolenie dwoistości materii (duchowej i materialnej), świat doskonałą Jednością (przenikliwy
wszechogarniający Jaspers), zaświaty – śmiesznością, osiągnięta wieczność na tle historycznej linearnej czasowości (apolityczny uśmieszek
Kierkegaarda). Poezja nie tworzy już świata aczasowego, hermetycznego a świat wspólny niewolników i panów i ich doskonale komponującej
się harmonii. Świat oddający to, co jest naprawdę, każdy czuje się „usensowiony” nawet najgorszy bandyta albo nieudacznik (potęga resocjalizacji
i przeniesienia szaleństwa [Foucault nie chce już adopcji dzieci dla homoseksualistów]). Uczynić sposób bycia najwyższym wyzwaniem, które stawia
życie (egzystencjalizm bez stawiania pytań o bezpośredniość)? BYT — istocząca się rzeczywistość, taka, jaka jest, wymieszany IDEAŁ z EMPIRIĄ,
NIEBYT — transcendencja przezwyciężająca EMPIRIĘ, triumfująca nad nią (pokonaliśmy Ten świat, idziemy na kawę).

8. Człowiek po-całości – Maria Antonina Habsburg i Rousseau biorą ślub, zapraszają zespół Boba Dylana, który śpiewa „Like a Rolling Stone". Człowiek
poza wiarą (dopełnieniem rzeczywistości) i jej wyzwalającym oddziaływaniem, poza przyjemnością i cierpieniem, poza dobrem i złem, poza różnicą
wiary i nauki, indywidualista, z którym liczy się większość i który liczy się z innymi (Machiavelli jedzie odebrać należności z tytułu wynajmu
nieruchomości  przed napisaniem kolejnej książki), przez nich się spełnia i na nich się spełnia (nie przez doświadczenie różnicy ja-oni), doskonale
zakamuflowany w masce lwa (Miłosz idzie pogadać z robotnikami), odstraszającej plebs, gotowy do nagłej transformacji na wrażliwość (szeroki w
barach Ojciec Pio wali po pysku chamów), oryginał, mogący sterować ogółem, żyjący w życiu stającego się słowa i jego drganiach, nie jego pojęciach
(ale idealne pojęcia dobrze znający), w jego stawaniu się, jego „naturalnej” wzniosłości, człowiek po-całości = człowiek dopasowujący się, nieakceptujący
świata, jakim jest, ale dążący do świata, jaki powinien być, człowiek z najcięższymi kajdanami poruszający się najswobodniej i najlżej, ale też człowiek
niedoświadczający różnic – święty Franciszek paraduje w mini z worka po ziemniakach, człowiek „ślepy”, „osobowość can-do”, nieodpowiedzialny,
człowiek gotowy w każdej chwili albo czasie na śmierć za lepszy stan tzn. zawsze pierwszy i zawsze ostateczny. Na życie. Wydobyty subiektywizm
Boga na podstawie prawdy obiektywnej zarówno te przyrodoznawcze, jak i metafizyczne. BYT – świat, jaki powinien być i jego eksternalizacja,
NIEBYT – akceptacja świata takiego, jakim jest.

9. Polityk w Ogrodzie – Joanna d`Arc spełnia marzenie Samuela Becketta, uczy go jeździć konno. Człowiek, któremu Bóg pozwolił rządzić
(Fryderyk II Wielki – „jestem pierwszym sługą w państwie” zapraszający Woltera na dwór), ktoś, kto może już widzieć źdźbło w oku drugiego
człowieka, wie, ma kompetencje, ale nie pokaże tego (udający umarlaka Gandhi zmienia płeć), umie się powstrzymywać, lecz jednocześnie, kiedy
należy, wytacza swoje najcięższe działa metafizycznego oglądu rzeczywistości (Jan Paweł II i propaganda personalizmu [dobre współgranie
z przemocą motłochu]), nie oddaje siebie w przypadkowej sprawie, honor nie góruje w sposób absolutny nad roztropnością, choć nie uczestniczy
bezpośrednio w stawaniu się (unika zatracenia się), sprawia wiarygodne wrażenie, że uczestniczy (bo ubolewa nad tragicznym losem żywotności,
dąży z serca, żeby jemu zapobiec), pozorna posługa, ale też i opanowana chciwość do przywilejów związanych z władzą („pozwólcie mi spokojnie
odejść”). Rządzenie, czyli władza to po prostu rządzenie – zapewniony status materialny, na podstawie wysokich kompetencji metafizycznych
i wykorzystywanie przewagi intelektualnej dla „dobra ogółu”. Człowiek ze skalą, tj. wyczuciem momentu istoczenia się (Picasso uczy Modiglianiego
zarabiać pieniądze), wie, kiedy należy być wierzącym, a kiedy należy być sceptycznym (podtrzymywanie dochodowej różnicy wiara-nauka prof. Heller).
Każde działanie na pokaz, dla innych, kompletny zanik manifestacji samego siebie (ja) w tym najlepsze spełnienie. Uwolnienie się od siebie dla siebie
i ku innym z innymi. Dar walki z NIEBYTEM technikami i metodami NIEBYTU (bezlitosny Piłsudski), samemu się przez to nie kalając i nie plamiąc
(waga dokonań przewyższa zbrodnie), do tego sprawiając wrażenie, że wcale tymi technikami się nie posługuje.  Wiedza, że trzeba nie wiedzieć
i pokazywać to, prawdziwe myśli, słowa zakorzenione w sercu, niewerbalnie wyrażane. Doskonałe posługiwanie się okrucieństwem, nieodłącznym
składnikiem bytu w całości, jak również miłosierdziem. BYT – urzeczywistnione metafizyczne działanie, NIEBYT – dyskusja o urzeczywistnionym
metafizycznym działaniu.

10. Miłość, czyli gravissimum est imperium. Łatwo coś powiedzieć o BYCIE i NIEBYCIE.
Opublikowany: 15-10-2017 13:41 przez: borkos
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (2)
bardzo ciekawy tekst. Myślę, że byłem każdym po trochu.
Pozdrawiam
19-10-2017 10:08 KATolik [Link do komentarza]
brak myślenia jest niebytem ale ty zaistniałeś w pełni , brawo.
19-10-2017 07:40 bolekwspanialy [Link do komentarza]
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0039 s