literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie biedronka1987
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
 
W drogę
wsypałam piasek w worek
by nie zapomnieć
pierwszego krzyku


wysypię
gdy będę po chmurach chodzić
Opublikowany: 19-08-2008 21:47 przez: biedronka1987
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (16)
no tak , dziecko jest bagażem na całe życie .człowiek całe życie niesie ciężar i się boi o drugiego . ma to sens
22-08-2008 17:17 olech [Link do komentarza]
Zgrizzly przeczytałam naukę dla mnie.Masz rację,uświadomiłaś mi wiele spraw dotyczących poezji,nad którymi się nigdy nie zastanawiałam.Twoje lekcje są dla mnie na prawdę ważne:)
Będę próbować dalej pisać,ale pisać lepiej.
Dzięki:):):)
20-08-2008 22:13 biedronka1987 [Link do komentarza]
Nie ma większego znaczenia, czy coś wygląda na coś. Najważniejsze, czy tym czymś rzeczywiście jest.
Jeżeli coś wygląda na poezję, nie musi nią automatycznie być. Może udawać poezję, ale zwiedzie zwieść wyglądem jedynie niektórych ludzi. Jak w życiu;)
Dlatego nieskończenie lepiej dla wiersza, gdy jest poezją niż na nią wygląda;P
Wtedy wiersz może się czuć o wiele pewniej, bo nikt mu nie udowodni, choćby padł, że nie jest tym, czym naprawdę jest. Za to łatwo udowodnić wierszowi, że nie jest tym, czym nie jest;P, co tak strasznie nieraz oburza autorów.
A ten jest, choć niektórym czytelnikom na nią nie wygląda.

uff, dobra, poszłam;P
20-08-2008 14:33 .zgrizzly [Link do komentarza]
Nie wiem, czy wiesz, może ci instynkt podpowiedział bez pudła, że ten argument z umieszczaniem na końcu wersu tego, co ma być najważniejsze, jest nie do zbicia:D i tym mnie przekonałaś, biedronka, z tym szykiem słów.
Rzeczywiście jest tak, że poeci często nieświadomie umieszczają na końcu wersu to, co dla nich jest najważniejsze.
Ale można stosować z pełną świadomością regułę: to, co czytelnik ma zauważyć i zapamiętać najlepiej - wyrzuca się na koniec wersu.
I na odwrót: kiedy autor przejrzy, co wrzucił w końcówki wersów, nie myśląc nad tym specjalnie, może się nieraz sporo o sobie dowiedzieć ciekawych rzeczy;)
Bo reguła działa, niezależnie od tego, czy autor i czytelnik zdają sobie z tego sprawę;)

Przyznam,że może,aż tak dużo nie myślałam nad nim;)ale może lepiej,bo jak myślę,to mówicie czytelnicy,że pierdoły wymyślam (ogólnie rzecz nazywając).

Wiesz, mnie się wydaje, że to chyba zależy od tego, o czym się myśli;P
Na epoezji sporo wierszy sprawia takie wrażenie, jakby ich autorzy myśleli bez przerwy: mabyćpoetyckomabyćpoetyckomabyćpoetycko. I wtedy robią wszystko, żeby ten nieszczęsny wiersz wyglądał na poezję zamiast pisać po prostu o tym, co jest do powiedzenia; mażą go kolorkami jak obłąkani styliści, cudakują z jakimiś metaforami, makijaż robią najprostszym słowom, wciskają ozdóbek od diabelstwa. I wychodzi rzeczywiście gigantyczna pierdoła.
Może więc po prostu warto nie myśleć: a teraz siadam i będę pisać poetycko;P, bo wtedy wychodzi wierszydło-kicha, jak pozowane zdjęcie.

A kiedy się myśli jedynie o tym, żeby powiedzieć, co jest do powiedzenia jak najdokładniej, najbliżej tego, co jest naprawdę - wtedy pierdoły wychodzą zdecydowanie rzadziej.
20-08-2008 14:17 .zgrizzly [Link do komentarza]
a co do tego chodzić zastanowie się jeszcze,bo chciałam położyć nacisk na znaczenie słów chodzić,droga i dlatego umieściłam je na końcu w wersie.Pomyślę i rozważę uwagę.
pozdrawiam:)
20-08-2008 14:01 biedronka1987 [Link do komentarza]
Zgrizzly,bardzo mi się podoba to jak wyruszyłaś w drogę w wiersz:):)
Myślałam sobie czy on będzie zrozumiany,ale Ty,powaliłaś mnie po prostu.
Tak się rozpisałaś;)przeczytałam wszystko dokładnie i gratuluje:)
Przyznam,że może,aż tak dużo nie myślałam nad nim;)ale może lepiej,bo jak myślę,to mówicie czytelnicy,że pierdoły wymyślam (ogólnie rzecz nazywając).

Dzięki:)
ale bez słodzenia,serio dzięki Wam się uczę:):)
20-08-2008 13:57 biedronka1987 [Link do komentarza]
i tym się różni *od zaświadczeń.

Znaczy mogą z zewnątrz wyglądać na identyczne: jedno jest stwierdzeniem i drugie nim jest, ale wcale nie są tym samym, chociaż na to samo wyglądają. Bo inne każdy z nich ma możliwości. I to właśnie sedno doprecyzowuje fragment, który urżnęłaś.
Poza tym dla ciebie, Irena, może brzmieć ta część niejasno, ponieważ ona bezpośrednio nawiązuje do innej naszej rozmowy z biedronką. No cóż, koment jest przede wszystkim dla autora, sorry.
20-08-2008 13:46 .zgrizzly [Link do komentarza]
Irena,
ucięłaś cytat. W całości moje zdanie brzmi:
I jest liryką, a nie zaświadczeniem, czyli stwierdzeniem faktu;), ponieważ stwierdza pewien fakt, ale nie dorzuca i zarazem nie narzuca natychmiast jednego rozwiązania.

Fakty/stwierdzenia znajdziesz w rozmaitych tekstach. Tylko że jedne z nich to fakty poetyckie, a inne nie. Zaświadczenie ogranicza się i zamyka w stwierdzeniu: on ma anginę.
Fakt poetycki stwierdza: on ma anginę i to znaczy o wiele więcej niż ma anginę.
Liryka stwierdza fakty poetyckie, ale ich nie ujednoznacznia i tym się różni do zaświadczeń.
I tyle.
20-08-2008 13:39 .zgrizzly [Link do komentarza]
Zgrizzli napisała"I jest liryką, a nie zaświadczeniem, czyli stwierdzeniem faktu;), ponieważ stwierdza pewien fakt, ..." , to jak to dzisiaj jest Fakt, czy nie fakt????:))

Serdecznie...Ir
20-08-2008 13:32 Irena [Link do komentarza]
A teraz - ponieważ tekst jest fajny - można zrobić spokojnie to, do czego z łatwością;P;) zapraszają dobre teksty, czyli zająć się podróżą po nim zamiast wybrzydzaniem i szukaniem dziury w całym;P
Zobaczysz, co udało ci się napisać, biedronka;)
Będę wędrować po oryginale, ponieważ tak chcę;P Zmieniłabym w nim tylko szyk wyrazów w ostatnim wersie na zwyczajniejszy.

W drogę

wsypałam piasek w worek
by nie zapomnieć
pierwszego krzyku

wysypię
gdy będę chodzić po chmurach

Widzę więc kobietę, młodziutką, bo jeszcze myśli o pierwszym krzyku. Sypie piasek w worek. Dlaczego w worek, a nie - do worka? Nie znam wprawdzie tej człowieka, ale mogę spróbować domyślić się, dlaczego zdarzyło jej się akurat wsypać w worek, a nie do worka, czego tak bardzo domagali się od niej inni ludzie, żeby było poprawnie.
Te najkrótsze słówka: w, z, nad, pod, pod itp. - są niezwykle ważne, ponieważ zdecydowanie przydzielają przedmiotom i ludziom miejsca w przestrzeni i mówią o tym, jakie są więzi między przestrzenią, rzeczami i ludźmi, czyli co i jak ich łączy, a tym samym też te słówka jasno mi podpowiadają, co jest czym.
Czego się więc dowiaduję, skoro w worek? Co podpowiadają słowa?
Że w chwili, gdy człowiek, piasek i worek znaleźli się razem, wszystko było inaczej niż zwykle.
Że to było trudne, jakaś ważna decyzja: w worek jest ciężej wymówić niż do worka - dzięki temu słychać wyraźnie opór, jaki ma w sobie kobieta, jej ciężary wewnątrz. Ale też jest inny motyw: gdy głośno mówię w worek - słyszę też taki pogłos, jak wtedy, gdy drży serce, tak szybciutko, w skróconych rytmach, jakby podrygiwało: wwo-rek. Ważna decyzja i kiedy się ją podejmuje, serce bije inaczej. I echo tego, ślad, zostaje w wierszu. Poza tym w sugeruje większą bliskość z przedmiotem, bo mówi o worku jak o wnętrzu, a nie tylko opakowaniu; skraca odległość między rzeczą a człowiekiem i rzeczą a rzeczą: to taka mniej więcej różnica odcieni/znaczeń, jak między powiedzeniem: idę do ciebie lub idę w ciebie.
Można by trochę więcej o tym, no ale nie ma na to czasu, więc idę dalej.
Co się stało, że ten człowiek sypie piasek w worek, zanim wyruszy w drogę?
Może mieszka na piaskach i chce zabrać trochę własnej, rodzinnej ziemi z sobą. Tak jak to robią emigranci: zabierają z sobą odrobinę własnej ziemi.
Może to dziwny ciężar: nieść piasek. Ale tak naprawdę to zwyczajny ciężar człowieka: nosi z sobą to, w czym wyrósł, ważne rzeczy, które pochodzą z jego ziemi. Piasek: tysiące drobin, które tworzą dni i noce. A może ta ziemia nie była urodzajna? Ale jednak - jej, bliska tej kobiecie, tu się urodziła z pierwszym krzykiem, więc ją zabiera z sobą.
I kobieta wie, że będzie z workiem przez całe życie, ponieważ dzieciństwa czy w ogóle przeszłości - nie da się wyrzucić ani zostawić po drodze: dopiero w chmurach, czyli kiedy odejdzie z ziemi, wysypie piasek na dół. I wtedy będzie tak trochę jak na pogrzebie: często ludziom sypie się na ich życzenie do grobu garść ziemi, która jest ziemią ich narodzin.
Zresztą pożegnanie, kiedy się rusza w daleką drogę, też przypomina nieco małą śmierć. Dlatego piasek, ziemia z woreczkiem, są tu jak najbardziej na miejscu.
Ale jest też inny trop: może kobieta wierzy, że kiedyś będzie jej lżej niż dziś, że po drodze jednak wysypie dawne ziarenka, gdy nie będzie już tak przybita do piachu jak niegdyś, w jakimś uniesieniu, musującej radości, gdy stanie się wolna w życiu tak, że będzie się czuła, jakby mogła latać. Gdy niebo dla niej będzie czymś do osiągnięcia.
Lub też nauczy się (bo mowa o chmurach, więc mogą też sugerować zachmurzenie) - żyć z trudnościami jak z czymś dobrym i do przejścia.
I jest też inny szlak, którym można pójść. Pierwszy krzyk nie jest momentem narodzin rozumianych dosłownie, czyli jako wyjście z ciała innej kobiety. Pierwszy prawdziwy krzyk to ten, kiedy kobieta się zbuntowała przeciw temu, co było dotąd, postanowiła odejść z tego, co było zawsze, odejść i poszukać własnej drogi. Pierwszy krzyk na własny rachunek;) Nie ten, kiedy się jako łapie po raz pierwszy oddech wystawiając głowę z kobiety, tylko ten krzyk, gdy się człowiek rodzi powtórnie, już sam z siebie: młoda kobieta rodzi się z dziecka, jakim była i krzyczy, bo takie porody nie są łatwe;P
Worek z piaskiem pozwoli jej pamiętać tę chwilę, jej - heh no właśnie - jej wagę. Dosłownie i w przenośni;)
Bowiem strasznie ciężko oderwać się i odejść od własnych rodzinnych piachów i ten czas, i jego ciężar nosi się rzeczywiście z sobą.

Można by długo jeszcze, ale czas mi w drogę spod twojego wiersza;)

Nic tu nie jest wyrwane. Mądry, spójny obraz, z symboliką, która w ani jednym miejscu się nie sypie;) nie rozłazi.

howgh, biedronka;P
20-08-2008 13:32 .zgrizzly [Link do komentarza]
O kurde Ty Zgrizzly mojego wiersza bronisz no no zdziwiona jestem;)
po raz pierwszy mi się też ten wiersz nawet podoba:)
Napisałam go wczoraj,co najdziwniejsze w kilka sekund.
Po rozmowie przez komenty z panią Stanisławą.
Uświadomiłam sobie,że przecież na każdy etap naszego życia jest wyznaczony czas,a przed peelką jeszcze długa droga w życiu, i dlatego trza wyruszyć.
Nie chciałam tłumaczyć,ot po prostu padło w myślach kilka słów.
Miałam wczoraj nic nie pisać,bo nie chciałam,ale cóż weszły te zdania w moją głowę,przupuszczałam,że właśnie sporo osób powie,że za mało powiedziane,wyrwane.
Nie chciałam tego publikować,ale też przypomniałam sobie co Talarek do mnie powiedział,żebym spróbowała tak jak komenty ot sobie.
Wiesz mi też "wsypałam" lepiej brzmi,bo to peelka mówi niepoprawnie,może jako dziewczynka,która jeszcze nie zna zasad gramatycznych;)

Czekam na więcej słów,pewnie krytyki;)
20-08-2008 13:00 biedronka1987 [Link do komentarza]
Heh, dzisiaj widocznie taki dzień na epo, kiedy wchodzę do wiersza po to, żeby mówić: a ja przeciwnie. Tak jak u Stanislawy, tak i tutaj, nie zgadzam się z poprzednikami. Mnie się ten tekst najbardziej z twoich podoba.
Z niczego nie jest wyrwany, po raz pierwszy też jest otwarty i symboliczny, a nie dopowiedziany na maxa. I jest liryką, a nie zaświadczeniem, czyli stwierdzeniem faktu;), ponieważ stwierdza pewien fakt, ale nie dorzuca i zarazem nie narzuca natychmiast jednego rozwiązania.
Podoba mi się też, że zamieniłaś incipit, czyli pierwsze słowa wiersza na tytuł.
Co gorsza też;P - uważam, że wariant oryginalny jest ciekawszy brzmieniowo.

W drogę
wsypałam piasek w worek
by nie zapomnieć
pierwszego krzyku

Zaraz powiem więcej, ale na razie wypuszczam ten koment, bo się obawiam, że poprzednie opinie sprawią, że w końcu nic nie zostanie z oryginału.

dobrego



wysypię
gdy będę po chmurach chodzić
20-08-2008 12:39 .zgrizzly [Link do komentarza]
Chciałabym wiedzieć w jaki cudowny sposób pomaga, nasypany pasek do worka ( bo tak jest poprawnie!) na zapamiętanie pierwszego krzyku???? Dla mnie te pięć wersów, wyrwanych z całości.
Pozdrawiam.Irena
20-08-2008 12:29 Irena [Link do komentarza]
Dzięki za radę,ale nie nie wierzę na prawdę tak nie może być"wsypałam piasek w worek"?
bo nasypałam coś mi tu nie pasuje,nie wiem dlaczego hm,jakoś dziwnie brzmi
20-08-2008 11:20 biedronka1987 [Link do komentarza]
"wsypałam piasek w worek..........(może - nasypałam piasku do worka)
by nie zapomnieć
pierwszego krzyku


wysypię
gdy będę po chmurach chodzić"


Cały tekst jak wyrwany z czegoś konkretnego................nie jest najgorszy ale do zachwytu to jeszcze daleko..............pomysł nie położył się - ale został dość niechlujnie podany (przynajmniej dla mnie)..............może by Go trochę podmalować/uzupełnić................załatać............Serdecznie Pozdrawiam!
20-08-2008 10:55 Mithril [Link do komentarza]
Sorki, biedronka, mogłabyś może zajrzeć pod Mc Drive złegomisia, bo mnie coś zaintrygowało w twoim komencie?

O wierszu powiem parę słów w sprzyjającym czasie.
dobrego
19-08-2008 22:40 .zgrizzly [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s