literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie biedronka1987
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
 
Wyznanie Józi
Nareszcie kasa przyszła
mamy podpis że jeszcze żyje
choć ojciec w dżakuzi kona

i trzy stówy przede mną sterczą
ciekawe na ile wystarczą

dziś
uroczystość alimentowa



Józia,
uśmiechnij się do zdjęcia
Opublikowany: 28-08-2008 20:14 przez: biedronka1987
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (23)
Dzięki za to,co napisałaś,że znalazłaś czas:)
Przeczytałam jednym tchem;)
Mądrze piszesz Zgrizzly,dopisałam trochę,ale jeszcze nie wiem,może zmienię.

"Ten, kto pisze, może między innymi pomagać ludziom ze swoich wierszy w dostrzeganiu tego, *czego oni sami w sobie dotąd nie zauważyli."
Tak masz rację,wiem o tym.Uważam jednak,że nie jest to czasem takie proste.Próbuję pisać tak,ale z różnym rezultatem;P
Wiem,że jeszce muszę się wiele nauczyć.

POzDraWiam:)
30-08-2008 23:49 biedronka1987 [Link do komentarza]
Ten, kto pisze, może między innymi pomagać ludziom ze swoich wierszy w dostrzeganiu tego, *czego oni sami w sobie dotąd nie zauważyli.
30-08-2008 17:15 .zgrizzly [Link do komentarza]
Ktoś, kto dobrze pisze, miewa moc robienia rzeczy niedostępnych tym, którzy pisać dobrze nie umieją. Opowieść może dać życie na przekór czasowi - on będzie mijał, a opisany człowiek nie umrze, ponieważ będzie żył w każdym z czytających, choćby i po tysiącleciach. W ten sam sposób przetrwa źdźbło trawy lub naczynie. To mniej więcej wiadomo, więc nie ma się co podniecać tą powszechną wiedzą.
O wiele bardziej mogą elektryzować szczegóły. Jak to się robi? Jak to jest, że jeden tak opisze to, co widział, że w jego słowach niechybnie i natychmiast zesztywnieją i zdechną nawet najżywotniejsze istoty, a drugi na odwrót: umie ożywić i świat, który większości wydawałby się bez życia i niewart uwagi?
Ten, kto pisze, może między innymi pomagać ludziom ze swoich wierszy w dostrzeganiu tego, co oni sami w sobie dotąd nie zauważyli. Ktoś pisaniem może powiększać wybranym ludziom przestrzeń do życia, biedronka, sprawiać, że będą mogli głębiej oddychać. Ten, kto pisze, może pomagać w odnajdywaniu ukrytego sensu zdarzeń.
Ale gołe słowa to nic, pył na wiatr, więc opowiem ci, biedronka, jak zrozumiałam naprawdę, co mogą słowa.

To było w wietrznym miasteczku nad morzem. Lilipucim takim. Pisywałam kiedyś teksty do jego maciupciej gazety, a ponieważ dano mi wolną rękę, wymyśliłam do zrobienia dla siebie cykl o ludziach i ich pamięci. Nie było ograniczeń, oprócz jednego: ludzie do cyklu mieli być w jakiś sposób związani z tym miejscem nad morzem.
Pewnego razu przyszła do mnie kobieta i poprosiła, żebym opisała jej rodzinę. Zgodziłam się - i nie widziałam, co czynię, heh.
Zgromadzili się ludzie w izdebce kaszubskiej chaty i zaczęli trochę bezładnie opowiadać; a dyktafon zapisywał, jak leciało, co do zapisania było.
Kiedy w domu zrzuciłam opowieść na kompa, załamałam się. W losach rodziny nie było dosłownie niczego, co mogłoby dawać nadzieję, że cokolwiek w życiu może wyprostować człowieka zgarbionego pod ciężarem. Harówa z nędzną zapłatą, ciężkie choroby, nałogi z pokolenia na pokolenie, ze wszystkimi ich nieszczęściami i nadal brak realnych szans na jakieś znaczące zmiany losu. Jedynym uchwytnym sensem było to, że oni to w ogóle przeżyli;P
Nie za bardzo wiedziałam, co robić. Co im przyjdzie z tego, że ich opiszę jako beznadziejnie zakopanych ludzi? Ba, i co z tego przyjdzie z tego czytelnikom? - Jeżeli nie znajdę jakiegoś wyjścia - pomyślałam - zrobi mi się z tego głupawy tekst z wyliczanką nieszczęść dla gapiów, którzy powzdychają i pohisteryzują pięć minut, a później zapomną lub dla gapiów obojętnych albo skłonnych do szyderstw albo moralizowania.
W końcu - całkiem wywałkowana przez samą siebie;P - postanowiłam, że spróbuję opisać to ich życie, jakby było balladą lub baśnią; jej sensem miało być właśnie to jedyne uchwytne, czyli to, że jest i trwa. Nic lepszego nie umiałam wtedy wymyślić.
Kiedy już jakoś dałam radę;P, umówiłam się na autoryzację tekstu.
To było zimą. Wieczór, koło ósmej. Szłam do tej chaty pustą ulicą i raz po raz płaszcz owijał mnie ciasno i krępował mi nogi, bo była zawieja; podmuchy uderzały od morza.
No w końcu doszłam. Znowu przyszła prawie cała rodzina. Stali przy piecu; na łóżku leżała najstarsza z nich, chora, hm, na śmierć.
No i dobra. Ktoś zaparzył mi herbatę, siadłam w fotelu po lewej, oni stójkowali po prawej, grzali się przy tym piecu i chciałam im dać do przeczytania tekst; miałam kilka kopii. Powiedzieli, że wolą, żebym im to sama głośno czytała. Okej. Sama, to sama. Zaczęłam czytać. Czytam, czytam, a tu ktoś płacze. - Cholera - myślę - coś nie gra. Przerwałam, patrzę na tę gromadkę przy kaflach, a oni, kurna, wszyscy płaczą; łzy im kapią. Zgłupiałam i milczę. A jedna z kobiet do mnie spokojnie: - Niech pani czyta dalej.
Okazało się później, że oni nie wiedzieli, że oni są w tym wszystkim w pewien sposób dzielni. Dowiedzieli się tego z ich własnej uporządkowanej historii, którą im opowiedziałam.
Tego wieczoru nauczyli mnie ci ludzie więcej niż wówczas mogłam oczekiwać w najśmielszych snach i byłam im za to wdzięczna.

---
Słuchasz Józi, biedronka. Józia widzi to, co widzi, myśli, co myśli, słyszy, co słyszy. Okej. Niech se widzi, słyszy i myśli, co chce. Ty jednak możesz sprawić, biedronka, że zobaczy to, co może zobaczyć, a czego jeszcze nie widzi, usłyszy, co może usłyszeć, a czego jeszcze nie słyszała, dotknie czegoś, czego może dotknąć, a czego jeszcze nie dotknęła i wtedy pomyśli coś jeszcze, czego dotąd nie pomyślała. I to może jej się przydać.
No to zrób to;P

howgh
30-08-2008 17:08 .zgrizzly [Link do komentarza]
Przepraszam,postaram się nie robić kłebków heh.

Masz rację Tova,tak nie uszlachetnia,racja,zastanowiłam się trochę nad tym,niepotrzebnie napisałam.
A to nie powód obarczać wiersz.
Może jeszcze zmienię trochę za jakiś czas ten wiersz,zobaczę.

Dzięki:)
29-08-2008 20:58 biedronka1987 [Link do komentarza]
moja alimentowa historyjka nie ściemnia,bo sama byłam w takiej sytuacji.

to nie jest żadne uzasadnienie
mogłaś być w takiej sytuacji, ale to od razu nie może być jedynym i niepodwarzalnym powodem, dla którego twoja alimentowa historyjka nie miałaby ściemniać

cierpienie autora nie uszlachetnia wiersza z miejsca
zgrizzly dużo o tym pisze ostatnio

i taka mała prośba: biedronka, mogłabyś pisać wolniej? mam wrażenie, że śmigasz po klawiaturze jednocześnie ze swoimi myślami i czasem, mówię za siebie, jest problem ze zrozumieniem, o co ci chodzi...
29-08-2008 20:51 Tova [Link do komentarza]
To teraz ja pozwolę sobie palnąć gadkę,bo myślę,że jako autorka i peelka mam do tego jak najbardziej prawo.

Do Zrizzly:Tak z perspektywy czasu,no może jest nastolatką,a może i młodsza,jeśli mozna tak powiedzieć przyzwyczaiła się do tego przez kilka lat,że ojciec przysyła alimenty i więcej go nie obchodzi,więc mówi z ironią,że to uroczystość.


Do Muchuviusa:Szanuję Twoje zdanie Muchuvius,ale uważam inaczej.Jakbyś chciał wiedzieć moja alimentowa historyjka nie ściemnia,bo sama byłam w takiej sytuacji.Wiem jak to jest,a Józia jak to napisałam Zgrizzly przyzwyczaiła się do takiego życia,ale nie mówi,że jest przecież szczęśliwa.Żeby Józia była szczęśliwa,to po co jeszcze jakaś osoba z otoczenia dodawałaby:Józia,uśmiechnij się do zdjęcia ",widocznie na widok tej kasy pomyślała,tak będę mieć na najważniejsze potrzeby,a może i nie,i tak ją nic nie cieszy,przepełniona jest bólem i goryczą,a mówi o uroczystości z ironią.

PoZdrawiam:)
29-08-2008 19:50 biedronka1987 [Link do komentarza]
much, pls, możesz kropkę pod sinocośtym fenrira
29-08-2008 18:21 .zgrizzly [Link do komentarza]
cos ci opowiem biedrona o tych 3 stowach

czytalem dobrych pare lat temu reportaz w wyborczej, zdaje sie autorstwa nowaka. to byl caly cykl o pepegeerowskiej biedzie.
i zapamietalem z niego kawalek, ktory do dzis robi na mnie wrazenie.
autor, opisujac tamtejsze 3 stowy, ujal to nastepujaco: napisal, ze w portfelu reportazowej jozi kazda zlotowka jest na coś - jedna jest na chleb na jutro, druga na pekaes, trzecia i czwarta na dzem do chleba dla dzieciakow.
jesli jemu - autorowi - wypadnie z portfela 1 zeta, przyznal szczerze, ze najprawdopodobniej tego nie zauwazy. jesli wypadnie jozi - to bedzie albo po chlebie, albo po jezdzie pekaesem do najblizszego miasta, albo po czymkolwiek innym, na co ta zlotowa byla.
do dzis ow patent na opisanie 'trzech stow' robi na mnie wrazenie. wierze w te 3 stowy. powiedzialy mi wiecej o biedzie niz jakakolwiek inna opowiesc.
i dlatego woec twojej jozi jestem nieufny. twoja alimentowa historyjka sciemnia.
29-08-2008 18:19 muchuvius [Link do komentarza]
Wiesz, z tym kocmołuchem to jest tak, że mnie się wydaje na podstawie tekstu, jakby ta Józia o sobie tak właśnie myślała. Bo to tak wygląda, że jakby peelka wierzyła, że jak już idzie z tekstem do ludzi, to się musi jakoś niewymownie wysztafirować.
Gdyby wierzyła, że jest okej, mówiłaby naturalnie, zamiast lecieć jakimś świątecznym slangiem nie z tej ziemi.
Bo zapytam jeszcze, skoro mogę.
Naprawdę każesz mi wierzyć, że kiedy przychodzi forsa, to ta dziewczyna ot, tak, spacerkiem, od niechcenia, jako i zwykle, mówi o nich:
dziś
uroczystość alimentowa


:O?
29-08-2008 17:47 .zgrizzly [Link do komentarza]
A proszę bardzo;)zawsze możesz pytać.
Rozumiem przcież,że wiersz może nie trafiać.
29-08-2008 15:21 biedronka1987 [Link do komentarza]
Nie no, dziękuję uprzejmie. Mnie się po prostu wydawało, że kiedy w życiu jest taki czas, że się liczy kasę, każdy grosz, to się nabiera wprawy w liczeniu i się mniej więcej wie, na ile starczy lub musi starczyć. Nie mówiąc już o tym, że sprawa starczania w takich okolicznościach przyrody wygląda raczej nieciekawie niż ciekawie. No ale przecież mogę się mylić.
29-08-2008 15:13 .zgrizzly [Link do komentarza]
Może i wie,ale zawsze jest tak,że trzy stówki starczą raz na mniej ,raz na więcej czasu,to zależy od tego czy nie będzie innych ważniejszych wydatków,niż jedzenie.Jeszcze jakieś pytania do 3 stówek?
29-08-2008 15:03 biedronka1987 [Link do komentarza]
kupuje sama jedzenie i nie wie, ile można kupić za trzy setki?
29-08-2008 15:00 .zgrizzly [Link do komentarza]
nie nie miała,kasę trzyma mama,i jej wylicza,pięniedzy na oczy nie widuje,chyba,że ma iść do sklepu
29-08-2008 14:57 biedronka1987 [Link do komentarza]
i trzy stówy przede mną leżą
ciekawe na ile wystarczą


To ona nigdy wcześniej nie miała w ręku aż trzech stów i nie wie, na ile starczają?
29-08-2008 14:52 .zgrizzly [Link do komentarza]
"No i tak się buja dziewczyna między swoim zwykłym stylem, a tym sztucznie wypindrzonym, w mękach twórczych dla publiki odstawia się jak kocmołuch na pogrzeb od wielkiego dzwonu."

No i o to mi właśnie chodziło,Józia sama jeszcze nie wie kim tak na prawdę jest,jeszcze kształtuje się jej osobowość,a dla niektórych może być i kocmouchem,ale nie będzie się tym przejmować,bo od życia wie,że jeszcze nie raz dostanie po dupie gorszego kopa.

Hmm "nic ciekawego",no nie wiem,oczywiście szanuję Twoje zdanie.
Tak co ma tu być ciekawego smarkula jakoś sobie radzi i tyle,przecież dostała alimenty.
29-08-2008 14:33 biedronka1987 [Link do komentarza]
A czy peelka Józia nie może mówić z błędami,no cóż ,że jeszcze nie wykształcona jest,nic nie poradzi.

Twoja peelka Józia w tym akurat tekście mówi prawie samymi błędami, płasko, rzewnie i kompletnie bez pomysłu. Kawałek wygląda tak, jakby reporter lokalnej gazetki namówił Józię na zwierzenia dla czytelników, a jej się skołowało w głowie z przejęcia (o, w gazecie będę!) i bidula nie wie, jakim językiem gadać na tę specjalną okazję. Każą własnym, no ale dla ludzi toby trzeba jakoś tak podpudrować dla ładności, żeby wstydu nie było, no nie. No i tak się buja dziewczyna między swoim zwykłym stylem, a tym sztucznie wypindrzonym, w mękach twórczych dla publiki odstawia się jak kocmołuch na pogrzeb od wielkiego dzwonu.
Wychodzi niezdarne przedstawienie dla publiczności: kona, kurwa, uroczystość.
Może budzić współczucie czy litość, trochę śmieszy, ale niczego ciekawego nie mówi.
29-08-2008 11:19 .zgrizzly [Link do komentarza]
może i masz rację,przemyślałam,poprawiłam

dzenks za uwagę:)
29-08-2008 11:00 biedronka1987 [Link do komentarza]
według słownika:

bynajmniej - jest wyrażającą przeczenie odpowiedzią na pytanie o rozstrzygnięcie, bardziej kategoryczną niż samo nie.

czyli, w tłumaczeniu na ludzki język, znaczy mniej więcej: 'bardzo nie'

przynajmniej - tym słowem mówiący sygnalizuje, że wymienione okoliczności (czynność, obecność lub zachowanie jakiejś osoby, miejsce itp.) nie spełniają jego oczekiwań, ale stanowią zadowalające i jednocześnie konieczne minimum; chociaż, co najmniej, bodaj.
29-08-2008 10:46 .zgrizzly [Link do komentarza]
Do Zgrizzly:A czy peelka Józia nie może mówić z błędami,no cóż ,że jeszcze nie wykształcona jest,nic nie poradzi.

Nie przynajmniej,tylko "bynajmniej dziś",przynajmniej mi tu nie pasuje jakoś,bo ona wie,że alimenty na krótko starczą.
To jest scena,moment obok pieniędzy na razie nic nie ma,Józia tylko widzi kasę i tyle,nie zdąrzyła jeszce pójść do sklepu,ale wie,że akurat dziś będzie miała co jeść.

Do Marekzatona:to może i dobrze jak umiesz współczuć dziewczynce
29-08-2008 10:27 biedronka1987 [Link do komentarza]
szczerze współczuję,
jak to przeczytałem kopnęła mnie autopsja
29-08-2008 08:01 marekzaton [Link do komentarza]
Kurwa nareszcie kasa przyszła
mamy podpis że jeszcze żyje
choć ojciec z mniejszym portfelem kona


Z takiego układu słów może wynikać, że przyszła kasa i jeszcze żyje.

i alimenty przede mną sterczą
czemu sterczą?

ciekawo

Literówka. *ciekawe

bynajmniej dziś

Tu jest omyłka. Powinno być 'przynajmniej'.

---
Jeśli chcesz, może warto dać jakiś przedmiot dla kontrastu. Widzisz tę scenę? Co leży obok pieniędzy?

dobrego
29-08-2008 00:52 .zgrizzly [Link do komentarza]
przy takiej poezji człowiek nie nudzi się
28-08-2008 21:20 blondynka8 [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s