literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie biedronka1987
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
 
Bez serca
Ile znaczy życie,
a ile śmierć.

Zmazuję szminkę.
Wycieram oczy od łez.

Mogę tylko wyobrazić sobie.
Jak to jest w śpiączce,
czekając na budzik.

Śpię, oddech za oddechem
podłączony do aparatury.
Nie poddaję się.
To kolejny dzień życia.

Moje ciało jest uwięzione, przykute do łóżka.
Nie ukrywam, że jestem kimś, że mogę wszystko.

Zdany na pomocną dłoń,
Na pochylenie się nade mną.

Nie jestem rośliną,
Jestem człowiekiem.
Uczę innych cierpliwości i miłości.

Mam serce,
nikt mi jego nie wyrwie.

Nawet jeśli mnie pozbawi
Życia.
Opublikowany: 07-08-2019 10:57 przez: biedronka1987
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (17)
biedronko skrzydełka na pewno są bezpiecznie, ja mogę tylko, wers jakiś Tobie urwać.

ann, dzięki za info.
04-09-2019 23:31 wre... [Link do komentarza]
ann, piszę to co mi gra na bębnach w duszy, z różnym skutkiem to fakt, ale chociaż próbuję, najwyżej ktoś mnie zgromi i sprowadzi na ziemię :)

i urwie skrzydełka biedronce...
a wre i ann na pewno to zrobią, bez złośliwości ;)

wre, pomyślę ze zmianą tytułu i z tym tekstem, który napisałam, może napiszę go w trzeciej osobie.

TG, dzięki ;)
01-09-2019 15:40 biedronka1987 [Link do komentarza]
Z przyjemnością przeczytałem.
01-09-2019 06:41 TG [Link do komentarza]
wre, ponoć brakuje składnika tych kropli, który ma zarówno betadrin jak i rhinazin (dlatego te krople na mnie działają) - nafazoliny, tak mi powiedziała pani w aptece, ale głównie, to wzruszają ramionami

https://www.gdziepolek.pl/opinie-i-pytania/7441/betadrin-kiedy-dostepne-beda-krople-do-nosa-betadrin

a sytuacja z lekami ma się tak, wielu leków brakuje

https://www.forbes.pl/biznes/brak-lekow-w-aptekach-mafia-lekowa-przyczyny/xdb1pgr

a o tym też mi opowiadała farmaceutka i wg niej przez to brakuje leków

https://forsal.pl/artykuly/1417785,leki-zdrozeja-przez-chiny-zamkniete-fabryki-brak-substancji-czynnych.html
31-08-2019 11:19 ann13 [Link do komentarza]
ann, a wiadomo, dlaczego tego leku nie ma i kiedy może się pojawić? Może można dostać go w Czechach, na Słowacji albo w Niemczech, tzn. pewnie jakiś jego zamiennik?

biedronko, z wiersza tyle zostało, po wyrzuceniu zbędnych wersów i tytuł dobrze byłoby zmienić, na niedramatyczny.

Ile znaczy życie, a ile śmierć.
Zmazuję szminkę. Wycieram oczy od łez.

Jak to jest w śpiączce, czekając na budzik.
Oddech za oddechem podłączony do aparatury.

Kolejny dzień życia.
Ciało jest uwięzione, przykute do łóżka.

Człowiek zdany na pomocną dłoń.
Uczy innych cierpliwości i miłości.
31-08-2019 00:50 wre... [Link do komentarza]
wre, bardzo dziękuję:)

wiem, że nie ma, nawet jak pokazuje, że jest, ostatnio zarezerwowałam w radzyminie, ale też zaraz „farmaceuta” mi odpisał, że to jakaś pomyłka

jak już się zorientowałam, że będzie problem, to latałam po wszystkich aptekach, nawet po 1 opakowanie, kupowali mi go znajomi i rodzina, po całej polsce, a teraz, betadrinu po prostu, nie ma, nigdzie, a o rhinazinie, nie mam nawet co marzyć, bo się skończył na długo przed betadrinem


wre, no ale zobacz,
czy egzemplifikacją mądrego lekarza jest wypisanie poprawnej recepty?
wg mnie, w dzisiejszych czasach, masz takie narzędzia, że lepiej sama siebie możesz zdiagnozować, niż niejeden lekarz

a dobra recepta, jest mz wynikiem wiedzy i inteligencji lekarza, a nie jego mądrości, bo ten sam lekarz może trzeci raz zostać z gołą dupą, jak go kolejna (na)rzeczona podczas służby, czyli dyżuru nocnego pocałuje, w zadek

a służba, no cóż, dzisiaj zależy przede wszystkim, od schematów podatkowych, dlatego nie wolno, jej wierzyć :)
30-08-2019 21:57 ann13 [Link do komentarza]
mądrość kojarzy mi się...predyspozycjami osobistymi człowieka, a nie z zawodem.

Jasne, że nie z zawodem. I chodzi mi właśnie o to, że ja bym sobie życzyła (od Boga- bo od tego się dyskusja zaczęła:P), żeby w pewnych zawodach przeważali ludzie mądrzy, bo przecież nie wybiorę się po receptę, do mądrej Pani sprzątaczki, tylko muszę iść niestety, do lekarza. I to samo dotyczy szkoły.
Poza tym zawsze mnie denerwowało wieczne narzekanie na wszystko, i fakt, że zawód lekarza jest trudny i nauczycieli pewnie też, nie zmienia to faktu, że ludzie w innych zawodach też ciężko pracują. Zwłaszcza teraz.
Zawód lekarza, czy nauczyciela, to w jakimś sensie rodzaj służby i sami go wybierali, wiedząc jakie są realia związane z tymi zawodami, bo przecież tak jest od lat. Pomimo, że bycie lekarzem jest podobno takie beznadziejne, to jednak na uczelnie nie jest łatwo się dostać, a nauczycieli też nie brakuje.

a co do Twojego kataru ann, jak przeczytałam Twój komentarz, to rzuciłam się na obdzwanianie aptek, bo mi komp pokazał, że są dwie sztuki na śląsku, więc zawsze lepiej sprawdzić, a nuż się gdzieś zaplątał i jest. Ale niestety, nie ma.
30-08-2019 15:11 wre... [Link do komentarza]
no i wre :)
katar, to nie jest proste schorzenie, mam go od kiedy skończyłam, jakieś 10 lat i zaprzepaścił mi karierę
sportową:P
ponieważ moja mama stwierdziła, że po tych treningach, tylko się przeziębiam, i w wieku lat 14 definitywnie, zakazała mi na nie chodzić, a ja jeszcze wtedy nie umiałam oszukiwać i jej, że nie chodzę, ale chodzę, więc złoto olimpijskie wpadło w inne, ręce
które nie miało kataru, jako objawu alergii;)
a teraz zostało mi ostatnie opakowanie betadrinu, bez którego niechybnie się uduszę, nie ma zamiennika, więc nie wiem, czy za jakieś 10 dni, taki zwykły katar, nie będzie zagrażał, mojemu życiu :P

piszę o tym lekko, ale wiele razy myślałam, co zrobię, jak wybuchnie wojna i nie będę miała swoich kropelek, a tu proszę, nawet wojny nie potrzeba, ani bomby, żebym być może, się zapadła, pod ziemię, bo mi takie prozaiczne krople do nosa ratują życie, a przynajmniej, jego komfort

a co do mądrości, myślę, że rozumiemy, ją podobnie, nie znam definicji mądrości, na pewno mądrość kojarzy mi się, z doświadczeniem życiowym, ze spokojem i opanowaniem (czyli całym moim, przeciwieństwem;), a także z nienachalną komunikatywnością, bo mądrością warto się dzielić, czyli predyspozycjami osobistymi człowieka, a nie z zawodem, wykonywanym, wyuczonym, czy wyrytym na blaszkę, i wg mnie taki np. lekarz (przez którego zapisane sterydy, warto sprawdzić w google, czy nie rozpuszczą ci skóry,) czy nauczyciel (przez którego można np. nie zdać matury, gdyż musi mu się zgadzać powyżej razy x średniej krajowej na koncie) niczym się nie rożni od sprzątaczki (mającej również spory, kontakt, nie tylko z oknami, ale i z ludźmi), która przynajmniej umie doradzić, którym środkiem można dokładnie wyczyścić piekarnik, żeby się z niego nie dymiło, podczas pieczenia kaczki


i biedronko:)
myślę, że warto sięgać po "ciężkie" tematy, nawet jeśli one, nie wychodzą, a przede wszystkim, warto pisać o tym "co ci w duszy gra", bo inaczej, to po co jest to pisanie, psu na budę też niepotrzebne, bo on woli pańcia, i miejce, przy nim
27-08-2019 23:12 ann13 [Link do komentarza]
w sumie, bo ja wiem wre, czy mam coś do lekarzy, może trochę, jak i do nauczycieli (nie cierpię generalizować, ale) ponieważ ostatnimi czasy, w ogóle nastąpił jakiś kryzys człowieka, osobowości, wartości, autorytetów, no ale z drugiej strony, trudno wymagać od lekarza, który ma 10 minut na pacjenta, i ma przykazane, aby oszczędzać na skierowaniach do lekarzy specjalistów, albo do szpitala, lub na badaniach, aby nie narazić nfz na zbędne koszty (i właściwie w jaki sposób ma on go leczyć, skoro jego pacjent, jeśli sobie nie zrobi badań prywatnie, za własne pieniądze, które nie zawsze ma, to przyjdzie z nimi/ z wynikami, za 3 lata?), a nauczyciel ma 45 rozpieszczonych, albo puszczonych luzem (bo rodzice tyrają przez 13 godzin w żabce) lub zapatrzonych w komórkę bachorów do ogarnięcia :P
aby się wielce poświęcali, dla jednostki, i nadzwyczaj się nią zajmowali, zwłaszcza
jeśli jeszcze muszą, strajkować;)

a z wiarą, to każdy wydaje mi się, co moment gdzieś jej fragmenty uzewnętrznia, bo każdy z nas wierzy w coś, lub kogoś, i dzięki wierze, albo głębokiemu przekonaniu (też) można ze sobą rozmawiać, dyskutować, może między nami iskrzyć, możemy się od siebie uczyć (tym bardziej, jeśli staramy się umacniać, w wierze i badamy, jej okolice;), no i jak to mówią, wiara dodaje skrzydeł i wiele naszych przedsięwzięć, by się nie powiodło, gdyby nie wiara w ich sukces, więc w tym kontekście, to wiara w boga wydaje mi się, że jest nieco nawet poszkodowana :P, na tle innych wiar i wierzeń, którymi możemy się dzielić z innymi, bo jakoś tak rzeczywiście kiepsko to wygląda, nie tylko na portalach jak ktoś z tym bogiem wyskakuje, a tak właściwie sama nie wiem czemu to aż takie niestosowne i mnie również zniesmacza, no ale może dlatego, jak napisałaś, ponieważ z objawianiem wiary w boga spotykam się w chwilach kiedy służy ona do obrony, ataku, lub agitacji (ale to raczej, tylko w intrenecie), albo kiedy nie ma się już nic lepszego do powiedzenia :)
27-08-2019 08:05 ann13 [Link do komentarza]
I jeżeli modliłabym się do Boga, to tylko o to, żeby na swojej drodze spotkać jak najwięcej mądrych ludzi, np. lekarzy, nauczycieli, przyjaciół, którzy mi fachowo i madrze pomogą, gdy mnie spotka nieszczęście.

Chyba ja to zdanie niezbyt jasno napisałam, dlatego, że i ann i Ty biedronko, macie jakieś ale do tych lekarzy. Wymieniłam lekarzy i nauczycieli, bo uważam, że oni mają największy kontak z drugim człowiekiem, i jeżeli byliby to mądrzy ludzie, czyli lekarze douczeni, empatyczni i dbający o zdrowotną przyszłośc Polaków, i nauczyciele z podobnymi zaletami dbający o rozwój i ukierunkowanie młodego człowieka, to żyłoby się nam, jako społeczeństwu, znacznie lepiej.
Teraz tak nie jest, dlatego napisałam, że gdybym się miała modlić do Boga, to prosiłabym go właśnie, o mądrych ludzi w sensie myślących, empatycznych i etycznych. Dobrze, żeby ich zalety miały wpływ na większą liczbę ludzi, a nie tylko na najbliższe otoczenie, dlatego padło na nauczycieli i lekarzy. Nie chodziło mi absolutnie o to, że pragnełabym przebywać w ich towarzystwie. Moje pragnienie to, żeby ludzie byli światli, myślący i zdrowi.
25-08-2019 23:51 wre... [Link do komentarza]
Rozumiem przelukrowałam rzeczywistość co do wiersza, dotarło do mnie, nie mam Ci tego za złe. Napisałaś co myślisz. Ja też napisałam co myślę i finito.
Początkowo wkurzyłam się ciut, ale mi przeszło. Pomyślałam sobie co można wiedzieć jeden o drugim na portalu poetyckim, poza wierszami, które pisze i suchymi faktami, które czasem napisze pod wierszem w komentarzu.

Uczę się mieć trochę dystansu do tego kto co pisze pod wierszem ;)

Hm tak myślę co do tych lekarzy, w Mądrości Syracha jest fajnie to opisane. (Syr 38,1-4)
Oczywiście lekarz to człowiek, a co za tym idzie są różni lekarze, tacy którym warto zaufać i poddać się leczeniu, są konkretni i kompetentni, a do tego mają powołanie do tego zawodu, ale są także tacy, którzy uważają się za nie wiem kogo.
25-08-2019 18:56 biedronka1987 [Link do komentarza]
A co do wiary, no cóż, jest bezdyskusyjna, dlatego uważam, że, żeby wszyscy mieli równe szanse, wierzący i niewierzący, nie powinno się o niej wspominać w dyskusjach na portalach niereligijnych, czyli jak ten.

To nie tak, nie chodzi mi o wiarę, na którą przecież składa się nie tylko Bóg ale i przykazania, które należałoby przestrzegać na chwałę Bożą. O tym rzadko kto wspomina. Słowo Bóg jest jak tarcza, jak słowo klucz do wszystkiego, ono zamyka usta, bo jak dyskutować, żeby nie urazić rozmówcę, jakich używać argumentów, jak Bóg jest nienamacalny i wszechwładny. To mnie chyba głównie irytuje na takich poratalach jak ten. Używanie słowa Bóg, przy wymianie zaledwie kilku zadań. Poza tym, któreś przykazanie mówi 'nie używaj imienia Pana Boga nadaremnie'. Chyba w ogóle irytuje mnie polski rodzaj wiary, czyli 'jak trwoga to do Boga', albo moi dziadowie chodzili do kościoła, moi rodzice, to i ja pójdę, bez wnikania po co i dlaczego. Mój dziad wyzywał Nowaków od złodziei, mój ojciec, więc na pewno mieli rację, dlatego dla mnie Nowak to złodziej. W Polsce człowiek, człowiekowi wilkiem, chociaż pewnie 85% jest katolikami. Czyli to wiara tylko na papierze, bez przestrzegania jej zasad, nawet przez księży. Zresztą ryba psuje się od głowy. Z wiary został już głównie nagi Bóg.

biedronko nie bierz tego wszystkiego do siebie, to takie moje ogólne rozgoryczenie na otaczającą mnie rzeczywistość.
25-08-2019 10:14 wre... [Link do komentarza]
Pewnie katar, katarowi nierówny ann, odporność na ból też, każdy ma inną, więc rzecz jasna, nie da się odczuć porównać. Ja, jak mam katar, to nie mogę patrzeć na światło, oczy mam załzawione, nos mam zdarty od nawet najdelikatniejszych chusteczek i muszę smarować go linomagiem, żeby mnie nie piekł, pęka mi czaszka w skroniach i nie byłabym w stanie się pomalować, bo tusz i tak by się rozpłynął i dodatkowo drażnił.
Poza tym, był to tylko przykład, że proste schorzenie, nie zagrażające życiu, czy sprawności ruchowej, typu katar, ból zęba, czy migrena, może uczynić z nas chwilowych nieszczęśników i nic w tym przecież złego. Dlatego nie chcę czytać, że ludzie będący w śpiączce, się jedynie uśmiechają i myślą sobie, że się nie poddają i że nie są rośliną i takie inne. Oni zazwyczaj nie myślą w ogóle. Czytałam wypowiedzi Ewy Błaszczyk dotyczące wybudzeń i na ogół, jeżeli ktoś coś pamięta, to bardzo szczątkowo, chociaż wierzę w to mocno, że rozmowy z chorymi, na pewno wpływają pozytywnie na powrót do rzeczywistości. Niemniej, dla mnie taki chory, nie musi się uśmiechać, może zwyczajnie patrzeć bezmyślnie w sufit, albo może mu wypływać ślina z kącika ust, bo nie ma władzy nad mięsniami. Przeciez to nie umniejsza jego człowieczeństwa.Takie idealizowanie chorych, kojarzy mi się z okładkami gazet, na których znani ludzie, nie mają ani jednej zmarszczki pomimo swoich lat i wyglądają jak atrapy samych siebie. To dla mnie zakłamywanie rzeczywistości i sztuczne idealizowanie jej, w której przeciętny człowiek, w efekcie, czuje się nic nie wart.
A co do mądrości, chyba też ją inaczej rozumiemy. Dla mnie mądrość, to nie tylko zdobycie dyplomu, ale wiedza, empatia i wiara w rzetelną pomoc społeczeństwu. Mnie interesuje również szczęśliwa przyszłość ludzkości, w której mnie już nie będzie.
A co do wiary, no cóż, jest bezdyskusyjna, dlatego uważam, że, żeby wszyscy mieli równe szanse, wierzący i niewierzący, nie powinno się o niej wspominać w dyskusjach na portalach niereligijnych, czyli jak ten.
25-08-2019 01:01 wre... [Link do komentarza]
„Przecież jak człowiek jest chory, ma choćby tylko katar, to chodzi zasmarkany z czerwonym nosem i załzawonymi oczami, w piżamie albo w czymkolwiek, nieuczesany, niepomalowany i wygląda jak kupa nieszczęścia. Jest rozdrażniony i bywa niemiły dla otoczenia”

nie zgadzam się z tobą wre, mam ciągle katar, ponieważ mam alergię, na różne takie, i na sierść psa również, bez którego nie wyobrażam sobie życia, więc go mam, miałam, i będę miała psa, dopóki śmierć nas nie rozłączy, (z powodu braku braku, betadrinu lub rhinazinu, na rynku), bo wolę umrzeć, niż żeby chociaż jakaś sucz psia mi, nie towarzyszyła, w ważniejszych bolączkach

więc wybacz, ale twoje wyobrażenie o człowieku z katarem, jakoś mija mi się, z moją prawdą

a swoją drogą, mz. wiara właśnie polega na tym, że się wierzy w coś co się kupy nie trzyma, dlatego wolę się trzymać hydraulików, ogrodników i spawaczy niż twoich mądrych lekarzy, którzy dymają swoje koleżanki z neurologii na boku i wyrzucają kanapki, które zrobiła im wierna (ich pieniądzom) żona, do kosza
24-08-2019 22:52 ann13 [Link do komentarza]
Nie musisz mnie przepraszać biedronko, ja nie znam nikogo kto byłby w śpiączce, czyli osobicie nie dotknął mnie ten wiersz. Wiem też, że jesteś wrażliwą i współczującą osobą ale fakt, że coś nas wzrusza, np. czyjeś nieszczęście, czy czyjeś cierpienie, nie może oznaczać, że będziemy zakłamywać rzeczywistość.
Przecież jak człowiek jest chory, ma choćby tylko katar, to chodzi zasmarkany z czerwonym nosem i załzawonymi oczami, w piżamie albo w czymkolwiek, nieuczesany, niepomalowany i wygląda jak kupa nieszczęścia. Jest rozdrażniony i bywa niemiły dla otoczenia. To przecież nie zmienia faktu, że to ta sama błyskotliwa, czy atrakcyjna osoba, z którą wczoraj, jak była zdrowa, rozmawialiśmy.
Nie przekonuje mnie też fakt, że ktoś, kto leży obłożnie chory, docenia jak istotne jest zdrowie i jak pięknie było, kiedy mółg sam pójść choćby parę kroków.To oczywiste, że jak coś stracimy np. zdrowie, partnera, rodzica, to wówczas wyraźniej dostrzegamy co dla nas znaczyły, co wnosiły w nasze życie.
Mnie by bardziej interesowało, co ta obecnie chora, myślała, jakie miała poglądy i jak postępowała, jak była zdrowa.

A teraz odnośnie Boga. Jak czytam takie zdanie,

' Bardziej chciałam zwrócić uwagę poprzez wiersz na to, czy to na pewno człowiek decyduje o życiu drugiego człowieka czy Bóg.'

to jestem załamana. Ja nie neguję niczyjej wiary w Boga, ale ona nie może być zaślepiona, bezmyślna. Bez udziału drugiego człowieka, Bóg niewiele może. Dlatego moim zdaniem, najważniejszym przykazaniem w wierze katolickiej jest, 'miłuj bliźniego jak siebie samego', czyli, że Bóg każe cenić drugiego człowieka. I jeżeli modliłabym się do Boga, to tylko o to, żeby na swojej drodze spotkać jak najwięcej mądrych ludzi, np. lekarzy, nauczycieli, przyjaciół, którzy mi fachowo i madrze pomogą, gdy mnie spotka nieszczęście.
Myślę, że obarczanie Boga wszystkimi swoimi bolączkami, czy podpieranie się jego autorytetem w dyskusji, świadczy moim zdanie o tym, że rozmówca nie wierzy w siebie, w swoje wartości, swoje umiejętności i musi się powołać na kogoś, z kim przecież nie można dyskutować, bo to święty.
Wracając do wiersza, nie uważam, że chorych należy idealizować, tak samo uważam, że o zmarłych też należy mówić jacy naprawdę byli, jakie mieli wady i zalety, co w nich lubiliśmy, a co nas irytowało, bo tylko wtedy wspominamy/mówimy o człowieku, a nie o jego cieniu.
24-08-2019 22:01 wre... [Link do komentarza]
Rozumiem, nie miałam złych zamiarów, choć to nie ma pewnie najmniejszego znaczenia.
Przypomniało mi się jak kiedyś oburzyłam się gdy znałam coś z autopsji, a ten kto napisał pewien wiersz w taki sposób, że otwierał mi się nóż w kieszeni, więc rozumiem. Jakoś widocznie bez pomyślunku to napisałam, przepraszam. Bardziej chciałam zwrócić uwagę poprzez wiersz na to, czy to na pewno człowiek decyduje o życiu drugiego człowieka czy Bóg.

Byłam u osób leżących jako odwiedzająca, opiekowałam się sporo czasu taką osobą, mieszkałam z nią, ona nauczyła mnie bardzo wiele. Choćby tego, że za wszystko powinno się dziękować Bogu, za dwie ręce i nogi zdrowe też, jak bardzo można doceniać życie. Czytałam jej czasem książki, rozmawiałam z nią na różne tematy. Teraz widzę, ze uczyliśmy się nawzajem.
24-08-2019 10:39 biedronka1987 [Link do komentarza]
Nie podoba mi się ten wiersz.
Być może, można poruszac takie temty w wierszach ale rzadko komu to dobrze wychodzi, a już wchodzenie w skórę chorego, tym bardziej mi się nie podoba. Przecież każdy taki przypadek jest inny, a Ty wypowiadasz się za wszystkich będących w śpiączce. To, że komuś współczujesz, nie może oznaczać, że go będziesz idealizować. Twój wiersz jest polany lukrem, w nim chory jest szczęśliwy i uśmiecha się do otoczenia. To jest płytkie i naiwne. Być może jakiś chory się uśmiecha ale szereg innych osób, może mieć grymas, albo patrzeć otępiałym bezrozumnym wzrokiem. Jeżeli znasz z bliska taki przypadek i to nie z jednorazowej wizyty, tylko z mozolnego i na ogół długotrwałego dochodzenia do siebie, to ewentualnie mozesz opisywać, ale tylko ze swojego punktu widzenia, a nie z punktu widzenia chorego.
07-08-2019 22:03 wre... [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s