literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Wiersz z listy autora o pseudonimie JuzesBenea
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
Jakim stary, takim głupi.
Opustoszały, stary dom gdzieś w zagaju dworu, obok drzewo dębu a w jego koronach czarny kruk skryty. Patrzy na mnie okiem mgielnym jakby chciał ode mnie złote zęby. Patrzy, patrzy skrzydłem trzepiąc, aż pióro spadło z dębu, a korona jego zgięła się ku prawej stronie płotu. Obserwuję go, tak skradając się po cichu, a tu szepty słyszę, a tu drzewo skrzyczy. Ktoś za oknem patrzy, ja się skradam, cisza blada i te wszystkie myśli naraz, jakże w silnym już płomieniu tą mą głowę cisza splata niczym lęki, niczym strachy, których oczy wielkie mają. Obok domu z dachem wygiętym stoi wiadro wody, bełty i choć w progu stoi tuż pod klamką to nikt nie wie kto napełnił… Gdzieś po lewej stronie strzechy stoi rower czarny, zgięty, a tuż obok sprężyn centy i w oprawie będzie wentyl, kiedy pompkę złożę i poruszam dłonią to powietrze złote złożę. Czoło marszczę, och te złogi niech to szlak odbierze bogi, bowiem z dłoni upadł mi pierścionek, cóż ta moja dziewka zrobi jak jam taki zamyślony. Może teraz kunsztem słowa ją przekonam, może teraz ją ukocham!.. W progu drzwi tych czarnych z kluczem w dziurce, mucha lata brzęczy naga i tak patrzy, patrzy jakby chciała tam do chaty gdzie te gary, gdzie te spiże i te wszystkie mysie dziury i tych kocich zabaw szala. Hej, że ludu jakże stary to nie widział takiej baby, która w szafie się schowała, bowiem myszy się tak bardzo bała, bała, że jej sukienka naraz spadła. Jakże, parsknął śmiechem naraz, jakże łzami skropił ziemię i podskoczył z ubaw, aż po nieba grzbiety, aż pod chmury… Świeca płonie z ruchem cienia tańczy wiatr go zmaga, a szuflada jest otwarta, gdzie ta baba się schowała tak pod nosem cicho głosem. Chodzę szukam, ach te szlaki i udaję szukam dalej, aż tu nagle w śmiechu klaszczę i otwieram naraz bary za te drzwi starej szafy - dłońmi. Ona naga tylko w gaciach taka blada w oczach zawstydzona niczym czara. Jakim stary takim głupi przecie wiedział co me ujrzą oczy stare , wiedział jaką babę przyjął pod tą strzechą żyjąc nagle niczym w zardzewiałym wiadrze.
Opublikowany: 17-10-2016 04:17 przez: JuzesBenea
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (0)
Ten utwór nie posiada jeszcze żadnych komentarzy
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0029 s