literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie pako
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
Marsz Varsovia
Przedzierali się nocą pośród ruin kraju.
Jedni z potrzeby serca, inni znów na „haju”.
Przemierzyli szmat drogi, narażając zdrowie.
Patriotyzm to ofiary, błędnie nikt nie powie.
A jechali koleją, busami, tramwajem.
Przed gestapo przestrogi słali sobie wzajem.
Bo straty się zdarzały. Gdzieś tam „halt” słyszano
A autokar w rewizji cały przeszukano
I kenkarty kierowców obejrzano z troską.
Z trudem, lecz dojechali, choć z pomocą boską.

Wokół ronda Dmowskiego moc ruin i zgliszczy.
To zaborca z Brukseli tak nam kraj wyniszczył.
Ludzie są zastraszeni (zdarte ciuchy noszą)
Klękają i z nadzieją wyzwolenia proszą.

Tymczasem Marsz formował już swoje szeregi.
A było ich gdzie spojrzysz! Aż po ronda brzegi.
I jeszcze nadciągały drużyny bojowe
Wznosząc gniewnie jak sztandar, szale futbolowe.
By uprzyjemnić sobie,  czas wyczekiwania
W krąg się niosły rytmicznie piosenki z powstania.
Nad tłumem zaś oznaka szczególnej finezji.
To łuna z rozpalonej, czerwonej magnezji.

Runęli ławą na Wschód. „Nie oddamy Polski”.
Z piersi krzyk się wyrywa: „Niechaj żyje Dmowski”.
Idąc, nucą do rytmu na zmianę pospołu.
O Wiśniewskim lub zdrajcach Okrągłego Stołu.
Zdecydowanym krokiem wbili się w Aleje.
Ze z dziwieniem odkryli, że ich nikt nie leje.
Widać wróg zmienił dzisiaj coroczną praktykę
I zastosował chytrze nieznaną taktykę
Ustępowania pola. Tego już za wiele.
Dym z chińskich fajerwerków nad Marszem się ściele.
Krok nieco się wydłużył, śpiew bardziej nachalny.
W środku organizator – Obóz Radykalny.
Na skrzydłach zagończycy, trudno ich się nie bać.
Szukają przeciwnika, komu by zajebać.
Nikomu! Bo w około tylko sami swoi.
A przecież, jak wiadomo, swoich się nie gnoi.
Liberał ani lewak nie zrobił głupoty.
Na Marszu się nie zjawił. Czerwonej hołoty
Nie można było z sierpem ani młotem gonić.
I jak tu narodowiec ojczyzny ma bronić?!

„To idzie nacjonalizm”, tak właśnie wołali.
Nie będą cudzoziemcy mordami brechali,
„Trzeba solidarności, bo w biedzie żyliśmy”.
Niech sobie zrobią własną, my swoją mieliśmy!

A w Marszu tak po cichu głosy było słychać.
Kto dziś jest naszym wrogiem? Kto nam karze zdychać?
Kto straszy, że na przyszłość zostaniemy z guzem?
Czy to jest Moskal wstrętny? Czy Niemiec z Francuzem?
A może Żyd pejsaty albo mafie rzymskie?
Popatrzcie – te Aleje są Jerozolimskie!
Wątpliwości nie zbiły marszowej ochoty.
Szli odważnie śpiewając wszystkie zwrotki Roty.

Jednakże chłopcy w dresach trochę się znudzili,
Zatem chyłkiem na czoło Marszu się przebili.
Już trzecia na zegarze a tu tylko nuda.
Może jakąś zadymę zrobić nam się uda.
Wyciągnęli z zanadrza swe barwy klubowe
I dawaj, zrzucać z mostu petardy ogniowe.
Na ludzi, samochody – zabawa szałowa.
Z głośnika głos: „Tu z nami duma narodowa,
Wspaniała młodzież polska”. Prawda, każdy przyzna.
Tu petardy, a w gębie: „Bóg, Honor, Ojczyzna”.


Śpiewając uroczyste pieśni narodowe
Zdobyli w końcu przecież, błonia stadionowe.
Tu estrada. Kapele pieśni wygrywały:
To o różach co bielą groby przykrywały.
O wojence, na którą chłopcy malowani
Biegli z wielką radością, jak do pięknej pani.
Także o rozmarynie, o Pierwszej Brygadzie,
Której nikt nie potrafił stanąć na zawadzie.

I było tak jak zawsze, było historycznie.
Świętować trzeba umieć, choćby nostalgicznie.

Tylko jakiś niepokój narodowiec czuje.
Tęsknota do przeszłości w oczach mu się snuje.
I nikt mu już innego szczęścia nie narai
Bo niby sami swoi  –  ale wróg się czai!
Opublikowany: 19-11-2015 21:14 przez: pako
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (3)
nie znam się, chyba te rymy, zanadto się domykają, czyli pewnie pochodzą spod częstochowy, ale sens, moc i najważniejsze, duch, jest :)
20-11-2015 21:54 ann13 [Link do komentarza]
Z zasady nie komentuję komentarzy. Tym razem zrobię wyjątek. Narodowiec (to nie jest termin odnoszący się tylko Polaków, więc definicja nie powinna wskazywać konkretnej nacji, ale dla spójności powielę ten błąd) to ten, dla którego liczą się najbardziej Polacy, nie Polska. Państwo nie jest dla nich tak ważne jak naród, lud, co wiąże się z wprowadzeniem do ideologii narodowców jednego z najbardziej szkodliwych w historii pojęć – „rasa”.

Wrogość jest mi obca, zatem moje pozdrowienia przepełnione są serdecznością.
20-11-2015 09:52 pako [Link do komentarza]
narodowiec powiadasz. a cóż to takiego? (zagaił znienacka)

pozdrawiam wrogo
19-11-2015 23:41 Tomasz Michał [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s