literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie pako
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
Opowiadanie
o tym jak to kiedyś przed laty fabryka wyglądała.

Referat okolicznościowy na sześćdziesięciolecie powstania
Państwowych Zakładów Teletransmisyjnych.
(fragmenty)
………………………………………………….
Zakłady przemysłowe „PeZeTką” nazwane
Zostały dawno temu w całości sprzedane.
W nowym ustroju biznes do czynu ośmiela,
Więc fabrykę kupiła firma Alcatela.
Zapewne na transakcji interes zrobiono,
Ale przy tym, trzy czwarte załogi zwolniono.
W takich czasach nie równo los się ludziom ścieli.
Wszak mamy kapitalizm, bo - żeśmy go chcieli.
Dziś jednak nie warto, trapić się i smucić.
Zostawmy politykę, czas do wątku wrócić.
Zatem, nasze zakłady na Gocławku były.
Z „Kasprzaka” się lat wiele temu wydzieliły
I podjęły się innej, niż radiowa misji.
Zaczęły produkować dla teletransmisji.
……………………………………............................
Robiono więc technikę ważną, niebanalną.
W pełnym słowa znaczeniu, wręcz profesjonalną.
Z profesji tej, postronnym nie wiele wynika,
Ale nie masz tajemnic dla - teletechnika.
Bo jakie dla laika mogą mieć relacje,
Takie nazwy, na przykład: SPK, translacje,
W 3-3, głowicówka, wzmacniak, PCM -ka,
Systemy wielokrotne albo ETN-ka?
……………………………………………..............................
Początek w Mechanicznym: prasy, młot, ślusarnia,
Obrabiarki, tokarki, kuźnia i spawalnia.
Nieco z boku pod ścianą farby i lakiernia.
Tam też swoje zrobiła i galwanizernia.
Gdzie się w opary kwasu, siarkowodór włączał.
Atmosferę swoistym zapachem nasączał.

Gdy fabryka swe pierwsze kroki postawiła
Elektronika polska w powijakach była.
Więc sposobem napędu mocy wzmacniakowych
Było zastosowanie lamp elektronowych.
„Elektronówkę” wyparł tranzystor szalony,
Potem wszystko pogonił e-układ scalony.
Inny też wymyślili sposób połączenia.
Nie „drucik do drucika” - tu się sporo zmienia.
Były już naukowo sprawdzone dowody,
Że drukowane trzeba stosować obwody.
Tak też i uczyniono. Na własny użytek
W „PeZeTce” powstał wydział drukowanych płytek.
Specjalne automaty spece wymyśliły,
Które na laminacie obwody kreśliły.
A potem taką płytkę trzeba było trawić
Aby, tylko co ważne na niej – pozostawić.
……………………………………………………............
Płytki te oraz, z blachy co się zrobić dało
Na Wydział Drugi zaraz w pośpiechu zjeżdżało.
A na „dwójce”: i taśma, i wiązki, i fala,
Gdzie lutując z drobiazgów, podzespół się scala.
Monterzy się starali do kupy to złączyć,
By później teletechnik mógł do sieci włączyć.
Stojak więc był etapem procesu końcowym.
Potem gdzieś na „Centrali” żył już bytem nowym.
……………………………………………..........................
W naszej Firmie załoga wyśmienita była.
Koleżeńska, wesoła, zgodnie z sobą żyła.
Żaden z nas tam przed drugim, zbytnio nie szpanował.
Mógł kolegę opieprzyć, ale go szanował.
Kto kolegi nie wspierał, lub nie dawał rady
Musiał odejść, bo takie mieliśmy zasady.
Jak się rzekło, ekipa była to wspaniała.
Robota więc nam w rękach po prostu furczała.
Tak się działo szczególnie, gdy w krajowej skali
Pytano: pomożecie? Myśmy pomagali.
Trzeba przyznać, że firma wtedy dobrze stała.
I dyrekcja ten sukces nieźle premiowała.
Nic dziwnego, że ludzie „PeZeTkę” cenili.
Faktem, że tam pracują w mieście się chwalili.

………………………………………………....................
W tej fabryce załoga pełną piersią żyła.
Poza pracą dla firmy także się bawiła.
Że przypomnę: w stołówce biurowca starego
Tańczono na sylwestra do rana białego.
Dyrektor miał opory, bo się bał o skutki
Wypitej na terenie przedsiębiorstwa wódki.
I nie tylko chodziło o proceder cały.
Przepisy, alkoholu w firmie zabraniały.
Przepisy te dyrektor  przypominał przecie.
„W zakładzie pić nie można, tylko w gabinecie.”
Żeśmy więc wtedy taki, fortel urządzili:
Na drzwiach stołówki napis – DYREKTOR- przybili.
Gdy po północy wszyscy byli w siódmym niebie,
Dyrektor na kontrolę wszedł - jakby do siebie.
…………………………………………………......................
Warto także przypomnieć, (tego nie za wiele)
Ze mieliśmy w fabryce muzyczną kapelę.
Były także wycieczki, potańcówki wszakże.
Nawet kursy żeglarstwa i strzelanie także.
Lista działań społecznych była bardzo długa.
Aktywności załogi była to zasługa.
…………………………………………...................................
„PeZeTowskich” chłopaków, przecież jakże różnych.
Po swojemu odmiennych, przy tym trochę próżnych.
Łączyły dwie emocje, bo nieraz tak bywa.
Ciągnęło ich do piłki a także do piwa.
Przy obu tych dziedzinach nieźle się bawili,
Lecz najpierw grali w piłkę, później piwo pili.
Nieważne były bramki, nieistotne gole.
Po meczu zasiadali wszak przy jednym stole,
Na którym stała piwa najlepszego skrzynka.
Tak się działo najczęściej w barze Katarzynka.

Warto byłoby wszystkich kolegów wymienić.
Uszanować ich przeszłość, dorobek docenić.
Na błękitnej murawie teraz się wczasują
I obok siebie, dla nas już miejsca szykują.
Tak wielu, że nie wspomnę każdego z imienia.
Pozostały więc po nich już tylko wspomnienia.
………………………………………………………....................
Tak to się w naszej firmie, sprawy wówczas miały.
Dzisiaj, tylko wspomnienia jeszcze nam zostały.
A tych wspomnień i owszem, dużo by tu było.
Nie mówiłem o wszystkim, co się wydarzyło
Bo mą pamięć, zbyt wątłe nitki ledwie znaczą.
Tych, których pominąłem, proszę, niech wybaczą.
Gdyby jednak ktoś zechciał mą pamięć dopełnić,
Postaram się referat zaraz uzupełnić.
Opublikowany: 30-09-2017 19:51 przez: pako
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (0)
Ten utwór nie posiada jeszcze żadnych komentarzy
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s