literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie pako
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
 
Spacer po warszawskiej Pradze
Praga, mówią od prażyć, to jest palić lasy
Nazwę swą zaczerpnęła. Dawne były czasy,
Gdy na brzegu wiślanym naprzeciwko miasta
W leśnej głuszy podmokłej, mała wieś wyrasta.
Wiele lat upłynęło jak osadzie wiejskiej,
Władek Czwarty, król Waza nadał prawa miejskie.

Piszą to ja Wam dzisiaj, z tej oto przyczyny:
Dziesiątego  lutego  - Pragi urodziny!
Pamiętajcie prażanie by toast wychylić
A tym samym i sobie też życie umilić.

A nazajutrz  -   by łyknąć powietrza świeżego,
Radzę – idźcie na spacer do Portu Praskiego.
Bo kiedyś był to ważny, rzeczny port uznany.
Dzisiaj już nic nie znaczy, całkiem zapomniany.
Mają tam osiedle budować podobno
Z piękną infrastrukturą, zieloną, ozdobną.
I apartamentowce budować tam mieli
Ale byłem tam wczoraj jeszcze nie zaczęli.

„Dom Mostowy” jest dalej, to za jego sprawą
Kasę kiedyś zbierali na kontakt z Warszawą.
Bo most łączył ulice w dawnej erze carskiej:
Brukową na Pradze z dojściem do Bednarskiej.
Dzisiaj się Mendelsonem fale Wisły mienią,
Bo tam jest Pałac Ślubów, tam ludzie się żenią!
Idziesz dalej a dojdziesz wprost do „Pedeciaka”.
Był to Dom Towarowy (nazwa była taka).
Mogłeś kupić tam wszystko co tylko potrzeba,
I ubrania i sprzęty,  wódkę i - „do chleba”.
Dziś omijać jest lepiej ten dom kolorowy,
Bo mogą Cię obliczyć, to Urząd Skarbowy.

Gdy się tam przy Okrzei, Jagiellońską minie
Jesteś oczarowany,  siedzisz sobie w kinie.
I to nie byle jakim – przyszły czasy nowe.
Praha to pierwsze w Polsce wszak  kino cyfrowe.
Choć czasy dawne  bliższe są sercu mojemu,
Tutaj - z całym szacunkiem – wolę po nowemu.
Na fasadzie aktorów rzeźby,  widok szerszy,
Lecz nie wszystkich rozpoznasz na rzut oka pierwszy.

Dalej wieże z „Floriana” do nieba się wznoszą.
O modlitwę dla Pragi za pomyślność proszą.
Z przodu pomnik Skorupki, rzeźba dość banalna.
Z tyłu biskup ma pałac – siedziba „kurialna”.
Obok szpital, był zawsze, tu się nic nie zmienia.
Ponad dwieście lat stoi – Szpital Przemieniania.
Po drugiej stronie trasy, gdzie tramwaje dzwonią;
Park Praski. Na Zwierzyniec ludzie forsę trwonią.
Są wielbłądy i słonie, żyrafy i rysie,
Małpy w klatkach i rybki – przy ulicy misie.

Dalej cerkiew,  to okaz sztuki bizantyjskiej,
Wybudowany dawno za władzy rosyjskiej.
Tam siedzibę ma Polski zwierzchnik prawosławia.
Swym rozmachem ichniejszą religię rozsławia.
Obok cerkwi stał pomnik zwany: „Czterej Śpiący”.
Był lubiany przez prażan oraz zwiedzających.
Dla rządzących niestety był on solą w oku.
Rozebrali go w chorym, zawistnym amoku.
Jestem za tym by bzdurne emocje ukrócić.
Ten pomnik stać powinien – on tu musi wrócić.
Jeśli nie, to z tym samym zawistnym rozmachem
Sąsiedni dom rozwalić – był rządowym gmachem.
Po wojnie z tego miejsca „czerwoni” rządzili
I pewnie swą bytnością mury zbezcześcili.

Na pobliskim dworcu, w chmury para leci,
Gdy w parowozach kotły dobrze się roznieci.
Tam początek swych kursów pociągi wybrały
I do Wilna lub dalej z ochotą jechały.
Co światowym, wśród innych ten dworzec się czyni.
Dzisiaj można dojechać  tylko do Małkini.
A ciuchcia radzymińska kopcąc w „samowarek”
W „zawrotnym” tempie pruła w kierunku do Marek.
Dzisiaj też są perony w dworcowej scenerii,
Ale jako przystawka do wielkiej galerii.

Po drugiej stronie stoi budynek dość zwarty.
To jest praskie Liceum, to Władysław czwarty.
Na dachu wielki zegar godziny wybija,
Już matura za pasem - bo czas szybko mija.
Stąd nie ujdziesz daleko, może dwa podwórka.
Jest budynek pocztowy, to tak zwana czwórka.
W około skośne daszki wątpliwej urody
Ze znaczkiem M pośrodku, to do metra schody.

Tuż za dworcem centrala, naprzeciwko szkoła.
To ulica Brzeska swym folklorem woła.
Na ścianie centrali są z Powstania ślady.
W obronie czci Polaka szukaliśmy -  zwady.
Pierwszego sierpnia właśnie - ludzkie życie tanie -
W Warszawie wzniecone zostało Powstanie.
A walki były ciężkie, krew się strugą lała.
Do Powstania stanęła młodzież przewspaniała.
Zapłonęły pochodnią kamienice całe.
W ogniu wojny walczyły nawet dzieci małe.
Lecz nim się w głowach wodzów sumienie obudzi,
Już w Warszawie zginęło ćwierć miliona ludzi.
Dwa miesiące ta walka bezsensowna biegła,
Czyniąc w mieście pożogę. Nadzieja poległa.
Na Pradze Powstaniem Żurowski dowodził.
Walczył dzielnie, i walką Pradze nie zaszkodził.
To prawdziwy bohater, sławą tych przerasta
Co za Wisłą śmierć czyniąc, zburzyli część miasta.
  
Dalej na „Różycu” czy to deszcz czy słońce
Było słychać: „tu flaki i pyzy gorące”.
Frajer tombak zakupił myśląc, że to złoto.
Wydał kasę i wracał do domu piechotą.
Tam się mogłeś targować, jak byłeś uparty.
Tam przyjezdnego szuler ogrywał w „trzy karty”.
Dzisiaj już nie te czasy, „Różyc” wypadł z formy.
Takie stare bazary nie trzymają normy!

Ząbkowska, Kawęczyńska i inne ulice,
Przez Szmulki się tam ciągną aż ku bazylice.
To katedra wspaniała, przecudnej urody,
I z tego jeszcze słynie – ma wysokie schody.
Do starej Pragi ciąży wciąż moja uwaga
Ale pamiętać trzeba, jest i Nowa Praga.
Tam przecież były kina: Albatros i Mewa,
A w kawiarni Piosenka -  muzyka rozbrzmiewa.
Gdzie wypić można było i zakąsić śledziem?
Wiadomo, że najlepiej w knajpie Pod Niedźwiedziem.

Tak to się w naszej Pradze sprawy kiedyś miały.
A dzisiaj bezdomnemu wspomnienia zostały.
I tych wspomnień, a owszem, dużo by tu było.
Nie mówiłem o wszystkim co mi się zdarzyło,
Bo mą pamięć zbyt wątła nitka ledwie znaczy.
To, o czym zapomniałem pewnie mi wybaczy.
Gdyby jednak ktoś zechciał mą pamięć dopełnić,
Postaram się natychmiast wiersz ten uzupełnić.
Opublikowany: 08-11-2018 12:59 przez: pako
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (5)
Wszystkie uwagi są bardzo cenne. Serdecznie za nie dziękuję. Postaram się je wprowadzić do tekstu. Pozdrawiam.
04-12-2018 21:48 pako [Link do komentarza]
Z przyjemnością przespacerowałam się po wierszu i mam kilka uwag:
- na pewno przy tak długim wierszu warto robić częściej spacje, one po pierwsze pozwalają czytelnikowi na 'złapanie' oddechu, a po drugie,
najważniejsze, dzieląc wiersz na wątki, pozwalają go lepiej zrozumieć i co za tym idzie, zapisać w pamięci.
- ja osobiście nie lubię jak kolejne wersy zaczynają się od wielkich liter, zwłaszcza, gdy w wierszu tak jak w tym, występuje interpunkcja.
- pozostałe uwagi poniżej

Praga, mówią od prażyć, to jest palić lasy
Nazwę swą zaczerpnęła. Dawne były czasy,
Gdy na brzegu wiślanym naprzeciwko miasta
W leśnej głuszy podmokłej, mała wieś wyrasta.
Wiele lat upłynęło jak osadzie wiejskiej,
Władek Czwarty, król Waza nadał prawa miejskie.

Piszą to ja Wam dzisiaj, z tej oto przyczyny:(ę)
Dziesiątego lutego - Pragi urodziny!
Pamiętajcie prażanie by toast wychylić
A tym samym i sobie też życie umilić.
A gdy Was przy toastach zastanie noc chłodna
Pić nie przestajecie – Praga tego godna.
(tutaj zgrzyta, pasuje raczej ‘nie przestawajcie,’ a poza tym, te dwa wersy wyglądają na zbędne)
A nazajutrz - by łyknąć powietrza świeżego,
Radzę – idźcie na spacer do Portu Praskiego.
Bo kiedyś był to ważny, rzeczny port uznany.
Dzisiaj już nic nie znaczy, całkiem zapomniany.
Mają tam osiedle budować podobno
Z piękną infrastrukturą, zieloną, ozdobną.
I apartamentowce budować tam mieli
Ale byłem tam wczoraj jeszcze nie zaczęli.

„Dom Mostowy” jest dalej, to za jego sprawą
Kasę kiedyś zbierali za kontakt z Warszawą. (raczej ‘na’, bo na co zbierali?)
Bo most łączył ulice w dawnej erze carskiej:
Brukową na Pradze z dojściem do Bednarskiej.
Dzisiaj się Mendelsonem fale Wisły mienią,
Bo tam jest Pałac Ślubów, tam ludzie się żenią!(to warto zmienić, bo w sąsiedztwie są jeszcze cztery)
Idziesz dalej a dojdziesz wprost do „Pedeciaka”.
Był to Dom Towarowy (nazwa była taka).
Mogłeś kupić tam wszystko co tylko potrzeba,
I ubrania i sprzęty, wódkę i - „do chleba”.
Dziś omijać jest lepiej ten dom kolorowy,
Bo mogą Cię obliczyć, to Urząd Skarbowy.
Gdy się tam przy Okrzei, Jagiellońską minie
Jesteś oczarowany, no bo siedzisz w kinie. (może siedzisz ‘sobie’, podobny język, a bez ‘bo’)
I to nie byle jakim – przyszły czasy nowe.
Praha to pierwsze w Polsce wszak kino cyfrowe.
Choć czasy dawne bliższe są sercu mojemu,
Tutaj - z całym szacunkiem – wolę po nowemu.
Na fasadzie aktorów rzeźby, widok szerszy,
Lecz nie wszystkich rozpoznasz na rzut oka pierwszy.
(Te dwa wersy kuleją, bo drugi odnosi się wyłącznie do pierwszej części, a ‘widok szerszy’ wygląda na wciśnięty pomiędzy i nie pasujący do nich, poza tym po 'fasadzie' przydałby się przecinek)

Dalej wieże z „Floriana” do nieba się wznoszą.
O modlitwę dla Pragi za pomyślność proszą.
Z przodu pomnik Skorupki, rzeźba dość banalna.
Z tyłu biskup ma pałac – siedziba „kurialna”.
Obok szpital, był zawsze, tu się nic nie zmienia.
Ponad dwieście lat stoi – Szpital Przemieniania.
Po drugiej stronie trasy, gdzie tramwaje dzwonią;
Park Praski. Na Zwierzyniec ludzie forsę trwonią.
Są wielbłądy i słonie, żyrafy i rysie,
Małpy w klatkach i rybki – przy ulicy misie.
Dalej cerkiew, to okaz sztuki bizantyjskiej,
Wybudowany dawno za władzy rosyjskiej.
Tam siedzibę ma Polski zwierzchnik prawosławia.
Swym rozmachem ichniejszą religię rozsławia.
Obok cerkwi stał pomnik zwany: „Czterej Śpiący”.
Był lubiany przez prażan oraz zwiedzających.

Dla rządzących niestety był on solą w oku.
Rozebrali go w chorym, zawistnym amoku.
Jestem za tym by bzdurne emocje ukrócić.
Ten pomnik stać powinien – on tu musi wrócić.
Jeśli nie, to z tym samym zawistnym rozmachem
Sąsiedni dom rozwalić – był rządowym gmachem.
Po wojnie z tego miejsca „czerwoni” rządzili
I pewnie swą bytnością mury zbezcześcili.

Na pobliskim dworcu, w chmury para leci,
Gdy w parowozach kotły dobrze się roznieci.
Tam początek swych kursów pociągi wybrały
I do Wilna lub dalej z ochotą jechały.
Co światowym, wśród innych ten dworzec się czyni.
Dzisiaj można dojechać tylko do Małkini.
A ciuchcia radzymińska kopcąc w „samowarek”
W „zawrotnym” tempie pruła w kierunku do Marek.
Dzisiaj też są perony w dworcowej scenerii,
Ale jako przystawka do wielkiej galerii.
Po drugiej stronie stoi budynek dość zwarty.
To jest praskie Liceum, to Władysław czwarty.
Na dachu wielki zegar godziny wybija,
Już matura za pasem - bo czas szybko mija.
Stąd nie ujdziesz daleko, może dwa podwórka.
Jest budynek pocztowy, to tak zwana czwórka.
W około skośne daszki wątpliwej urody
Ze znaczkiem M pośrodku, to do metra schody.

Tuż za dworcem centrala, naprzeciwko szkoła.
To ulica Brzeska swym folklorem woła.
Na ścianie centrali są z Powstania ślady.
W obronie czci Polaka szukaliśmy - zwady.
Pierwszego sierpnia właśnie - ludzkie życie tanie -
W Warszawie wzniecone zostało Powstanie.
A walki były ciężkie, krew się strugą lała.
Do Powstania stanęła młodzież przewspaniała.
Zapłonęły pochodnią kamienice całe.
W ogniu wojny walczyły nawet dzieci małe.
Lecz nim się w głowach wodzów sumienie obudzi,
Już w Warszawie zginęło ćwierć miliona ludzi.
Dwa miesiące ta walka bezsensowna biegła,
Czyniąc w mieście pożogę. Nadzieja poległa.
Na Pradze Powstaniem Żurowski dowodził.
Walczył dzielnie, lecz walką Pradze nie zaszkodził.
(lepsze byłoby ‘i’, ‘lecz’ zrozumiałe jest dopiero po kolejnych wersach)
To prawdziwy bohater, sławą tych przerasta
Co za Wisłą śmierć czyniąc, zburzyli część miasta.


Dalej na „Różycu” czy to deszcz czy słońce
Było słychać: „tu flaki i pyzy gorące”.
Frajer tombak zakupił myśląc, że to złoto.
Wydał kasę i wracał do domu piechotą.
Tam się mogłeś targować, jak byłeś uparty.
Tam przyjezdnego szuler ogrywał w „trzy karty”.
Dzisiaj już nie te czasy, „Różyc” wypadł z formy.
Takie stare bazary nie trzymają normy!
Ząbkowska, Kawęczyńska i inne ulice,
Przez Szmulki się tam ciągną aż ku bazylice.
To katedra wspaniała przecudnej urody,
I z tego jeszcze słynie – ma wysokie schody.
Do starej Pragi ciąży wciąż moja uwaga
Ale pamiętać trzeba, jest i Nowa Praga.
Tam przecież były kina: Albatros i Mewa,
A w kawiarni Piosenka - muzyka rozbrzmiewa.
Gdzie wypić można było i zakąsić śledziem?
Wiadomo, że najlepiej w knajpie Pod Niedźwiedziem.

Tak to się w naszej Pradze sprawy kiedyś miały.
A dzisiaj bezdomnemu wspomnienia zostały.
I tych wspomnień, a owszem, dużo by tu było.
Nie mówiłem o wszystkim co mi się zdarzyło,
Bo mą pamięć zbyt wątła nitka ledwie znaczy.
To, o czym zapomniałem pewnie mi wybaczy.
Gdyby jednak ktoś zechciał mą pamięć dopełnić,
Postaram się natychmiast wiersz ten uzupełnić.

Nie wiem, czy dobrze wiersz podzieliłam, bo dopiero za chwilę zobaczę go całego, ale starałam się pokazać jak można by.
:)
04-12-2018 14:17 wre... [Link do komentarza]
Panie Wspaniały Bolek - miło jest żeśmy sie na siebie napatoczyli. Pan ześ z Pragi jest i ja tyż, a w szczególności ze Szmulek. Jednem słowem rodaki. Jednakowoż każden inaczej te naszą Pragie widział. Ja tak, jak na załączonem poetyckiem lanszafcie, Pan cóś troche inaczej. Napisz żeś Pan po swojemu - bedziem czytać. Smutno mi tylko jest, żeś Pan musiał pare zeteł wybulić na wode rozjaśniającą umysł by pokapować o czem to ja napisałem. Oddam jak sie spotkamy. Nie miej serdecznie Pana pozdrawiam i dziękuję żeś Pan zechciał się nad moją pisaniną pochylić.
09-11-2018 11:52 pako [Link do komentarza]
Szpital Pańskiego Przemienienia...popraw
...przeczytałem z zainteresowaniem :)
09-11-2018 09:37 wojciech [Link do komentarza]
nie jestem krytykiem ale przy tym opowiadaniu trudno wytrwać do końca
znam Pragę i nie na jednej mecie kupowałem wódkę i myślę że muszę sporo wypić aby twoje pisanie strawć
życzę dobrego dnia
09-11-2018 08:32 bolekwspanialy [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s