literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie wojciech
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
 
niezwyczajnie
kwiaty tego roku usychały przedwcześnie
klony na wzgórzu zrzucały liście
cienie szukały oddechu w falującym zbożu
wiechcie traw kołysały się nad wyraz beznamiętnie
nawet dzwony na anioł pański usypiały monotonią

lato smażyło się w gorącym pustynnym słońcu
a ja codziennie wypatrywałem ciebie w coraz bujniejszej fatamorganie
sycąc usta fantazją deszczu

lubię tę delikatność na końcu języka
namiętność wilgotnych warg
zachłanność pocałunku
gdy jesteśmy bliżej niż blisko

jak nigdy dotąd
Opublikowany: 08-09-2019 07:40 przez: wojciech
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (3)
bardzo mi się podoba :-)
13-09-2019 12:24 TG [Link do komentarza]
dziękuję :)))
12-09-2019 09:07 wojciech [Link do komentarza]
Podoba mi się.

niezwyczajnie

kwiaty tego roku usychały przedwcześnie
klony na wzgórzu zrzucały liście
wiechcie traw kołysały się nad wyraz beznamiętnie
nawet dzwony na anioł pański usypiały monotonią - I jest w formie wyliczanki

cienie szukały oddechu w falującym zbożu
lato smażyło się w gorącym pustynnym słońcu - II zaczyna się znowu wyliczaniem i to już mi przeszkaza
a ja codziennie wypatrywałem ciebie w coraz bujniejszej fatamorganie
sycąc usta fantazją deszczu -lepiej żeby była tylko refleksją, jak te kolejne wersy.

lubię tę delikatność na końcu języka
namiętność wilgotnych warg
zachłanność pocałunku
gdy jesteśmy bliżej niż blisko

jak nigdy dotąd

Dlatego, pierwszy wers, drugiej zwrotki, przeniosłabym do pierwszej, i wtedy druga zwrotka stałaby się refleksją.

niezwyczajnie

kwiaty tego roku usychały przedwcześnie
klony na wzgórzu zrzucały liście
cienie szukały oddechu w falującym zbożu
wiechcie traw kołysały się nad wyraz beznamiętnie
nawet dzwony na anioł pański usypiały monotonią

lato smażyło się w gorącym pustynnym słońcu
a ja codziennie wypatrywałem ciebie w coraz bujniejszej fatamorganie
sycąc usta fantazją deszczu

lubię tę delikatność na końcu języka
namiętność wilgotnych warg
zachłanność pocałunku
gdy jesteśmy bliżej niż blisko

jak nigdy dotąd
08-09-2019 08:52 wre... [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s