literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie floriankonrad
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
Dekryptaż
zaraz będzie świtać. za horyzontem
w kuźni, ogniste ludki, z uporem maniaka
noc w noc wykuwają identyczne Słońce
(wierz w to!)

przedawkowałem kawiszona
i nie idzie zasnąć. w starszym laptopie
poobijanym podczas ataków padaczkowych
(spokojnie, ostatnio nie miewam)
znowu coś nie łączy. nowy - nienaładowany
więc jestem poza siecią
cały z prądowych ziarenek
wrze mi się

obraz wpada w następny
ciąg nagryzmolonych na sino nieb i znaków
symbolika zawarta w popielatej sierści
mieszkającego w piwnicy kota
system legowisk, torów
po których biegną komety

logika wnikania w siebie
trakektorie wyznaczane językiem
oniryka codzienności. głupia jak tekst ulepiony z
pokwitłego pleśnią chleba, albo elegia ku czci
czosnku. równie niestrawna

ściana straceń upstrzona różowymi kroplami
mózg wżerający się w tynk, rozdrobniony
(będzie cud, jeśli odczytasz choćby jedną
myśl, ułamek sylaby, półton)

pyliste dachy, śnieg zmieszany z eternitem
od dawna nieobchodzone Święto Smoły

cisza. deptanie kłębków mokrej waty
ocena celująca z zapominania

czy wyjdę na buraka i egoistę pisząc
że od pewnego czasu czuję się jak
niedorosły, więc nazywający się
z małej litery noe? i że dryfuje mi się
przez popielate, spadłe chmury?
(cholera, naprawdę tak jest
widzisz - co długotrwały brak snu
robi z człowiekiem?)

z ulubionych melodyjek do nucenia zostaje
(w tempie depressimo)
My journey to the stars
(tum tim tidum, tum tim tidum
tum tim tidudim dim dum
odezwij się na messengera
a wyślę ci plik z nagraniem moich śpiewów
może nie mam głosu
przejawiam kompletny antytalent wokalny
ale całkiem zabawnie wyszły)

innych nie pamiętam

o - widzisz? sklecił się kolejny egotyczny tekst
a matka mówiła, bym jak najczęściej
opuszczał siebie

nie słucham moralizmów
zapadam się w koleinach. w JA

stopy, potem kolana, w końcu zniknę cały
(i kto będzie karmił tego w piwnicy?)

cisza-bis, ogniste ludki bezgłośnie
walą młotkami w formującą się gwiazdę

to metafora, jakby ktoś pytał


https://www.youtube.com/watch?v=3zAZeyCIqO4
Opublikowany: 11-10-2019 07:01 przez: floriankonrad
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (1)
W całym wierszu, to zdanie odstaje od reszty, zwłaszcza 'nie idzie'. Pozostałe gładko płyną.

przedawkowałem kawiszona
i nie idzie zasnąć.


*trajektorie (literówka)
24-10-2019 00:40 wre... [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s