literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie floriankonrad
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
Abstraktofagia
żywicielstwo ostateczne: ja na końcu łańcucha
od lat przykuty do zimnej i wilgotnej ściany
nie jedzący za wiele, bo i trudno
mieć apetyt w takich warunkach
za to: pochłaniany

schodzą się, zjadacze. przygarbieni, poskładani
we czworo, z gór, strychów, podważają wieka
przedwiecznych kufrów, pudlisk po telewizorach
marki unitra, cyfrowych camerach obscurach

wyciągają łapy, pazurzaste
potem - gramolą się cali. i suną ku mnie
krok za krokiem, z głębokimi łyżkami
błyszczy rdza na ostrzach
dawno stępionych noży

odruchowo kulę się w sobie, staję rozmazany
jak słynny widok z okna w Le Gras. cień budynków
pejzażyk, architektura, w której zawarto człowieka:
czarno-białe belki stropowe, żebra, kalenice, sklepienie
czaszki. zaraz prostuję plecy
dumnie podnoszę głowę

zrozumiałem: trzeba z godnością!
poza tym - nie ma się czego bać

pierwszy, drugi wżer. nie spostrzegam, kiedy
zostaję perforowany, pstrzą mnie tysiące dziur
piegów sięgających aż do serducha
(zbyt żylaste i za głęboko osadzone
mało komu by się chciało grzebać pół dnia
dla jednego kęsa
- więc zostaje, ciągle tłucze się w środku
aż łańcuchy nieprzyjemnie dzwonią)

brzydka sztuka:
gburowaci panowie udający potwory
pretensjonalne paniusie
i ja - główny bohater kiczu. kluczowa postać
jednoaktówki, po której nawet nie można
się wyrzygać (usta zaklejone papierem
odbitki więznące w gardłach)

kasa nie zwraca za bilety
Opublikowany: 17-08-2020 10:39 przez: floriankonrad
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (4)
Muszę jeszcze dodać, że moim zdaniem te dwa wyrazy są zbędne.

czaszki. zaraz prostuję plecy
dumnie podnoszę głowę

zrozumiałem: trzeba z godnością!
poza tym - nie ma się czego bać

24-08-2020 13:49 wre... [Link do komentarza]
Jeżeli czegoś nie rozumiem, jeżeli mi nie pasuje do niczego, to nie mogę tego interpretować.

Dzisiaj pomyślałam, że główny bohater jednoaktówki, trzyma w rękach kartki tej sztuki, jak na próbach w teatrze, i że ta powtarzaność, więźnie mu w gardle. Wiedziałam, że chodzi o powtarzalność, tylko nie wiedziałam, skąd się wziął papier:P
24-08-2020 13:46 wre... [Link do komentarza]
przepraszam, słaby jestem w objaśnianiu własnych tekstów ;) zostawiam pole do interpretacyj :)
23-08-2020 14:06 floriankonrad [Link do komentarza]
Podoba mi się.

Nie rozumiem jednak tego co w nawiasie.

i ja - główny bohater kiczu. kluczowa postać
jednoaktówki, po której nawet nie można
się wyrzygać (usta zaklejone papierem----------------co to za papier? skąd?
odbitki więznące w gardłach)--------------------------j.w.

kasa nie zwraca za bilety

22-08-2020 21:06 wre... [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s