literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie floriankonrad
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
Machinacja
pismem automatycznym

tfuj. mam lepkie ręce. właśnie
obdzierałem patelnię z oleju i sadzy
zdrapywałem czarny nalot. kuloodporny
pancerz. uświniłem się nieludzko
po łokcie i dalej w las. i więcej smug

dłonie jak u mechanika. a przecież
cały dzień utopiłem w bezbłogim lenistwie
wałkonieniu się, od którego tylko plery bolą
strzyka w każdym możliwym stawie

cierpiący na ledwie odczuwalną apraksyjkę
rozlewam kawę, rozsypuję ślady
zacierają się tryby tego tekstu
pękają bańki mydlane
żwir się sypie, tłuczone szkło

dobre pół nocy wyobrażałem sobie
chodzenie po workach na śmieci
miękkich, wypełnionych ciałami zwierząt
pociętą gąbką ze starych wersalek

wdeptywanie się. pokruszone paciorki.
odbicia w nich, niczym w lusterkach dentystycznych

***
ktoś patrzy na moje brudne łapy
krzywi się z odrazą, jakby był świadkiem
sekcji zwłok topielca z gatunku zielonkawych
wzdęciaków

nie da się więcej dotknąć
choć - wiadoma sprawa - będę prosić, skomleć
na kolanach i w wierszach. padać.
do nóg, na podeptanie.

***
jest dość późno, więc czuję się stary
mojej bródce wyrasta siwa broda
zakola łysieją

ważkie pytanie: czy wam,
którzy to czytacie
każdej jesieni też psują się zęby?

***
kogoś śmieszy, innego - żenuje ten
kompletny brak poetyckości
niezawartość

zaraz będzie ranek
boli mnie na górze i głęboko
pewnie - jak co roku - szóstka
Opublikowany: 13-10-2020 10:09 przez: floriankonrad
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (2)
*nie pasuje
25-10-2020 20:29 wre... [Link do komentarza]
Machinacja

pismem automatycznym

tfuj. mam lepkie ręce. właśnie
obdzierałem patelnię z oleju i sadzy
zdrapywałem czarny nalot. kuloodporny
pancerz. uświniłem się nieludzko
po łokcie i dalej w las. i więcej smug----------to mi u Ciebie nie psuje, takie schematyczne, powtarzalne

dłonie jak u mechanika. a przecież
cały dzień utopiłem w bezbłogim lenistwie--------dopisek 'bez' sprawia, że to nie było błogie, czyli pracowite, więc nie pasuje do kolejnych
wałkonieniu się, od którego tylko plery bolą
strzyka w każdym możliwym stawie

cierpiący na ledwie odczuwalną apraksyjkę
rozlewam kawę, rozsypuję ślady
zacierają się tryby tego tekstu
pękają bańki mydlane
żwir się sypie, tłuczone szkło----------lepszy zapis byłby, sypie się żwir, tłuczone szkło, taka kontynuacja wymieniania, bo teraz należałoby dopisać 'tłuczone szkło też'

dobre pół nocy wyobrażałem sobie
chodzenie po workach na śmieci
miękkich, wypełnionych ciałami zwierząt--------to straszne, i skąd te zwierzęta nagle się wzięły
pociętą gąbką ze starych wersalek

wdeptywanie się. pokruszone paciorki.
odbicia w nich, niczym w lusterkach dentystycznych

***
ktoś patrzy na moje brudne łapy
krzywi się z odrazą, jakby był świadkiem
sekcji zwłok topielca z gatunku zielonkawych
wzdęciaków

nie da się więcej dotknąć
choć - wiadoma sprawa - będę prosić, skomleć
na kolanach i w wierszach. padać.------------kropka zbędna
do nóg, na podeptanie.

***
jest dość późno, więc czuję się stary
mojej bródce wyrasta siwa broda
zakola łysieją

ważkie pytanie: czy wam,
którzy to czytacie
każdej jesieni też psują się zęby?-----------właśnie zapisałam się do dentysty:P

***
kogoś śmieszy, innego - żenuje ten
kompletny brak poetyckości
niezawartość

zaraz będzie ranek
boli mnie na górze i głęboko
pewnie - jak co roku - szóstka
25-10-2020 20:28 wre... [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s