literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Wiersz z listy autora o pseudonimie AnimusLumen
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
 
Tylko nie detoks
nadziejo moja heroino
na ból serca

przez kobietę u boku człowieka-węża
którą kocham bardzo
i jeszcze bardziej nienawidzę

ale miłość wszystko wybacza

dzięki tobie ona jest prawie na wyciągnięcie ręki
od jakiegoś tysiąca sto jeden nocy

proszę nie odchodź w siną dal
Opublikowany: 25-05-2018 05:57 przez: AnimusLumen
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (10)
Myślę, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Ostatni związek się rozpadł, bo zawaliłem i tyle. Mówi się, że wina leży pośrodku, ale mnie interesują tylko moje błędy, żeby już ich nie popełnić. Przyszedł dzień sądu, czas na przemyślenia, po czym pojawiła się ona, dlaczego? Nie wiem. Miłego dnia ;).
09-06-2018 09:31 AnimusLumen [Link do komentarza]
ok poszło z góry, ja ciebie nie sądzę bo sam w życiu dużo mieszłem
życzę szczęścia
09-06-2018 09:22 bolekwspanialy [Link do komentarza]
*bo wiedziałem
09-06-2018 09:16 AnimusLumen [Link do komentarza]
Co nie jest w porządku? Jeśli dwie osoby się kochają, ale z czasem miłość się wypali to pojawia się jakaś siła wyższa, żeby to zniszczyć, wąż? A co jeśli kobieta jest z draniem? Czy wtedy odbijanie też jest złe? Nie oglądasz bajek itp.? I czy ja jestem czemuś winny? Przecież ja nie miałem na to wpływu, że spadła mi znikąd, a ja jej, że byłem jej waparciem do czasu, bo wolałem się odciąć, bo widziałem, że będę cierpiał, ale zrobiłem to za późno. To było nie ode mnie zależne, to przyszło z góry.
09-06-2018 09:15 AnimusLumen [Link do komentarza]
sam to napisałeś czy przepisałeś z jakiegoś poradnika dla zakochanych
nie wierzę w czekanie aż rozpadnie się małżeństwo a dotego doradzać negatywnie osobie w zwiazku w celu jej zdobycia bo to nie jest w porządku ale życzę powodzenia bo to twoje decyzje i sumienie
09-06-2018 09:01 bolekwspanialy [Link do komentarza]
Długa historia, niby-bajka, ale na razie bez szczęśliwego zakończenia. Miłość - poziom hardcore:

„Janek: Są chwile, gdy nadal nie wierzę, że ją mam. Jest przepiękna. I każdego dnia, od ponad pięciu lat, z takim samym poczuciem szczęścia wodzę za nią wzrokiem.

Kiedy robi rano kawę, suszy włosy, rozmawia przez telefon. Wygłupia się czy złości. Ola jest kwintesencją tego, co rozumiem pod słowem kobiecość. Ale ta miłość nie spadła mi z nieba. O nie… Poznaliśmy się w pracy. Byłem wtedy związany z inną kobietą, Ola z innym mężczyzną. Tylko że ja zakochałem się w niej do szaleństwa i dlatego rozstałem się z ówczesną partnerką, a Ola… zaręczyła się. Jej decyzji nie zmieniało nic: ani moje deklaracje, ani chwile totalnej szczerości, ani prośby, błagania, przekonywania, że jesteśmy dla siebie stworzeni. Wysłuchiwała tego wszystkiego ze stoickim spokojem i równie spokojnie, monotonnym głosem, bez cienia uczucia powtarzała: „Janek, odpuść sobie. Lubię cię jak kumpla, nic więcej z tego nie będzie”. Ja jednak nie odpuszczałem. Walczyłem, jak mogłem, niezależnie od sytuacji. Choć, nie oszukujmy się, z mojej perspektywy sytuacja wyglądała beznadziejnie. Do dziś nie wiem, skąd brałem siłę, czerpałem wiarę, że się uda. Chciałem tego tak bardzo, że ta wola zrobiła ze mnie niemal wariata. Po co to „niemal”? Zrobiła ze mnie totalnego wariata! Nie miałem żadnych wątpliwości – wiedziałem, że będę na Olę czekał. Jak długo? Tak długo, aż ona zrozumie, że mamy być razem.

Scenariusz naszej miłości pięknie i romantycznie pisał się, ale… jedynie w mojej głowie. Tymczasem w rzeczywistości moja sytuacja pogarszała się błyskawicznie: Ola właśnie szykowała się do ślubu z innym mężczyzną. To wszystko odbywało się na moich oczach. Nadal pracowaliśmy razem, razem spędzaliśmy dużo czasu. Rozmawialiśmy. I każde z nas wciąż odgrywało w tym – smutnym wtedy – przedstawieniu swoją rolę. Ja ciosałem Oli kołki na głowie, przekonując, jak bardzo będzie jej ze mną dobrze, a ona powtarzała swoje beznamiętne: „nie”. Pamiętam, że najlepszy kumpel zapytał mnie wtedy: „Stary, jesteś przekonany, że powinieneś brnąć w to dalej? Ona bierze ślub, to już nie są żarty. To chyba powinno cię jednak otrzeźwić. Ona właśnie układa sobie życie, a ty swoje zmarnujesz”. Brzmiało logicznie. Lecz miłość to nie jest sprawa rozumu, tu serce dorzuca swoje. U mnie ono grało pierwsze skrzypce. Rozum nie miał szans.

Poszedłem na ślub Oli. Dlaczego? Nie wiem. Może chciałem sprawdzić, czy ksiądz wypowie tę słynną kwestię z amerykańskich filmów: „Jeśli ktoś uważa, że tych dwoje z jakiegoś powodu...”. Oczywiście wiedziałem, że nie wypowie. Zresztą nie wiem, czy w naszych realiach, w otoczeniu tych dwóch szczęśliwych i wzruszonych rodzin, byłoby mnie stać na okrzyk sprzeciwu. Po co więc chciałem patrzeć na tę uroczystość? To nie było przyjemne, ale doskonale pamiętam, co wtedy robiłem. Zintensyfikowane zaklinanie rzeczywistości. Przed oczami stała ona, w białej sukni, przysięgająca przed Bogiem miłość innemu facetowi, a ja w głowie widziałem... nasz ślub! Naprawdę tak było! Myślałem: „OK, nic nie jest stracone, są przecież rozwody. Ola wkrótce się rozwiedzie i wyjdzie za mnie. Weźmiemy ślub cywilny, to zrozumiałe – kościelnego ona już wziąć nie może, ale będzie wyglądała jeszcze piękniej niż dzisiaj. Nie odpuszczę”. I to „nie odpuszczę” powtarzałem jak mantrę.

Byłem twardy. Nie pamiętam momentu, kiedy składałem im życzenia. Chyba to wyparłem. Jakkolwiek to zabrzmi, muszę przyznać – życzenia na pewno nie były szczere. To jasne. Po ślubie i podróży poślubnej Ola wróciła do pracy, a ja przystąpiłem do kolejnej batalii o swoją miłość, o swoje marzenia. I tak atakowałem jeszcze ponad rok. Miewałem gorsze chwile, momenty zwątpienia, lecz one szybko mijały. Otrzepywałem się i przypominałem sobie, jak bardzo mi na Oli zależy. Czy ryzykowałem? Na pewno. Przecież nie byłem z Olą w związku. W pewnym sensie kochałem wyobrażenie o niej. Gdy stoisz w bardzo długiej kolejce po ciastko nawet najpiękniej wyglądające, nie możesz mieć pewności, że ono potem będzie ci smakowało. Jestem szczęściarzem, bo moje smakuje bosko. W jej małżeństwie nie działo się najlepiej, a ja cały czas starałem się być dla niej. Rozmawialiśmy o jej problemach, zwierzała mi się. Z rozmysłem przemycałem, co mogłem, o sobie dobrego: że ja bym tak nie postąpił, co ja zrobiłbym na miejscu jej męża.

Czułem, że Ola nie jest szczęśliwa. Zauważyłem też, że słucha mnie z coraz większą uwagą. Nie chciałem być nachalny, ale wiedziałem: moje szanse rosną. Troszczyłem się o Olę jak umiałem. Nie pamiętam dnia, gdy oznajmiła, że rozstała się z mężem. Ale pamiętam, że pojechałem z nią do sądu złożyć papiery rozwodowe. Wiedziałem wtedy, że muszę jeszcze trochę wytrzymać, bo ona potrzebuje teraz czasu, jest jej ciężko. Ostatnia prosta nie była trudniejsza niż cały dystans. Pragnąłem Oli jak nigdy nikogo i niczego. I jest moja. Mamy córeczkę. Jesteśmy szczęśliwi. Nie żałuję ani minuty z tego długiego czekania. Teraz jest nam tak dobrze!”
09-06-2018 08:42 AnimusLumen [Link do komentarza]
mówisz serce a może to tylko pożądanie, ładna jest
09-06-2018 08:36 bolekwspanialy [Link do komentarza]
dopóki nie jest żonata to możesz próbować ale to też nieraz nie wychodzi na dobre, powodzenia
09-06-2018 08:33 bolekwspanialy [Link do komentarza]
„z żonatymi”? :) Ona nie jest mężatką, jeszcze. Rozum nie wierzy, ale serce jest głupie :).
09-06-2018 08:27 AnimusLumen [Link do komentarza]
AL nie mieszj boga w twoje romanse z żonatymi laskami, szkoda że nieklikaj tego nie przeczytała bo dopiero by na ciebie wsiadła taka jest kosa na chłopa.
Ja to przechodziłem i mówię ci jak brat w chrystusie nie warto się zaplątać w takie relacje bo tylko serce cię bedzie boleć i można jeszcze po pysku dostać.
Fajny ten wiersz i odjazd całkowity tak powinieneś pisać bo te powyżej to już nie to.
Pozdrawiam i życzę powodzenia cokolwiek zdecydujesz.
09-06-2018 07:56 bolekwspanialy [Link do komentarza]
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0049 s