literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Wiersz z listy autora o pseudonimie Anna pa,pa
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
Bliska (fiszki)
Początek listopada, ciepło, niemal wiosennie.
Bliska była na badaniach:
TU MOR RE GIO NIS PEL VIS MINO RIS SUSPE CTUS.
Nic nie rozumiem, poza jednym wyrazem, który jest
jak karabin maszynowy wymierzony w mój centralny
ośrodek nerwowy - t u m o r

W szpitalu onkologicznym stwierdzono
"pacjentka nieoperacyjna, pacjentka ze względu na wiek
oraz stan zdrowia nie kwalifikuje się do leczenia"

Bliska mówi:
wszystko ma swój początek i kres, nie boję się śmierci.
I płacze. Przytulam ją. Też boję się śmierci.

Najpierw przerzuty na nerki, potem zaburzenia krążenia.
Na początek leki rozkurczowe i paracetamol. Na drzwiach
lodówki kartka z telefonem hospicjum.

Zmywam filiżanki, talerzyki, łyżeczki.
Bliska staje za moim plecami i mówi:
Codziennie kładę się na wznak, dotykam go palcami,
jest jak duża pomarańcza, rośnie mi w rękach.
Karabin maszynowy strzela - t u m o r!

Wigilia. Bliska dostaje ataku bólu.
Ból - słowo napisane tutaj, na białym ekranie, nic nie znaczy.

Nowy Rok. Za oknami mroźno i biało. Siedzimy przy stole,
piejemy herbatę. Chciałabym powiedzieć jej coś wyjątkowego.
Albo lepiej usłyszeć od niej (wyznanie, przesłanie?).
Herbata w kubkach jest gorąca i słodka.

Połowa stycznia. Bliska wstaje coraz rzadziej.
Przesuwam łóżko jak najbliżej okna. Śmielej rozmawiamy
o śmierci. Niemal, w sposób naturalny rozmawiamy o śmierci.
Mówi: niebo jest na wyciągnięcie ręki.

Deklamuje wiersze, zna ich ponad 40. Ma piękną dykcje.
Po każdym skończonym wierszu - ja klaszczę, ona dyskretnie
ociera łzy. Wieczorem pokazuje swoją biżuterię
"chcę żebyś dostała ją ode mnie, nie po mnie" - tłumaczy.

Czasami gramy w grę, w której życie jest wieczne,
wtedy doktora z hospicjum nazywamy lekarzem środowiskowym,
a ból - kolcami głogu. Czasami udajemy, że strach to pestka.
I śmiejemy się. Rzadko się śmiejemy.

Leży, ale tak naprawdę umyka. Może powinnam powiedzieć
"Biegnij Bliska, biegnij, nie pomyl kierunku."? Ale nie mówię.
Biorę się za zmywanie - szklanki, talerzyki, łyżki.

***

Za ścianą, w pośpiechu robimy te wszystkie straszne rzeczy,
oddychamy, para skrapla się na oknach, sprężyny trzeszczą,
kołdra zsuwa się ukazując jak nieprzyzwoicie żywi jesteśmy dzisiaj.
Opublikowany: 06-02-2006 09:33 przez: Anna pa,pa
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (5)
PS do fiszek

fiszki, to nie wiersz tylko zbiór notkek, chwil,
bo czasami życie wdziera się w pisanie, a czasami
wdziera się śmierć (w zasadzie na jedno wychodzi).
Bliska jest realna i bardzo konkretna, inaczej niż
zwykle, gdyż zazwyczaj moje peelki są kreacjami,
wymyślone na użytek wiersza.

za trzy tygodnie wychodzi mój tomik :)
dedykowany Bliskiej, bo teraz wszystko jest jej dedykowane,
takie czasy

a w ogóle to wielkie dzięki, zgrizzly! :-)
08-02-2006 12:59 Anna pa,pa [Link do komentarza]
wchodzę do twoich tekstów, ponieważ w wodosłowiu, którym się krztuszę, wydają mi się takimi, które "nie znaczą, lecz są" (zgodnie z od lat ulubioną "Ars poetica" Archibalda Macleisha; pisał: "Wiersz powinien nie znaczyć/lecz być")

słowa pokazują się jako skutek starannych poszukiwań, tego niemodnego odnajdywania właściwego słowa, tak, aby wypowiedziane/patrzone stało się realnością, zamiast na nią tylko wskazywać, i to często z bardzo daleka

twoje teksty każą myśleć o dawności, co dla mnie w najmniejszym stopniu nie oznacza śmieszności anachronizmów w tekstach, tylko właśnie rzadką umiejętność odkrywania dla siebie prastarych snów i bycie w pobliżu prawdziwie życiodajnych źródeł

gnam jak Amundsen z igiełkami pod skórą, kiedy tu jestem, a myśli są coraz dalej i dalej, głęboko w moich własnych żywych obrazach, bez dyskomfortu, że odbiegam od tego, co napisane

kiedy najdelikatniej, jak umiem, niewidzialna,
wślizguję się w nieoperacyjne wnętrze opatrzone formułami,
stamtąd idę do lodówki, ale nie po masło, lecz po numer telefonu hospicjum
lub nawet jeżeli po masło, to muszę przejść przez hospicjum
kiedy widzę dwie przytulone kobiety i dzieje się tak, że nie boję się i boję się znaczy to samo, czyli nieznane w szyfrach bliskości
kiedy widzę barykadę usypaną z filiżanek, talerzyków, łyżeczek, uszczelnioną głosem z dobrą dykcją
i kiedy barykada okazuje się tym, co ma właśnie ułatwić intruzowi wejście, a nie go przed nim strzec,
że ona właśnie obrońcom ma odciąć odwrót, na wypadek gdyby zadrżała skóra z trwogi i zachciało się jednak wiać
kiedy widzę cały ten zapis powściągliwości skowytu,

to po takiej podróży,
na przekór przejściowym bezdechom, gdy ciało kurczy się, jakby jego przestrzenią był słoik konfitur, każde:

"Za ścianą, w pośpiechu robimy te wszystkie straszne rzeczy,
oddychamy, para skrapla się na oknach, sprężyny trzeszczą,
kołdra zsuwa się ukazując jak nieprzyzwoicie żywi jesteśmy dzisiaj."

odzyskuje jasne znaczenie zbliżania się, a nie ucieczki
więc z fiszek zapewne wyjdzie kiedyś wiersz: kawałek zachowanej przestrzeni
czego oczywiście życzę
howgh
08-02-2006 11:47 .zgrizzly [Link do komentarza]
zajrzę tu o sposobniejszej porze
pozdrawiam
howgh
06-02-2006 13:25 .zgrizzly [Link do komentarza]
celowe oddzielenie wyrazów łacińskich-tak, przeczytałam - tekst przypomina mi odrobinę tematykę książek E.M. Remarquea
06-02-2006 10:55 Brzuszek [Link do komentarza]
wybacz, ale nie zostałam do końca!
06-02-2006 09:57 ananke [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s