literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Wiersz z listy autora o pseudonimie Anna pa,pa
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
Wiersz
Czym nagrodzisz moją niepowtarzalność, jakich słów użyjesz
opisując mnie matce i czy zdradzisz, że udaję zimną rybę
odkąd zanurzyłam się w chrzcielnicy białej jak muszelka?

Nie jestem tą dziewczyną, która wzdłuż peronów sprzedawała róże,
jestem tą kobietą, która w roku Lema, Grechuty i księdza Twardowskiego
umierała pod tobą. Nie mów do mnie 'kochanie', masz do dyspozycji tyle
nieodkrytych dźwięków, pław się w słowach, w barwie głosu się pław.

Ćwicz się w mówieniu i ćwicz w udowadnianiu, pokaż elektrokardiogram,
pokaż encefalogram, przekonaj że kochasz, i powiedz matce, że nie jestem
twoja, chociaż daję przyzwolenie na tak wiele zaimków.
Opublikowany: 09-11-2006 20:04 przez: Anna pa,pa
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (42)
Anno, chyba wystarczy, że nic nie napisałem o trzeciej;)

pozdrawiam biegnąc do księgarni
17-11-2006 00:16 Tomasz Michał [Link do komentarza]
szkoda :(
naprawdę nie możesz powiedzieć kto?
(przykrość & pa)
13-11-2006 10:52 Anna pa,pa [Link do komentarza]
thx, Anno, będę pamiętać
fakt, że z necie to sensowniej jest się trzymać postów dwulinijkowych, bo z dłuższych to nigdy nie wiadomo, co wylizie, a i real wtedy popiskuje
niemniej ciekawie było, ciekawie
to jak już kiedyś_tam będę w tej Wawie, to i powiem, kto znajomy:-)
pozdrawiam
13-11-2006 08:32 .zgrizzly [Link do komentarza]
PS zgrizzly, słuchaj, dopiero dzisiaj zajrzałam na forum, ojagapa!

nie wiem, snygging, czy Anna chce być na e - poezji kimś innym niż Anna pa, pa
ale w każdym razie debiutowała w ubiegłym roku i już wyszedł następny jej tomik
wpadł mi w piątek w łapy na Turnieju Jednego Wiersza, któremu jurorował dźwiedź: znajomy nosi go w kieszeni


nie pytam gdzie jurorowałaś, bo nie lubisz prywatnych pytań, ale umieram z ciekawości,
kto ów znajmy, co mój tomik w kieszeni! powiedz plizz.

aha, ale jak będziesz w Wawie, daj znać, trzeba się spotkać - pogadać jak człowiek z człowiekiem,
a nie po nocy przeciągać linę w internecie.

:) topa!
13-11-2006 00:38 Anna pa,pa [Link do komentarza]
Brzuszku - nie każda kobieta potrafi być ciepłą kluseczką,
pozwólmy by inność szerzyła się & pląsała swobodnie

topa
13-11-2006 00:31 Anna pa,pa [Link do komentarza]
najpierw technikalia

thx :)

dla mnie żądanie encefalogramu sygnalizuje najbardziej wyświechtane z możliwych przekonań ludzi,
że miłość oznacza między innymi: skoro się kochamy, to ja mogę zajrzeć ci wszędzie, gdzie chcę
odbieram je zwyczajnie jako rażące nierespektowanie prywatności kochanka;)


jeśli partner/ka przystaje na to dobrowolnie i pozwala zajrzeć sobie do środka aż po tkankę;),
to oznacza dla mnie tylko, że godzi się na naruszenie prywatności, przyjmuje ją za naturalną
z tego wynika, że on sam także tkwi w schemacie, który streszcza się w tym, co wyżej


mam wrażenie, że w tej chwili każda moja riposta będzie nie do obronienia,
gdyż będzie zawierała się w jakimś schemacie. zdaje się, że człowiek z racji swojego człowieczeństwa
zachowuje się według ustalonych zachowań, jest ich (zachowań) pewna gama, ale jest to gama ograniczona

skoro peelica dominuje, to naturalne również będzie w takim szablonie, że partner się zgodzi
ponieważ istotą takiego schematu jest godzić się na to, co zdecyduje/narzuca silniejszy


jednakowoż znacznie częściej to facet dominuje, a kobieta dogadza & godzi się,
niech więc peelka moja słoda królowa złota - dowodzi swoim stateczkiem, tak długo
aż jej się nie znudzi :)

dla mnie miłość nie jest obnażaniem do trzewi, lecz tysiącem prześwitujących, zwiewnych zasłon

ładny punkt (widzenia M.)

z mojego punktu widzenia - miłość nie odbiera człowiekowi prawa do prywatności

tylko dość utopijny, imho
( bo miłość jest rekinem żarłaczem, przynamniej z moich dośw.)

(a jak się bolduje?)
------------

wolałabym zdecydowanie wyjść poza sytuację, w której można być tylko na przemian księżniczką
lub męczennicą, o tym właśnie mówię, kiedy mówię z uporem o schemacie


rozumiem, że proponujesz peelce odejście od ekstremum i wybór zasady złotego środka,
czytaj: partnerstwo
tylko, że 'partnerstwo' także należy do schematu i jest kłamstwem,
znaczy istnieje cudna idea partnerstwa, ale niestety nie wychodząca poza teorie

peelica (zdradzę Ci największą tajemnicę wiersza) --> jest starą wyjadaczką,
i doskonale wie, że bajki to bajki. od partnerstwa przerabianego wielokroć
woli perską księżniczkę. ewnetualnie, możemy ją (pl) wysłać do psychoanalityka
na terapie dla zuchwałych dziewczynek, po praniu mózgu 500 za godzinę, może zmięknie
i przejdzie na Twoją zgrizzli stronę, póki co jest moja!
i to by było na tyle :)
13-11-2006 00:26 Anna pa,pa [Link do komentarza]
Brzuszku - silne kobiety zazwyczaj są zimne,
królowa śniegu jest jedną z figur w psychologii (& socjologii?)
- trudno się dziwić Królowej samotnego królestwa takiego klimatu / kto by nie był /
12-11-2006 20:50 Brzuszek [Link do komentarza]
*jeśli partner/ka przystaje na to dobrowolnie i pozwala zajrzeć sobie do środka aż po tkankę;), to oznacza dla mnie tylko, że godzi się na naruszenie prywatności, przyjmuje je za naturalne

(to naruszanie przyjmuje, a nie prywatność, rzecz jasna sorry, myślę o prywatności jako czymś naturalnym, stąd pewnie omyłka gramatyczna w zdaniu, heh)

(no dobra, naprawdę już mnie nie ma)
12-11-2006 09:18 .zgrizzly [Link do komentarza]
(p.s. no ba, Markiza de Merteuil, czyli Glenn Close w Niebezpiecznych związkach była cudności. Jednak - zobacz - poza salonem wnet dostała ospy;), a ja wolałabym ani nie dostawać ospy po wyjściu po bułki do pobliskiej piekarni ani nie chcę jęczeć popielato jak madame de Tourvel - Pfeiffer;)
(snickłam)
12-11-2006 09:01 .zgrizzly [Link do komentarza]
ok, najpierw technikalia
otóż - kursywa:
< i >blablabla< /i >
tylko bez żadnych spacji wewnątrz nawiasów (dałam je po prostu dlatego, żeby było widać znaczniki)
-----
serio?
żądanie encefalografu od ukochanego należy do stereotypowych zachowań?
zachłanność bycia perską księżniczką też mieści się w wysokich statystykach?


tak
żądanie encefalogramu od ukochanego należy do stereotypowych zachowań:-)
bo(nobo;) dla mnie żądanie encefalogramu sygnalizuje najbardziej wyświechtane z możliwych przekonań ludzi, że miłość oznacza między innymi: skoro się kochamy, to ja mogę zajrzeć ci wszędzie, gdzie chcę
odbieram je zwyczajnie jako rażące nierespektowanie prywatności kochanka;)

pewnie, że przecież możesz powiedzieć: no, a co, jeśli on się zgadza na ten enecefalogram? To jakie wtedy naruszenie prywatności, skoro ktoś wyraża zgodę, daje przyzwolenie?
hm, cóż, jeśli partner/ka przystaje na to dobrowolnie i pozwala zajrzeć sobie do środka aż po tkankę;), to oznacza dla mnie tylko, że godzi się na naruszenie prywatności, przyjmuje ją za naturalną
z tego wynika, że on sam także tkwi w schemacie, który streszcza się w tym, co wyżej, czyli skoro się kochamy, to ja mogę ci zajrzeć, gdzie chcę
skoro - jak mówisz - peelica dominuje, to naturalne również będzie w takim szablonie, że partner się zgodzi
ponieważ istotą takiego schematu jest godzić się na to, co zdecyduje/narzuca silniejszy - nawet jeśli gdzieś wewnątrz kiełkuje sprzeciw

dla mnie miłość nie jest obnażaniem do trzewi, lecz tysiącem prześwitujących, zwiewnych zasłon
z mojego punktu widzenia - miłość nie odbiera człowiekowi prawa do prywatności

no ewentualnie można spojrzeć jeszcze bez drążenia na encefalogram: on jest wtedy dla mnie jak fintifluszka, czarująca kokardka, która niczego nie zmienia
powierzchniowy ozdobnik służący kreowaniu image'u
------------
co do zachłanności perskiej księżniczki to da się ją połączyć z innym twoim pytaniem, o tym -
wolałabyś odwrócić sytuację i zrobić z peelki ofiarę-męczennice

nie
wolałabym zdecydowanie wyjść poza sytuację, w której można być tylko na przemian księżniczką lub męczennicą
o tym właśnie mówię, kiedy mówię z uporem o schemacie, Anno

księżniczka/męczennica
kat/ofiara
zwierzchnik/przełożony
zwycięzca/przegrany
to prastare parki, z uporem godnym lepszej sprawy pielęgnowane

póty, póki bohaterka myśli, że może być tylko albo księżniczką, albo męczennicą - pozostaje w kręgu, którego teoretycznie nie cierpi: w kręgu ram, które krępują umysł
bowiem bycie perską księżniczką nie wyprowadza jej poza stereotyp: jego częścią tak samo jest męczennica, jak i perska księżniczka, one się dopełniają, tworząc w ten sposób stereotypową całość czy pełnię - jak wolisz
dlatego bohaterka uważa, że kiedy przegra, nie może się stać niczym innym niż tylko na powrót męczennicą
bo to jest właśnie istota chodzenia w błędnym kole, jak wół w kieracie
kiedy przegrywam - jestem męczennicą
kiedy wygrywam - jestem księżniczką
tertium non datur, tertium non datur - mantruje księżniczka
no i ma rację
w tym sensie, że rzeczywiście póty, póki się tkwi w schemacie, którego dwiema częściami nie do rozerwania są męczennica, która nie zasługuje na miłość/ księżniczka, która zasługuje na miłość a nawet więcej, bo na encefalogram;) - to przegrywając stajesz się męczennicą, a wygrywając - księżniczką
innego logicznego wyjścia zwyczajnie nie ma, Anno

dlatego, jeżeli nawet księżniczka stanie się - być może - (co nie jest wykluczone) jedną z iluśtam popielatych sierotek, to nie dlatego, że nie można inaczej, lecz dlatego, że kręciła się w kółko w zaklętym kręgu najbardziej stereotypowych, najstarszych z wdrukowanych nam społecznie zachowań i wzorców
innymi słowy widzę to tak, że przyczyną jej klęski będzie wybór od samego początku wadliwej strategii ograniczonej do sztywnego obrazu świata, czyli właśnie wybrany przez nią i ucieleśniany sterotyp, a nie jakieś złe gnomy społeczne;) lub fatum
----
i to chyba tyle, bo tu jednak paplanie zajmuje znacznie więcej czasu niż w realu
hah, za tytuł Najcenniejszej Czytelniczki dźwiedź serdecznie dziękuję:-) zaniesie go sobie do gawry;)
----
masz rację, najpiękniej jest kiedy wiersz ma drzwi do świata
wiersz bez drzwi byłby Strasznym Wierszem
----
papa, Anno pa, pa - do zobaczenia pod następnym wierszem:-)
12-11-2006 08:51 .zgrizzly [Link do komentarza]
i ciąg dalszy:

"dżiz, Anna, toż to lalkarstwo, mechanika czystej wody
gdzie ja mam tu znaleźć niezależność, nieprzynależność i odrębność, nieskrępowanie umysłu, swobodę bycia, wyzwolenie od klisz, frazesu, banału?
nie widzę żadnej świeżej przemiany, widzę pospolitą zamianę ról w schemacie: najpierw od zniewolonej księżniczki żądano, a teraz ona żąda od innych; ot, jej jest na wierzchu i nic więcej, jedno zniewolenie zastępuje drugie, szablon nadal triumfuje
gdzie tu miejsce na wyjście poza schemat, poza ramy i ramki?"

(czy zdradzisz tajemnice kursywy?)

ale czy Ty aby zbyt dosłownie nie traktujesz tej biednej peelicy?
ona wychodzi na totalnego potwora, a przecież ledwie kłądzie akcent na maleńkiej sylabie: JA

"z jakichś powodów kobieta uważa, że należy jej się znacznie więcej od miłości
niż dziewczynie sprzedającej róże na peronach"

wolałabyś odwrócić sytuację i zrobić z peelki ofiarę-męczennice, która mówi ukochanemu:
skarbie, ależ ja nie zasługuję na twoją miłość, nie potrafię gotować, zarządzać
finansami, jestem znaczenie brzydsza i grubsza od tej dziewczyny sprzedającej róże,
porzuć mnie więc i idź do tamtej, a będziesz szczęśliwszy, czego ci z całego serca życzę,
po czym rzuca się pod pociąg niczym Anna Karenina albo umiera z miłości w klasztorze
jak M.Pfeiffer w niebezpiecznych związkach, czy taka bohaterka wygodniejsza byłaby w czytaniu,
bardziej wiarygodna, poza schematem, blizsza ci?

w takim razie do zobaczennia w następnym wierszu

PS bardzo dziękuję za uwagi, zyskłaś miano Najcenniejszej Czytelniczki w Unii Europejskiej!

topa :-))
12-11-2006 02:53 Anna pa,pa [Link do komentarza]
grizzly - boszz, niesamowita jesteś! :)
w uporze i w dialogu. ale czytając Cię mam wrażenie, że tym razem
nie wiersz przedmiotem rozmowy a Twój/ mój światopogląd

stało się to co zawsze fascynuje mnie, kiedy się dzieje,
a mianowicie czytelnik wychodzi poza kadr tekstu i wskakuje w życie.
bo wiersz powinien być katalizatorem, i łącznikiem pomiędzy światami
wyobraźni & rzeczywistości, powinien zostawiać kręgi na wodzie, no tak?
no tak! :)

"mam tu, w wierszu, do czynienia z wyjątkowością, którą trzeba stale zachwalać, wbić do głowy,
a nie taką, którą partner uważałby za oczywistą jak oddychanie, naturalną bez gorączkowego udowadniania
to także czyni mnie nieufną wobec teorii o zwycięskiej, wyjątkowej kobiecie
a poza tym pępkiem świata to zazwyczaj chcą być dzieci lub tyrani"

(jak się robi kursywę?)

otóż to, dzieci zdają sobie sprawę ze swojej wyjątkowości,
dopóki nie pośle się ich do państwowych palcówek wychowawczych, w których pedagodzy
uskuteczniają - równanie do szeregu, temperowanie ego. dorośli mają obawy
przed akcentowaniem Siebie, lękają się zostać posądzonymi o egocentryzm czy egoizm,
a przecież każdy z nas, z natury - jest indywidualnością, jest jedyny i niepowtarzalny
to kwestia świadomości (bądź jej braku). a moja peela ma wysoką samoświadomość i wysoką samoocenę.
jest jej z tym całkiem dobrze :) jej żądania są niczym innym jak egzekwowaniem swoich praw.
stosuje fair play, otwarcie sygnalizuje, że nie podporządkuje się partnerowi,
gdyż podporządkowanie nie leży w jej naturze. ma zwyczaj grać pierwsze skrzypce.
w związku dwojga - zawsze jedno dzierży palmę pierwszeństwa. tym razem ona.

bohaterka wydaje mi się szablonowa:
postępuje wedle wzorców, które wiele mają wspólnego z najbardziej podstawowymi schematami behawioru,
a niemal nic wspólnego z wyjątkowością. bohaterka domaga się uznania wyjątkowości,
a ja w jej zachowaniu nie widzę niczego wyjątkowego, widzę czysty szablon, schematyczne,
właśnie mocno uwarunkowane banałami kulturowymi pojmowanie wyjątkowości
i tu pogłębia się mój kłopot z interpretacją
+ bohaterka sama wydaje się tak wtłoczona w gorset standardowych zachowań, że aż korci jak sto smoków, żeby ją z niego wyłuska

serio?
żądanie encefalografu od ukochanego należy do stereotypowych zachowań?
zachłanność bycia perską księżniczką też mieści się w wysokich statystykach?
mnie się wydaje, że nie lubisz mojej peelki, bo bryka sobie po łączce związku
niczym źrebię. a nie każdy potrafi beztrosko brykać.
przecież ona nikogo nie krzywdzi, czy w wierszu jest wzmianka
o buncie na pokładzie (partnera) albo o chęci wzięcia nóg za pas, nie.
jest natomiast wzmianka o matce, bo chyba będą się żenić!!!!

"w mitach człowiek, który żąda wyjątkowego, boskiego traktowania, jest głupcem i ponosi klęskę"


być może. być może i moja peelka poniesie fiasko, spokornieje i stanie się
jedną z 26 milionów kur domowych, a łaszki perskiej księżniczki jej partner sprzeda na alegro

* ale wybacz, to wyjątkowa sytuacja, która przydarza mi się pierwszy raz, jak żyję, a nie jestem podfruwajką
wyjątkowa, bo(nobo;) pierwszy raz zdarza mi się, żeby to, co - jak się zdaje - wiersz samodzielnie
bez objaśnień komunikuje aż tak odbiegało od tego, co o nim mówi autor
i nie dają się te dwie opcje ni diabła pogodzić, jakby nie patrzeć i jakby nie główkować w dobrej intencji dojścia
do peelki takiej, jaką ją przedstawia autor

mnie się zdaje, że gdyby porządnie pogrzebać przy każdym wierszu, i gdyby autorzy zgodzili
się na pogrzebanie w nich samych, to okazałoby się, że istnieją przynajmniej trzy intencje wokół wiersza:
intencja autora, wiersza i czytelnika. i każda prawdziwa choć niekoniecznie zgodne.


PS bo umieranie jest równie intymne jak seks
12-11-2006 02:46 Anna pa,pa [Link do komentarza]
uff, uff:-)
11-11-2006 23:05 .zgrizzly [Link do komentarza]
We wczorajszej Wyborczej przypomniano esej S.Barańczaka - "Parę przypuszczeń o poezji współczesnej"; "Jednym tchem", 1970.

Wg Barańczaka "[poezja] powinna być nieufnością [...] zwraca się nie do biernego odbiorcy rozwalonego przed telewizorem lub przerzucającego stronice gazety, ale do czlowieka, który [...] pragnie myśleć. Poezja nie jest anonimowym głosem Wielkich Manipulatorów, ale głosem jednostki. Myślenie indywidualne to myślenie nieufne. Od tego [poezja] musi zacząć. Od nieufności, która oczyści drogę temu, czego wszyscy potrzebują [...] mam na myśli, oczywiście, prawdę."

Tak sobie pomyslałam pod tymi komentarzami, że dobrze się dzieje, kiedy na to wołanie, na apel o nieufność odpowiada również tzw. odbiorca, stając się nieufnym czytelnikiem.
Dyskusja pod "Wierszem" pokazuje wyraźnie, że kontekst historyczny niewiele zmienia wobec oczekiwań Barańczaka stawianych poezji. Poezja nieufna, wiersze nieufne to przecież nic innego, jak taki komunikat o świecie, który jest w stanie (komunikat) przekonać czytającego, że autor patrzy uważnie oraz w sposób, który jest gwarantem "poznawczego sukcesu";)

A, tak sobie przyszłam tu wrzucić grosik, bo wydało mi się nie od rzeczy, żeby kategorią nieufności objąć też czytającego :)
11-11-2006 22:25 Pan_Kotek [Link do komentarza]
*z jakichś powodów (nie rozumiem, dlaczego, ale mniejsza z tym), kobieta uważa, że należy jej się znacznie więcej od miłości niż dziewczynie sprzedającej róże na peronach

(snickłam, hahah, wrrrreszcie;)
11-11-2006 17:14 .zgrizzly [Link do komentarza]
heh, teraz przyszło mi do głowy, że być może wytaczam armaty na muchy
targam z sobą pod wiersz kultury archaiczne, do których odwołujemy się przeżywając głębokie namiętności, choć najczęściej kompletnie nie zdajemy sobie z tego sprawy i inne takie trele morele

a można przecież i bez tego archaiku
oto widzę kobietę, która jest intelektualistką lub za taką się uważa
w każdym razie ma poczucie wspólnoty z Twardowskim, Grechutą i Lemem
z jakichś powodów (nie rozumiem, dlaczego, ale mniejsza z tym), kobieta uważa, że należy jej się znacznie od miłości niż dziewczynie sprzedającej róże na peronach
kobieta chce być jak perska księżniczka
o jej wyjątkowości nie mam bliższych danych, więc wierzę na słowo
zadanie mężczyzny, którego wybierze perska księżniczka, polega na starannym wykonywaniu jej poleceń:
mężczyzna powinien nagradzać za niepowtarzalność,
mówić własnej matce to, co perska księżniczka uważa za konieczne i właściwe (dlaczego mamusi ma ten mężczyzna mówić o tym, co najważniejsze w związku dwojga dorosłych ludzi, też nie wiem, ale mniejsza z tym)
partner powinien też badać uważnie swój stan, po to, żeby sprawdzić, czy ten stan jest godny perskiej księżniczki przekonywać i udowadniać, mówić lub nie mówić w zależności od aktualnego stanu potrzeb kobiety
mężczyzna powinien też pławić się w tym, co kobieta wskazuje mu palcem i umieraniem
ma się też pławić się w sposób, w jaki perska księżniczka uważa za słuszny
umieranie nie jest prawdziwe ani symboliczne, a zatem gdy mowa o umieraniu pod tobą, mam prawo przypuszczać, że chodzi o umieranie z rozkoszy
w ten sposób latwo dojść do logicznego wniosku, że za rozkosz, której się doświadcza w łóżku, coś się w zamian należy, ale mniejsza i z tym
w zamian za to wszystko perska księżniczka (no bo skoro mężczyzna jest partnerem, to domniemywam, że i jemu coś się należy) ofiarowuje mężczyźnie swoją nieznośną obecność, która żąda ciągle czegoś, co jest właściwe, a gani to, co niewłaściwe i potrzebuje niekończących się darowizn
nagradza go piłowaniem, żąda ustawicznie danin i nagród, jak dzieciak, toteż ośmielam się myśleć, że jeśli mężczyzna jest przy zdrowych zmysłach, to albo zacznie szarpać wędzidło, albo zwyczajnie i po prostu w celach ratowniczych - da nogę
wtedy księżniczka zapewne poczuje się nienajlepiej - została nie wiadomo, dlaczego odtrącona mimo swojej wyjątkowości
będzie żyła w dyskomforcie, bo straci najdoskonalsze dowody własnej wspaniałości
będzie ich musiała odtąd sama szukać, lub szybko znaleźć sobie następnego, hm, partnera
zważywszy na to, ile od niego potrzebuje, żeby upewnić się, że jet traktowana tak, jak na to zasługuje, zaczynam też wątpić coraz bardziej w jej pewność siebie
-----
dżiz, Anna, toż to lalkarstwo, mechanika czystej wody
gdzie ja mam tu znaleźć niezależność, nieprzynależność i odrębność, nieskrępowanie umysłu, swobodę bycia, wyzwolenie od klisz, frazesu, banału?
nie widzę żadnej świeżej przemiany, widzę pospolitą zamianę ról w schemacie: najpierw od zniewolonej księżniczki żądano, a teraz ona żąda od innych; ot, jej jest na wierzchu i nic więcej, jedno zniewolenie zastępuje drugie, szablon nadal triumfuje
gdzie tu miejsce na wyjście poza schemat, poza ramy i ramki?
----
albo mi jest tak daleko do tego tekstu, że nic z niego nie rozumiem, albo ten wiersz pod gładką powierzchownością zżera kompletny mętlik myśli
------
no nic to, już nie przeszkadzam perskiej bohaterce:-)
nawet jeśli nie będziesz miała czasu/sił/ochoty, żeby czytać te relacje z moich cierpliwych wypraw poszukiwawczych, to one i tak były dla mnie zabawne i pouczające, więc dziękuję:-)
papa, Anno pa, pa
11-11-2006 17:09 .zgrizzly [Link do komentarza]
*ale właśnie: składa się ją zawsze istotom wyższym od siebie samego
składa się ją, ponieważ wierzy się, że one mają moc,

miało być i jest
(snickłam)
11-11-2006 08:33 .zgrizzly [Link do komentarza]
no dobra, to jedziem dalej;)

umierać pod kimś, chyba nie bierzesz tego dosłownie, co?
(wolę się upewnić :)

no to upewniam, że nie biorę umierania dosłownie:-)
to akt symboliczny
ale właśnie to tym bardziej znowu wikła całą sprawę
umieranie w uroczystych okolicznościach przyrody (Grechuta, Twardowski, Lem jako świadkowie wielkości tego umierania) przedstawia się w tym wierszu jako rodzaj ofiary
[sama z dzikiej ciekawości poznawczej;) gorączkowo szukałam, heh, po tych wszystkich komentarzach tutaj jakiegoś tropu, który może jednak doprowadziłby mnie do kładki prowadzącej do interpretacji, którą sugeruje autorka]

no więc pomyślałam i o tym tropie: umieranie jako ofiara składana po to, żeby coś uzyskać w zamian
no bo bonobo;) przyznasz, że w tym wierszu można mieć wrażenie, że ma się do czynienia z uczciwą transakcją: ja tobie to, a ty mi w zamian za ofiarowane bogactwo - tamto
ale tu znowu nic mi się nie rozjaśniło
umieranie w kulturze jest symboliczną ofiarą, za którą coś się otrzymuje
składa się ją, żeby za coś podziękować lub o coś poprosić lub przebłagać występki
ale właśnie: składa się ją zawsze istotom wyższym od siebie samego
składa się ją, ponieważ wierzy się, że oni mają moc, której nie ma się samemu i dlatego mogą dać coś, czego samemu, bez ich pomocy, nie zdoła się uzyskać
symboliczne umieranie jest oddaniem w celu otrzymania od bogów/istot wyższych niż ja sam - tej mocy, której samemu się nie posiada
jest prośbą o to, żeby te istoty dały przyzwolenie na czerpanie z ich mocy
umieranie też w mitach służy przemianie
ale bohater mitów umiera zawsze nie po to, żeby żądać
bohater mitów umiera po to, żeby się odrodzić i dawać
żądanie, aby było tak, jak ja tego chcę, jest w micie znakiem niedojrzałości
dawanie bez oczekiwania równoważnej odpłaty - znakiem dojrzałości
ziemia bierze, ale też rozrzutnie daje
ale ziemia pod nikim nie umiera w żadnym roku: ani Lema, Twardowskiego i Grechuty, ani w roku Sokratesa, ani w roku Newtona
ziemia - jako siedlisko prastarych mocy - nie umiera pod kimś w żadnych okolicznościach
i to jest dopiero wyjątkowe
to dla niej, w niej i na niej się umiera - a ona w zamian daje
ziemia - wyjątkowa i silna - nie jest kapryśną księżniczką ze świecidełkami, pobrzękującą o swojej wyjątkowości
tylko kobietą, która sama rodzi to, co jej jest potrzebne
a dostaje coś od innych dlatego, że jest, jaka jest, a nie dlatego, że wydaje dyspozycje, jak na dworze
stąd bierze się moje przekonanie o tym, że ta peelka, która chce być perską ksieżniczką posługuje się jakimś wyświechtanym kulturowym popularnym wyobrażeniem mocy, a nie zmierza do mocy takiej, jaką przedstawiają prawdziwe odwieczne mity (a nie ikonki popkultury)
żądanie wszystkiego przynależne jest bogom, ludzie mogą prosić - ale nie jest powiedziane, że dostaną to, o co proszą
bogowie jedynie dostają wszystko to, czego chcą i o czym zamarzą

w mitach człowiek, który żąda wyjątkowego, boskiego traktowania, jest głupcem i ponosi klęskę
na wszelki wypadek zaznaczam, że nigdzie nie mówię, że człowiek nie ma do tego prawa
to nie tak
ma prawo chcieć być pępkiem świata, lecz takie żądanie w micie jest przyjmowane jako nierozumne, śmieszne, niedojrzałe
i albo bohater przejdzie cykl prób, żeby zrozumieć, kim jest, albo jego pokrzykiwania kończą się jego zgubą

gdyby tak na miejscowe umieranie spojrzeć, to robi się dużyklops
oto bohaterka umiera pod kimś, kto nie spełnia jej oczekiwań, kto jest mniejszy niż ona sama i nie daje jej naturalnie, bez proszenia, tego, co bohaterka uważa za jej należne
wobec tego powstaje logiczne pytanie: po co kobieta ma oddawać się komuś, kto jest słabszy i mniej przenikliwy od niej i oczekiwać, że ten ktoś da jej moc, której nie ma?
kobieta oddaje się komuś, od kogo trzeba żądać i tłumaczyć mu, ile jest warte to oddanie i umieranie i ile powinien za nie w zamian dać
po co oddawać się komuś, kto jest aż tak niedomyślny?
i jak wygląda ta wyjątkowość bohaterki, która daje moc, skoro istotą mocy jest to, że dostaje bez proszenia to, czego potrzebuje/oczekuje
-----------
miłość to także tyrania! agresja, zaborczość, żarłoczność, nietolerancja i niecierpliwość, oczywiście abstrahując od wiersza
no to jest jasne, że tak jest
Eros, ten prawdziwy starogrecki, był triadyczny: Eros, Chimeros, Anteros ---->mogę tęsknić, mogę pragnąć, mogę nienawidzić
a w Odysei za parę miłosną uważa się nie tylko np. Odysa i Penelopę lub Kalipso i Odysa
parą miłosną jest też tandem Odys - Posejdon;)
tak na marginesie, Kalipso uważano za boginię śmierci
a Ogigia, wyspa, na którą trafił Odys, oznacza ohydną, odpychającą
ta wyspa, na której ugrzązł Odys, symbolizuje to, co Grecy myśleli o miłości zachłannej;)
gdy przeanalizować, co czuje facet na wyspie, kiedy Piękna Śmierć, zakochana w nim, świergocze mu nad uchem, a on nie może się od niej uwolnić przez siedem lat, to da się szczegółowo konsekwencje takiej zaborczej miłości dla życia wyliczyć;)
----------

ufff, to chyba tyle:P
napaplał się dźwiedź, sorry
ale wybacz, to wyjątkowa sytuacja, która przydarza mi się pierwszy raz, jak żyję, a nie jestem podrfruwajką
wyjątkowa, bo(nobo;) pierwszy raz zdarza mi się, żeby to, co - jak się zdaje - wiersz samodzielnie bez objaśnień komunikuje aż tak odbiegało od tego, co o nim mówi autor
i nie dają się te dwie opcje ni diabła pogodzić, jakby nie patrzeć i jakby nie główkować w dobrej intencji dojścia do peelki takiej, jaką ją przedstawia autor
pozdrawiam, dobrego dnia lub dobrej nocy
howgh
11-11-2006 08:27 .zgrizzly [Link do komentarza]
tak, tym razem peelica chce dużo, chce wszystko, albo jeszcze więcej, nie widzę w owym chceniu nic złego.
hm, nie patrzyłam na to w kategoriach zła i dobra, lecz zdarzenia i jego skutków, dziania się i konsekwencji
---
nobo powiedz, dlaczego powinna poprzestać na małym, dlaczego powinna stać w cieniu, zadowalać się
okruchami i _nie żądać_? skoro pragnie być pępkiem świata, być egocentryczną.czuje się wyjątkowa i niepowtarzalna,


heh, nobo bonobo;), Anno:-)
chyba raczej nie o to mi chodzi, żeby być w cieniu, czy zadowalać się okruchami
raczej o to, aby nie żądać od ludzi tego, czego nie mogą/nie umieją/nie potrafią/nie chcą dać

w żądaniach peelicy jest po prostu jakaś rozpaczliwość, która odbiera wiarygodność tezie o mocy, natomiast fantastycznie uprawdopodobnia tezę o niemocy
zobacz, Anno, jaki tu jest wszędzie (już nie tylko w tekście, lecz i w twoich komentarzach) tupiący ekstremalizm

i z tego wszędobylskiego ekstremalizmu wynika, że albo można być ofiarą losu (zadowalać się okruchami) albo pępkiem świata, perską księżniczką
tertium non datur
no bo trzecią możliwością jest dostać tyle, ile ludzie mogą dać - ale tej możliwości w ogóle peelka nie bierze pod uwagę
wydaje się, jakby przy trzecim z rozwiązań w ogóle się znikało, nie było się w ogóle, ponieważ ono jest (nie wiem, dlaczego) - utożsamiane z przeciętnością
przeciętność = w ogóle mnie nie ma, nie widać mnie
no więc kobieta żąda uznania wyjątkowości
ale czy musiałaby jej żądać, gdyby ta wyjątkowość była widoczna na kilometr? gdyby była oczywistością, o której nie trzeba nikogo przekonywać?

mam tu, w wierszu, do czynienia z wyjątkowością, którą trzeba stale zachwalać, wbić do głowy, nieustannie dotłumaczać, być jej adwokatem;) a nie taką, którą partner uważałby za oczywistą jak oddychanie, naturalną bez gorączkowego udowadniania
to także czyni mnie nieufną wobec teorii o zwycięskiej, wyjątkowej kobiecie
a poza tym pępkiem świata to zazwyczaj chcą być dzieci lub tyrani (co czasem na jedno wychodzi;), a ani dzieci ani tyrani nie są istotami niezależnymi, o pełnej wolności działania i umysłu
są skrępowani, a nie swobodni w działaniu, a na ich decyzje mają wpływ strach i nieodpowiedzialność
----------
naprawdę to grzech?
wyżej już mówiłam, że mnie jest obce myślenie w kategoriach dobra i zła, winy i kary, grzechu i odpuszczenia
przyzwyczaiłam się od wielu lat myśleć w bardziej neutralnych kategoriach: przyczyna ----->zdarzenie---->skutek
z czego oczywiście wynika, że to nie grzech, lecz - dla mnie wyłącznie ---->informacja o określonych konsekwencjach logicznych
innymi słowy: jeśli ktoś oznajmia: Chcę być pępkiem świata, to ja nie myślę: O, o, o, ale grzech, lecz myślę po prostu: Aha, to z tego wynika to i to oraz tamto
----------
czy akcentowanie własnej indywidualności w stadzie jest karalne? nie. ale nieprzyzwoite.

ale gdzie tu jest mowa w wierszu o akcentowaniu indywidualności w stadzie?
mówimy przecież o związku partnerskim, o dwojgu ludzi, o stadku, stadeńku zaledwie, a nie o stadzie
przecież to jednak jest różnica, czy chodzi o relację: ja ---->inni ludzie daleko, czy o relację najbliższą, z kochankiem
a w relacji z kochankiem akcentowanie własnej indywidualności jako najwyższy cel bliskości jest dla mnie dość intrygującym założeniem;)
bo indywidualność rozumiem jako coś, co nie potrzebuje akcentowania, co jest harmonią, która nie wymaga podstawiania pod nos, żeby została przyjęta
----------
tak zostałyśmy wychowane. rola matki, matkującej kochanki jest narzucona przez kulturę,
tak samo jak przynależność partnerowi,

heh, ponieważ sama szamotałam się w kulturowo przypisanych mi szablonach i jednak udało mi się pancerzyki poodstawiać po kolei na strych, to ten sposób patrzenia i jakieś stereotypowe uwarunkowania w ogóle mi nie zaburzały tutaj myślenia/patrzenia
pod tym względem jestem we własnym życiu swobodna od jakiegoś czasu i klisze nie spędzają mi snu z powiek ani nie uwierają
dlatego nie brałam pod uwagę społecznego przymusu jako miary przykładanej do żądań peelki
--------------
moja pl stawia własną odrębność
z mojego punktu widzenia nie jest odrębny ten, kto potwierdzenia własnej mocy szuka u partnera i stawia żądania
ten, kto ma moc, otrzymuje, ponieważ jest taki, jaki jest
a nie dlatego, że tego żąda
------
zgrizzly, jako autorka mam prawo powołać do życia taką peelkę jaką mam ochotę powołać,
no jasne, że masz
a gdzie ja mówię, że nie masz?
--------
nie uznaję ram dla zachowania kobiet/ludzi,
ja też ich nie uznaję i właśnie dlatego bohaterka wydaje mi się szablonowa: postępuje wedle wzorców, które wiele mają wspólnego z najbardziej podstawowymi schematami behawioru, a niemal nic wpólnego z wyjątkowością
bohaterka domaga się uznania wyjątkowości, a ja w jej zachowaniu nie widzę niczego wyjątkowego
widzę czysty szablon, schematyczne, właśnie mocno uwarunkowane banałami kulturowymi pojmowanie wyjątkowości
i tu pogłębia się mój kłopot z interpretacją
----------
dlaczego uważasz, że powinnam kolejną bohaterkę wiersza wtłoczyć w gorset 'jednej z wielu',
nigdzie tak nie uważam, Anno, widocznie nietrafnie dobrałam słowa
wręcz przeciwnie: bohaterka sama wydaje się tak wtłoczona w gorset standardowych zachowań, że aż korci jak sto smoków, żeby ją z niego wyłuskać
--------
skoro wyborem pl jest zachowywać się jak perska księżniczka, włala!
no jasne, że voila
ja tak tylko sobie mamroczę gapciowato na brzegu piaskownicy, skoro już wiersz do tej piaskownicy trafił, Anno;)
-------
to jest wiersz, który sili się na poezję pozwól mu płynąć takim nurtem, jakim zaplanowała autorka, po prostu :)
nigdzie też nie zabraniam wierszowi płynąć, jak chce
ja tylko wyciągam logiczne wniosku ze szmeru płynącej poezji, górnolotnie mówiąc;)

o pozostałej części za chwilę
11-11-2006 07:36 .zgrizzly [Link do komentarza]
tak, tym razem peelica chce dużo, chce wszystko, albo jeszcze więcej,
nie widzę w owym chceniu nic złego. nobo powiedz, dlaczego
powinna poprzestać na małym, dlaczego powinna stać w cieniu, zadowalać się
okruchami i _nie żądać_? skoro pragnie być pępkiem świata, być egocentryczną.
czuje się wyjątkowa i niepowtarzalna, naprawdę to grzech? czy akcentowanie
własnej indywidualności w stadzie jest karalne? nie. ale nieprzyzwoite.
tak zostałyśmy wychowane. rola matki, matkującej kochanki jest narzucona przez kulturę,
tak samo jak przynależność partnerowi, moja pl stawia własną odrębność
wyżej niż podporządkowanie męskiej połówce (pisząc o 'silnej' miałam na myśli
właśnie tę opozycję)

zgrizzly, jako autorka mam prawo powołać do życia taką peelkę
jaką mam ochotę powołać, nie uznaję ram dla zachowania kobiet/ludzi,
dlaczego uważasz, że powinnam kolejną bohaterkę wiersza wtłoczyć w gorset 'jednej z wielu',
skoro wyborem pl jest zachowywać się jak perska księżniczka, włala!
to jest wiersz, który sili się na poezję pozwól mu płynąć takim nurtem
jakim zaplanowała autorka, po prostu :)

umierać pod kimś, chyba nie bierzesz tego dosłownie, co?
(wolę się upewnić :)

miłość to także tyrania! agresja, zaborczość, żarłoczność,
nietolerancja i niecierpliwość, oczywiście abstrahując od wiersza

można powiedzieć: rok 2006
albo rok w którym cię poznałam,
albo rok (śmierci) Grechuty, Lema, Twardowskiego

serdecznie i z dygnięciem
za czas poświęcony walce o czytelność wiersza na wszelkich frontach :)
11-11-2006 01:18 Anna pa,pa [Link do komentarza]
czy gdy się jest wolnym, niezależnym, to trzeba natarczywie żądać tego, co jest człowiekowi potrzebne?
ten tekst wygląda jak tekst pisklaka z otwartym, zachłannym dziobem: - Daj mi jeść, bo ja tak chcę.


czy żądanie od partnera/ki czegoś, czego najwyraźniej (bo tak wynika z tekstu) nie jest w stanie dać, jest dowodem na niezależność, czy właśnie raczej - dowodem na zależność?

wydaje się logicznym, że praw domaga się ktoś, kto ich nie ma, a nie ktoś, kto je ma
a skoro ich nie ma, nie jest wolny
jest niewolnikiem
11-11-2006 00:19 .zgrizzly [Link do komentarza]
zresztą cała ta wychodząca tutaj historia z aż tak skrajną rozbieżnością między objaśnieniami odautorskimi a odczytaniem treści, które wiersz wydaje się przynosić wbrew deklaracjom, jest dla mnie mocno intrygująca:-)
10-11-2006 23:55 .zgrizzly [Link do komentarza]
ech, wiesz, że ja zazwyczaj lubię twoje teksty
ten jednak jest w tonie skrajnie odmienny
więc mnie zdumiał:-)
10-11-2006 23:50 .zgrizzly [Link do komentarza]
aha, proste, powiadasz, Anno
wiesz, ta peelica to ona strasznie dużo chce
wkręca siebie i partnera w tryb rozkazujący
żąda
rób to, rób tamto, nie rób tego, nie rób tamtego, nagradzaj, powiedz, co powiesz komuś, pokaż, przekonaj, pław się, udowodnij, ćwicz się (aż kusi, żeby dodać a oćwiczyć też się mam?
a ten partner to może mieć czasem trochę czasu wolnego od obowiązków, a;)?

pakowanie do łóżka przeznaczonego dla dwojga jeszcze dodatkowo, dla koloru, zmarłych z zasługami, po to, żeby podwyższyć własną atrakcyjność, wydaje mi się zabiegiem dość, hm, i niehigienicznym, i naruszającym intymność: zarówno śmierci, jak i miłości

umieranie pod kimś i wystawianie później tej śmierci na widelcu jako atutu - w ślepiach widzimisia znacznie osłabia atrakcyjność, a nie ją wzmacnia: - Zobacz, zobacz, ile dla ciebie zrobiłam! - świdruje powietrze i wierci dziurę w brzuchu partnera peelka

z wystrzępioną, rzępolącą prywatnością peelka wychwala swoją wyjątkowość, dzięki której przysługuje nie jakiś tam język, ale Język
hm, no może, może
żądania jak żądła;)
ja rozumiem dość dobrze, że kobieta ma prawo wierzyć, że zasługuje na coś więcej niż przeciętność i to coś więcej dostać jak najbardziej
ale sposób, w jaki tutaj się zmierza do celu, mnie przeraża
to tyrania, a nie miłość;)
-----
co do czytelności umownej przynależności, to ona może miała być, ale jej nie ma
czytelna w wierszu, przy naprawdę rzetelnym tropieniu znaczeń, to jest właśnie całkiem odwrotna opcja: a mianowicie umowna nieprzynależność
wychodzi więc chyba na to, że - z mojego punktu widzenia - wiersz mówi coś przeciwnego do deklarowanych intencji czy celów, które mu przyświecały
--
pozdrawiam
10-11-2006 23:48 .zgrizzly [Link do komentarza]
zgrizzly - to powyżej, noboś napisała, że "druga strofka wydała się dźwiedziowi upozowana"
"niby prosty kawałek materiału, ale bardziej niż zwykle udrapowany, bo fałdek co niemiara"
- więc te pliski starałam się rozprasować



Pani snygging, ato przepraszam, miałam wrażenie, że Pani nie kuma wiersza ni w ząb,
stąd moja troska. zresztą owa troska nie minęła, bo określenia typu
"ale nic z tego nie wynika" "Mnie nie interesuje co Pani sobie myślała pisząc ten tekst"
z mety pokazują nastawienie do tekstu, noale musu nie ma, tak? tak!
wie Pani, Mojadroga, nie jest tu istotna temperatura temperamentu, charakteru peeli
- najgorsze to zahukanie językiem/kulturą, te cholerne schematy którym ulegamy,
to jest ważne. i jeszcze, że ludzie są dla siebie (także) słowami,
należałoby więc o nie dbać, nieustannie ćwiczyć się w mowie, szkolić w nazywaniu

eee. takie tam. dyrdymały.
proszę sobie głowy nie zawracać.
10-11-2006 23:25 Anna pa,pa [Link do komentarza]
zgrizzly - druga zwrotka jest o języku, peelce przejadły się klisze, kalki, powtórki z rozrywki
-- aniołku, kotku, skarbie -- ona chce fajerwerków!
ma dosyć epigonów w łóżku, przy stole, w wannie i w samochodzie,
język jest zużyty, ale przy odrobinie dobrej woli,
można nie stąpać po cudzych śladach, proste :)

peela nie jest kimśtam, jest _tą kobietą_ , tą która dała się wybrać partnerowi,
zna swoją wartość, pokazała się w momentach wyjątkowych (umierała pod nim)
więc żąda, nobo dlaczego miałaby nie żądać używania Języka (w miejsce języka),
Porozumienia w miejsce komunikowania, pławienie się w słowach,
bo bycie ze sobą też może być poezją, przy nieznacznym wysiłku

wg peeli, należy się tylko do siebie, potoczność wymusza zaimki: my, nas, twoja,
ale to jest jedynie przynależność na poziomie słowa,
no bo cóż znaczy: jestem twoja? że sypiam, że jadam, rodzę dzieci, podaję wodę w chorobie?
przynależność jest umowna, i ona to podkreśla, imho to jest całkiem czytelne w wierszu

o oszustwie nie ma mowy. o odmienności, prędzej.


Brzuszku - silne kobiety zazwyczaj są zimne,
królowa śniegu jest jedną z figur w psychologii (& socjologii?)


pozdra.
10-11-2006 23:16 Anna pa,pa [Link do komentarza]
właśnie o to
10-11-2006 17:50 snygging [Link do komentarza]
:-)
10-11-2006 17:21 Pan_Kotek [Link do komentarza]
:-)
10-11-2006 17:15 .zgrizzly [Link do komentarza]
Udając "zimną rybę" peelka może być, co najwyżej,"siną kobietą";)

Czy ten, kto jest naprawdę silny, kto czuje się silny, ma potrzebę udawania kogokolwiek?
10-11-2006 17:13 Pan_Kotek [Link do komentarza]
Pani Anno żebyśmy się dobrze zrozumiały-
nie potrzebuje translacji zresztą nie na tym polega "sztuka pisania" czy też rozumienia treści, które niewątpliwie autor przekazuje odbiorcom. Przychodzi sny na myśl cytat z podstawówki -" co autor miał na myśli". Mnie nie interesuje co Pani sobie myślała pisząc ten tekst i nie jest to też kwestia "podobania się" w odniesieniu do "mi", bynajmniej nie małej.
Historia dwojga ludzi może być interesująca, nie przeczę, ale tutaj mamy tylko chęć przedstawienia, pokazania czegoś. Artykułuje Pani "to silna kobieta", dlatego bo? "udaję zimną rybę" itp. Pani nam o tym mówi a my mamy w to uwierzyć, moim skromnym peelka tego nie pokazuje. Nie dała mi Pani możliwości wyciagnięcia takiego wniosku skoro jak się okazuje takie było założenie. A co to znaczy być silną kobietą? Peelka w to nie "wierzy", chyba, że bycie "silną kobietą" zaczyna się i kończy na mówieniu o tym głośno. Ludzie często wymawiają słowa na głos, żeby je usłyszeć.

pozdrawiam
10-11-2006 16:53 snygging [Link do komentarza]
Brzuszku, boto jest wiersz o silnej kobiecie, która doskonale wie czego chce,
może jest nieco zimna. albo taką gra ;)


zimne kobiety to mit - one są pod spodem...
i lodołamacze o tym wiedzą
10-11-2006 13:19 Brzuszek [Link do komentarza]
pozdrawiam...
10-11-2006 11:41 kazap [Link do komentarza]
(a zresztą i tytuł, który jest pozorantem;) też odsyła do krain, gdzie mgła na ślepiach jest mniejszym złem;)
10-11-2006 10:25 .zgrizzly [Link do komentarza]
wróciłam jeszcze ugryźć ogonek;)
*wszelkie szanse
miało być
i jest
sorry, śmiecę
10-11-2006 10:07 .zgrizzly [Link do komentarza]
hm, wydaje się, że peelka ma wszelkie szansę, żeby stać się zakłamaną Świętą Suką;)
hah
---
odkąd przyjęła chrzest, udaje, że jest ok, choć nie dostaje niczego, co uznałaby za wystarczającą nagrodę za swoją niepowtarzalność
wszystko jest za małe, zważywszy na oczekiwania
ale, co ciekawe, nadzieje - dotąd rozumnie śpiące - obudził właśnie chrzest w muszelce
przyszła mi na myśl Afrodyta pokazywana w muszli, ale hm, chyba nie na darmo Grecy nazywali Afrodytę Siedzącą na grobach
chrzest jest początkiem drogi ku śmierci, ma tę drogę uczynić tylko celową, a nie gładszą
chrzest sprawia jedynie, że utrata niewinności ma jakiś sens
----
ryba rusza bezgłośnie pyszczkiem i w ten sposób mówi o wierze (nie wiadomo, dlaczego jest przekonana, że tyle powiedzieć, to aż nadto)
jeśli serce straci kontrolę nad rozumem, ryba się ugotuje:P
-----
druga strofka wydała się dźwiedziowi upozowana - jakbym siedziała w fotelu ekskluzywnego klubu literatów, którzy cichutko chichoczą podsłuchując prywatne szemranie literatki z literatem
sporo w tym deklamacji, trochę (gdyby znów skoczyć na chwilę do Grecji) jak podniebna oracja spod peplosu zarzuconego na głowę:P, ech
niby prosty kawałek materiału, ale bardziej niż zwykle udrapowany, bo fałdek co niemiara
------
pław skojarzyło misie brzmieniowo i sensowo;) zarówno z ławą, na której kawa, jak i z wypławkiem np.
(a gdzieś w tle zamigotało nawet przez chwilę na czerwoniutko pieprzona ławka)
pław się, pław, skarbeńku, a i tak co w wodę wleziesz, na ławie spoczniesz ;)
-------
ostatnia strofa sprawia, że szukam odpowiedniej odległości między sobą a nią
i to jest duża odległość
daleko mi do niej
walor dla peelki i partnera, powiadasz
udowadnianie, sprawdzanie, gmeranie w prądach w zwojach, żeby ustalić, czy są takie, jak powinny
hm
teoretycznie pewnie ma być dystans:
[...]nie jestem
twoja, chociaż daję przyzwolenie na tak wiele zaimków

ale go dźwiedź nie widzi za grosz
gdyby peelka naprawdę nie była jego, to by jej wisiało dokumentnie, czy partner w ogóle coś powie mamusi i co powie
ten wiersz wygląda jak wiersz o dogłębnym samooszustwie
-------
dobrego dnia lub dobry wieczór, a może dobrej nocy
howgh
10-11-2006 10:05 .zgrizzly [Link do komentarza]
snygging - peelka chce dowodów, adoracji, chce "wszelkich wyjątkowości"
gdyż jest przekonana, że na wyjątkowe traktowanie zasługuje.
przecież jest niepowtarzalna - przede wszystkim w jego oczach :)
i nie jest jakąś tam dziewczyną sprzedającą róże/salceson/pomidory
jest kimś niepowtarzalnym, jak rok w którym zmarli zasłużeni dla literatury.
rok w którym zmarli zasłużeni dla literatury ma jeszcze dodatkowy walor - dla peelki
i jej partnera :)

ale oczywiscie, może się Pani ten tekst nie podobać, nie ma problemu :)

Brzuszku, boto jest wiersz o silnej kobiecie, która doskonale wie czego chce,
może jest nieco zimna. albo taką gra ;)

Drogi Tomaszu, czy chociaż raz skrytykowałeś mój wiersz?
nie przypominam sobie :)

Wszystkim thx za uwagę
10-11-2006 01:17 Anna pa,pa [Link do komentarza]
połknę dwie pierwsze strofy z lubością.

"
jestem tą kobietą, która w roku Lema, Grechuty i księdza Twardowskiego
umierała pod tobą. Nie mów do mnie 'kochanie', masz do dyspozycji tyle
nieodkrytych dźwięków, pław się w słowach, w barwie głosu
"

perełka

pozdrawiam niepowtarzalnośc
10-11-2006 00:00 Tomasz Michał [Link do komentarza]
hm instrukacja obsługi peelki-
czyżby partner potrzebował wytyczonych korytek- nie może jak kornik zrobić swoich?
nie mów, ćwicz, pokaż, przekonaj, powiedz
czuję się już wytresowana
09-11-2006 22:30 Brzuszek [Link do komentarza]
Pani Anno
przeciętnie- to może się wytłumaczę. Otóż, tutaj widzę tylko zgodność z tytułem , mogwai mówi mocniej "wierszuś" -ładnie ubrany . Odniosłam wrażenie jakby postać z "wiersza" ślęczała nad miłością jak nad modlitewnikiem, gdzie znane są tylko 3 modlitwy a reszta jest wielką niewiadomą. Zmęczyłam się tutaj. Czytałam kilka wcześniejszych pani tekstów i trudno mi uwierzyć, że to ta sama autorka. To może już sobie pójdę.

pozdrawiam


ps. jest tutaj wszystko- jakieś przyimki, czyjaś matka, dziewczyna, Lem, Grechuta, Twardowski ale nic z tego nie wynika, jakby autor chciał ich tutaj umieścić mimo wszystko

pozdrawiam
09-11-2006 21:13 snygging [Link do komentarza]
Kacie w łeb Tobie, czego nie piszesz wartościowych komentarzy! Mam Ci popędzić kota, mam to zrobić?!
09-11-2006 20:49 emilia niecierpek [Link do komentarza]
A, co z wynikiem prześwietlenia płuc :)
09-11-2006 20:07 kat [Link do komentarza]
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0124 s