literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Wiersz z listy autora o pseudonimie Anna pa,pa
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
powrót do L.
droga pomiędzy sadem a niebem wciąż się wiła
i wciąż nosiła ślady moich stóp
tylko wzgórza Limanowej nagle orudziały
a las a las cierpliwie październikiem rdzewiał

marzłam gdy zmierzch mosiężne łapska na sadzie kładł
kiedy księżyc na wyciągnięcie dłoni łepek zwieszał

i widziałam jak jednonogie jabłonie w rozkroku sennie trwały
z beżowymi* owocami wokół kostropatych stóp
(* z niedozbierania odtrącone gniły)

i jak wzdłuż płotu z żerdek na prędce ciosanych
stały kosze pachnące karmazynowymi jabłkami

--
jesień 2002
Opublikowany: 10-12-2006 16:44 przez: Anna pa,pa
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (15)
olech - thx :)

tomasz, ależ skąd naboga znasz moje starocie?! i czy także wiesz ile zarabiam, z kim sypiam, co jadam na obiad?
serde.pozdra. panie śledczy :)

abacus - chyba powinnam napisać coś o sukienkach, zawsze wytykałeś je paluchem, ale i tak były zgrabniejsze, prawda?

.zgrizzly - Tytopotrafisz! cudny rozczyt pierwszego wersu, wielkie fenksy!

:))
13-12-2006 00:48 Anna pa,pa [Link do komentarza]
miło nastrojowo tą gwiazdkę zastąpiłbym nawiasem , i potraktował jako przerywnik , a nie podpowiedź dla...nierozgarniętego czytelnika...
11-12-2006 17:30 olech [Link do komentarza]
jak zawsze nastrojowo, nostalgicznie i obrazowo.
chociaż znany wiersz z innych miejsc, ale jesiennie świeży
i miły dla oka i ucha.

hej,
11-12-2006 12:30 tomasz [Link do komentarza]
nokłak to jest angielski* pikłak, który zbyt często główkuje
11-12-2006 12:10 Pan_Kotek [Link do komentarza]
Tak, a nokłak to jest pikłak, który zbyt często główkuje.
pzdr
11-12-2006 12:08 abacus [Link do komentarza]
pikłakrz - piłkarz, który ma 3,14 włosów na głowie
11-12-2006 12:02 Pan_Kotek [Link do komentarza]
Te jednonogie jabłonie w rozkroku, to troche jak jednonożny piłkarz. Ale ja się na sadownictwie nie znam, a na piłce nożnej trochę się znam. I wiem, że jak ten jednonożny pikłakrz strzeli główką w słupek (no bo mu brakuje nogi), to wcale go ta głowa tak bardzo nie boli, chociaż słupek jest twardy.

pozdrawiam
11-12-2006 11:55 abacus [Link do komentarza]
droga pomiędzy sadem a niebem wciąż się wiła

zanim w ogóle polazłam dalej, to stanęłam na tej drodze trochę kołkowato, przekrzywiając się coraz bardziej jak strach na wróble w polu wygwizdanym przez wiatr
bo ten wers to ciekawy jest, Anna
on trochę rajem pachnie, a trochę Leśmianem, a tam, gdzie raj, tam i wężydło
więc wije się ta droga do nieba i wciąż nosi ślady stóp, jakby się idąc do nieba deptało węża i chciało, żeby został pod stopami (a może u stóp;)?), jakby cała droga do nieba bywała wężem, tylko tym razem kuszącym, ale - przynajmniej na pozór - uległym, pozwalającym sobie łazić po grzbiecie
a poza tym przyszło mi tu do głowy inne, dawniejsze, rzeczownikowe znaczenie wyrazu wiła
a wiła znaczyło tyle co błazen, więc i w tym momencie cały wiersz zaprawiła mi nieznacznie odrobina wzniosłego błazeństwa nieodłącznego od wytrwałego zdążania ku niebu
no i plus jeszcze jedno znaczenie, niemetaforyczne, podstawowe: owo wicie się: w bólu oraz wicie się całkiem dosłownego;) węża jako forma poruszania się po prostu - jednak plackiem na ziemi, przy ziemi najczęściej
ale to, co przy ziemi, wciąż nosi ślady stóp, tak, jakby sama peelka nie chciała, czy nie mogła czasem położyć się na ziemi, idzie zwycięsko, heh, może nawet nieco desperacko;)
jakby niemożliwe było ciasne przytulenie się do niej, chwila, gdy ten, kto idzie drogą, sam niemal bliski jest stania się drogą, jakby niemożliwe było - hm, powiedzmy, padanie

------
a do reszty - już bez jakiegoś drążenia, drobiazgowego sensowania - zwyczajnie mi blisko
do zmysłowości: barw sadu, smaków metalu, tej dla rąk i ucha zdatnej kostropatości, do głuchawego dzwonienia mosiądzu
do oka nie dającego sobie całkiem zleniwieć dla czczych olśnień - ono umiało zauważyć, że [jabłka] (* z niedozbierania odtrącone gniły),
do odświeżającej wieloznaczności wykwintnej prostoty

jakimś cudem udało się wierszowi nie zapuścić warkoczyków kiczyku;)
a to niełatwe w tego typu poezji
wiesz, takiej, w której chciałoby się pogłaskać księżyc, ten co to

na wyciągnięcie dłoni łepek zwieszał
podczas, gdy peelka marzła, a zmierzch kładł mosiężne łapska na sadzie
-----
dobrego dnia
howgh
11-12-2006 11:37 .zgrizzly [Link do komentarza]
Kotku, ja wczoraj zdaje się zakręcona byłam,
"naprędce" miałam pewność, że napisałam łącznie, stąd pytanie "że co?"
a tuż przed odpowiedzią czytałam wiersz zgrizzly i on wciąż kołatał w mojej głowie, więc Cię utożsamiłam :)

wybacz&pozdra.
11-12-2006 10:30 Anna pa,pa [Link do komentarza]
*że razem ;)
spacja się zakradła

PS Yyyyy?
Mi się też bardzo podobała historia Chomika, ale to Chomik .zgrizzly, nie mój. A o zadnej darowiźnie nic nie wiem ;)
11-12-2006 00:09 Pan_Kotek [Link do komentarza]
oczywiście masz rację co do spójnika a
ale użyta w wierszu niepoprawność, pozwolisz że zostanie na wieki,
bo chodziło o pewien melodyjny zabieg typu "a wiesz, a wiesz"
jaki się stosuje podczas bardzo waznych opowieści :)

"jednonogie jabłonie w rozkroku sennie trwały"

tak, przekombinowane, ale to stary wiersz, nie chciałam nic zmieniać - przez sentyment,
jednakże dokładnie pamiętam tamten jesienny obrazek z Limanowej:
stary rozległy sad, drzewo przy drzewie, złudzenie jakby stały na dwóch nogach, w rozkroku ;)

naprędce*

*że co?

PS historia Twojego Chomika bardzo się podobała,
i byłaby perfekcyjna, gdyby trzymała rytm :)

dzięki za odwiedziny
10-12-2006 23:40 Anna pa,pa [Link do komentarza]
Powiem, co mi przeszkadza:)

tylko wzgórza Limanowej nagle orudziały
a las a las cierpliwie październikiem rdzewiał

- przeszkadza mi spójnika, ponieważ obecność takiego połączenia zakłada wystąpienie/wprowadzenie w drugim członie zdania złożonego, jakiejś przeciwności, czegoś odmiennego.
Ja poszłam do kina, a hydraulik [poszedł] do teatru.
Wczoraj kupowałam bilet, a jutro kupię cały pociąg;)
Tu jest nagle/cierpliwie, ale z drugiej strony a "obsługuje" dwa dość tożsame kolorystycznie czasowniki - orudziały/rdzewiał. Zgrzyta mi to tym bardziej, że jest to spiewne powtórzenie: a las a las.
Zresztą, może tylko mnie to przeszkadza.. W czytaniu wyskakuje mi: i las i las - i po dyskomforcie.


jednonogie jabłonie w rozkroku sennie trwały
- wydaje mi się przekombinowane.

naprędce*

Podoba mi się skromność tego płota ;)
i jak wzdłuż płotu z żerdek naprędce ciosanych
stały kosze pachnące karmazynowymi jabłkami

10-12-2006 22:12 Pan_Kotek [Link do komentarza]
kazap - no bo rejony Limanowej stworzone są do miłości! dlatego tam pięknie :)
brzuszku - sivuple :)
10-12-2006 20:11 Anna pa,pa [Link do komentarza]
a las cierpliwie październikiem rdzewiał
- :-)
no a za przypomnienie słowa kostropaty
bardzo dziękuję :-)
10-12-2006 19:14 Brzuszek [Link do komentarza]
bylem w Limanowej zima...było pieknie....

pozdrawiam....
10-12-2006 18:56 kazap [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s