literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Wiersz z listy autora o pseudonimie Anna pa,pa
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
drzwi katedry nie były uchylone (2002r)
czekała
czekała oparta o żółknącą ścianę korytarza, drobniejsza
niż zwykle, zgarbiona troską o samą siebie.
na powitanie pocałowałam jej policzek, nie pachniał śmiercią,
był gładki i ciepły, zaskoczył mnie

przynależne łóżko
przynależne łóżko stało w sali numer 1, było równo, koszarowo
zasłane i białe, jak pigułki na szafce. powoli, starannie usiadła na nim
nogi zwieszając bezwładnie (trupie poza czasem dyndanie)
zaczęła opowiadać - zawsze lubiła mówić, a ja,
a ja nie słuchałam, byłam patrzeniem:

kruchą twarz
kruchą twarz okalały szare pasemka włosów
opanowanym, bezbarwnym ruchem odgarniała z czoła niesforne strączki,
oczy nie były (oczy nie były!) jak niegdyś zielone, zblakły,
powolnym spojrzeniem ogarniała świat co słowo

najbardziej żywe
najbardziej żywe w obrazie - usta
drgające - otwierały się szeptem lub głosem niespiesznym,
niczym dwa poziome chruściki wrzosu
(nigdy wcześniej nie spotkałam takiego fioletu!)

a ręce
a ręce trzymała niemo splecione, białe, bez darów
resztki kobiecości ukrywając w wąskich nadgarstkach
(zabraniam jej umierania!)

siedziałyśmy
siedziałyśmy naprzeciw siebie dzieląc czas bardzo czule,
bardzo troskliwie, a korytarzem przechadzała się śmierć
nie dotycząc nas jeszcze, ale starość Bliskiej, jej starość
fizycznie mnie uwierała
Opublikowany: 01-02-2007 22:27 przez: Anna pa,pa
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (8)
Zamknięcie wiersza frazą jej starość fizycznie mnie uwierała, wg mnie, osłabia go najbardziej. Bo sprawia wrażenie, jakby autor nie dowierzał albo sobie (że potrafił to wczesniej pokazać), albo czytajacemu (że tego nie dojrzy).
Pewnie, że autor ma prawo zadecydować, że wiersz inny nie będzie, ale trochę szkoda tych litanijnych, rzeczywiście kojarzących sie z urywanym szlochem, wejść do kolejnych strof.

pozdrawiam :)
04-02-2007 13:46 Pan_Kotek [Link do komentarza]
i oczywiście przepraszam, jeżeli mój komentarz dotknął cię w jakikolwiek sposób. ja już tak przyzwyczaiłam się we własnych tekstach - o czym by nie były - do cholernego dystansu, że zapominam, że inni mogą mieć inaczej.
04-02-2007 13:37 .zgrizzly [Link do komentarza]
rozumiem. dobrego, Anno.
04-02-2007 13:26 .zgrizzly [Link do komentarza]
przypisy:

ten tekst inny/lepszy nie będzie, musi pozostać w swojej niedoskonałej postaci,
jako namiastka elegii. być może nie jest wierszem sensu stricte, a jedynie zapisem
zdarzenia, emocji, który to zapis sili się na bycie wierszem tylko dlatego,
żeby podstępna autorka ustami biednej peelki wykrzyczała światu -- "boję się!"

ciało jest siedliskiem życia i siedliskiem śmierci, moment unaocznienia tegoż faktu,
boli jak cholera, uwiera.

kangory, .zgrizzly, kazap - dzięki za uwagę
04-02-2007 11:32 Anna pa,pa [Link do komentarza]
nie dotarł do mnie.
03-02-2007 19:32 kazap [Link do komentarza]
p.s. i ponieważ usypiam stopniowo, znieczulam się, ogłuszam/odchodzę/odpływam czytając,
jej starość
fizycznie mnie uwierała
- staje się mocno odległe, nierzeczywiste. Nie uwiera.
03-02-2007 06:39 .zgrizzly [Link do komentarza]
Kiedyś dr Sardonicus na N. napisał o jednym z wierszy, że nie dowierszala, jak mógłby. I ja sobie od niego pozwolę to wziąć na chwilę. Mam wrażenie właśnie identyczne: że tekst nie dowierszala, jak mógłby.
Bo, że (Boże;) litanijnie jest, a przy każdym początku strofy jest, jak wtedy, kiedy długi płacz kończy się właśnie takimi mokrymi jeszcze, głębokimi wdechami z przykrótkimi, rwanymi wydechami i odchodząco jest - to prawda.
Jednak mnie było trudno wejść w ten tekst. Weszłam dopiero przy niesfornych strączkach. One dopiero do mnie powiedziały: - Życie nie zgadza się łatwo na umieranie.
Może chodzi o to, że tutaj oddech oddaje śmierci tak dużo, że w którymś momencie zaczynam zapadać się w wiersz jak w olbrzymią watę. Robi się biało, głucho, niewidzialnie. Ale wtedy - dla mnie - brzmienie skargi staje się bliskie narkozie: przestaję czuć, usypiam.
Może tak miało być. A może tu akurat nie mam świata, do ktorego mogłabym się w czytaniu odesłać:) Nie wiem.

Pozdrawiam:)
03-02-2007 06:34 .zgrizzly [Link do komentarza]
docierające i przenikające.
02-02-2007 04:54 kangory [Link do komentarza]
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.005 s