literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Wiersz z listy autora o pseudonimie Anna pa,pa
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
Zachód ----> wiersz miłosny
Most nad rzeką W. jest srebrzystą wstążką, światła latarń toną
w czarnej wodzie, rzeka biegnie na północ wprost w nasze ramiona,
wplata we włosy - dźwięki śmigających aut.

Bóg zanurza w morzu czerwoną opuncję (a my ów fakt nazywamy
zachodem), powtarzam w nieskończoność cytując prakuzynki,
zasuszone stryjenki ----> że kocham

aż pęka kora drzew uwalniając krągłe słoje, rozpadają się weki
wiśniowych kompotów, zieleń występuje z brzegów jezior,
woda ze studziennych tub, aż strugi deszczu uchylają drzwi
do tajemnych przejść. I wchodzi śmierć. I ma twój uśmiech.
Opublikowany: 25-02-2007 09:49 przez: Anna pa,pa
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (8)
aaaaa, :)
28-02-2007 20:54 anovi [Link do komentarza]
Ciupinek - powroty zawsze miłe. thx.

anovi - I przyjdzie śmierć. I będzie miała twoje oczy - Cesare Pavese

kazap - bo to jest wiersz o miłości po grób! :)

Kotek - spróbuję z tym faktem się uporać, na razie jednak brak pomysłu :(

zgrizzly - lubię wiersze nasycone. nasycony wiersz potrafi czytelnika omamić,
potrafi przenieść go z rzeczywistości - w magiczny świat tekstu. ledwie kilka kolorów,
ledwie kilka zapachów, a czytający łapie się w sidła podstępnie zastawione przez autora.
słowna operacja na zmysłach, to takie miłe!

końcówka wiersza była jego zaczynem (po przeczytaniu Pavesa, śmierć mi złagodniała,
musiałam o tym napisać)

Skrzeczą mi w tej układance fragmenty:
wprost w nasze ramiona,
wplata we włosy
a my ów fakt

a my ów fakt - wszystkim skrzeczy, zbyt prozatorski, zresztą nie będąc go pewna
wstawiłam w nawias, znajdę alternatywę, mam nadzieję :)
wplata we włosy - będę bronić, jako całkiem ładnego obrazowania
a wprost w nasze ramiona - ?

dzięki za dobre słowo, siostro.

pozdra.
28-02-2007 00:23 Anna pa,pa [Link do komentarza]
Zgadza się. "Fakt" źle się czyta. Ale do tego wiersza jeszcze chętnie wrócę :P
27-02-2007 00:06 Generał Ciupinek [Link do komentarza]
niektórzy to mają talent w wydobywaniu koloru ze słów:) , naprawdę to widać, i tę opuncję, i te wiśnie i tę zieleń

czytałam koment. na nieszufli, mnie się ta strzałka akurat podoba, taki nowoczesny akcent (zbija te uwagi o "staromodnym")

końcówka najmniej ("I wchodzi...") trochę jakby już gdzieś, kiedyś (albo mnie się zdaje)
26-02-2007 22:27 anovi [Link do komentarza]
jesli miłość to jak dla mnie wschód...
zachód to jak przemijanie
26-02-2007 19:56 kazap [Link do komentarza]
źle się czyta "ów fakt" -> my ten fakt nazywamy zachodem
:)
26-02-2007 11:46 Pan_Kotek [Link do komentarza]
O masz. Ależ tu zmysłowo. Aż mi wiersz trochę jak transformator, a trochę pszczelo brzęczy, pulsuje od słów - kolorów, słów - dźwięków, słów dotyków i zapachów. Bardzo, bardzo do buszowania. Melodyjna koloriada.
Przy rozmigotanej, namacalnej obecności świata udał się też zaświat. W oswojone wlewa się cudaczność, obcość, zimno jak z grot i one w ostatniej strofie fajnie przybierają, występują z brzegów.
Tu jest śmierć, czuję ją - wymamrotała jak wiedźma;) Zarówno ta oczywista, cielesna, jak i ta z gatunku, który opisuje Halpern w Moim wilczym niepokoju:
Nie jestem tym, co myślę, ani tym, czego pragnę,
Jestem czarodziejem i sam obracam się w magię.

I troskliwe dotykanie niewyrażalnego jest. I w ogóle będę miała feblik do tego tekstu i dodam go sobie do ulubionych.
Skrzeczą mi w tej układance fragmenty:
[...]wprost w nasze ramiona,
wplata we włosy
[...]
i
[...]a my ów fakt[...]
Końcówkę czytam bez puenty I ma twój uśmiech. Ona wydaje się wredną psujką do wymiany.
Ech, te prakuzynki i zassssuszszszone ssstryjenki - praszszczurzyce. Wyobraziłam je sobie przytroczone do opuncji ze szszsztambuchami przyciśniętymi do falujących piersi, zanim zdążyłam samą siebie przestrzec przed wycieczkami poza granice wiersza. Są to kobiety niezłomne, pełne godności: ni żar im niestraszny, ni ciernie, ni wysokość, ni głębina, ach, ach;)
Tub studni także podotykam.
Ładnie jest. Powrócę tu;) Pozdrawiam.
25-02-2007 14:17 .zgrizzly [Link do komentarza]
dobre,ładnie poprowadzony do końca (choć miałam obawę czy nie przegadasz,zakończyłaś w odpowiedniej chwili) ,dałam się uwieść obrazom..muszę przyznac:)
25-02-2007 11:29 little_moon [Link do komentarza]
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0049 s