literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Wiersz z listy autora o pseudonimie Anna pa,pa
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
 
Zimny wiersz - dedykuję Agnieszce
Łyka kalms, łyka persen, gra w pokera, opłaca wróżki, chce wiedzieć
czy miłość wszystko tłumaczy, usprawiedliwia, czy nie jest luksusem,
chwilą, kaprysem. Czy szczęście, spełnienie istnieją, nie są mirażem,
złudą, midasowym złotem

Naczytała się książek, naoglądała filmów - więc wie! że miłość
to przyczyna wojen, zdrad, podziału narodów, upadku przyjaźni.
Miłość jest czarnym koniem, na którego stawia wszystko, całą siebie
by przegrać. Wciąż czeka na zagładę, opium, królową śniegu dla dwojga

Szuka redforda do kochania, króla jarmarków, nauczyciela grzechu, kłamstwa,
liczenia dni w kalendarzu, czekania na głos w słuchawce, nerwowych pożegnań.
Tak więc powiadam jej: miłość niczego nie tłumaczy, nie usprawiedliwia,
jest strachem, złudą - fińskim mrozem i syberyjskim końcem świata jest

Wielkanoc 2009
Opublikowany: 11-04-2009 09:59 przez: Anna pa,pa
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (31)
pewnie, wypadało chociaż spróbować napisać coś na przekór, wbrew, podprąd :)
24-04-2009 20:58 Anna pa,pa [Link do komentarza]
*wypadało
24-04-2009 20:39 wre... [Link do komentarza]
Anno, tyle napisalas pieknych wierszy o milosci, ze wypadlo, zebys choc raz dla odmiany, nie zostawila na niej suchej nitki:P...

:)
24-04-2009 20:38 wre... [Link do komentarza]
tak sobie czytam ten wiersz dzisiaj na spokojnie i swoje narwane komentarze czytam też już ze spokojem
i nie mogę wyjść z podziwu jak bardzo zafiksowałam się (jako autorka) na niemiłość, kurcze, ja która
jestem piewcą miłości od urodzenia! mam wrażenie, że pisząc ten tekst siedziałam na dnie studni
z głową zadartą ku górze, ku światłu i wcale nie wierzyłam, że tam/tam - jest niebo i wiosna też jest :))

dziękuję wszystkim za udział we wierszu
24-04-2009 20:07 Anna pa,pa [Link do komentarza]
muchuvius:)
(wreszcie ktos docenil moja wiedze futbolowa;P)
20-04-2009 01:05 wre... [Link do komentarza]
Tu na epo ludzie szukają oddechu, ( to jest cytat zgrizzly)

Podoba mi się pisanie o wierszu i o tym co wiersz może nam przekazać.
18-04-2009 12:17 koktail [Link do komentarza]
;P thx wre za wyjasnienie.
coz przyznam ci sie ze to ciekawe spotkac kobiete, ktora interesuje sie futbolem i ma cos do powiedzenia na ten temat.
18-04-2009 09:10 muchuvius [Link do komentarza]
heh muchuvius, postaram się jeszcze doczyścić bucika na blysk;P…
dla mnie sa zrozumiale te dwa ostatnie wersy, wiec może dlatego nie widze nich bledu w zapisie…
ale zanim to zrobie to musze powiedziec, ze jak przeczytałam wlasny komentarz to się przeraziłam, bo pierwszy raz, chyba tak wyraznie dostrzeglam, jak bardzo niesprawiedliwe jest wtloczenie autora w ramy wiersza( piszac o autorce zamiast o peelce) nawet jeżeli w wierszu jest sporo jego przezyc …
bo wiersz to przeciez zaledwie kilka wersow…
ale ze tworza pewna calosc, sprawiaja wrazenie jakby zawieraly caly zyciorys peela, a operując autorem można mieć podobne odczucie… a przeciez to tylko jakas malenka dawka jego odczuc przemyśleń przezyc…wiec wybacz Anno, ze cie upchałam w wiersz
a wracając do tematu muchuvius…
pewnie można roznie tłumaczyć ten wers…
(miłość)‘jest strachem, złudą - finlandzkim mrozem i syberyjskim końcem świata jest’
Bo milosc faktycznie wiaze się ze strachem np. o te druga osobe np. jak się spoznia 5min:P (czy cos jej się nie stalo) ale ten wiersz mowi raczej o początku miłości o stadium zauroczenia, i wydaje się, ze strach wynika z niepewności (zadzwoni dzisiaj czy nie), wiec dlatego pielka stwierdza, ze miosc jest strachem, a zluda dotyczy jej kolejnego przemyślenia…
można przypuszczac, ze do tej pory postrzegala milosc jako gruchanie dwoch gołąbków jedzących sobie z dziobkow, we wszystkim jednomyślnych i mających takie same pragnienia w danej chwili np. równocześnie maja ochote na rozmowe albo chec pomilczeć…
a tu guzik z petelka, ona chce pogadac a on akurat milczy jak grob…takie zachowanie ukochanej osoby może peelke bolec niczym odrzucenie (przypomniał mi się fajny tekst/dowcip który kiedys czytałam, a dotyczyl wlasnie takiej sytacji…z grubsza chodzilo w nim o to, ze facetowi nie chcialo się buzi otwwierac, bo akurat sobie obmyślał jak się potoczy los druzyny A , jeżeli druzyna B wygra mecz z druzyna C, a kobieta przeanalizowala caly dzien, żeby dociec co zrobila nie tak, czyli czym go dotknęła, ze on az tak obrazony jest…bez trudu znalazla z dziesięć powodow, a przy tym analizując je , urosły jej one do takich rozmiarow, ze w swojej wizji zobaczyla niechybny koniec ich związku…no ale na cale szczescie facet uporal się z ulokowaniem druzyn w tabeli rozgrywek i zapytal- co mówiłaś kochanie? wiec cale jej rozpaczliwe rozwazania były psu na bude:P…
przy okazji pokazałam ci muchuvius jak musza cierpiec kobiety i to tylko dlatego, ze facetom nie chce się otworzyc ust;P
dlatego sadze, ze pielka z wiersza, tak ogolnie stwierdza, ze milosc to zluda, (bo taka idealistyczna z golabkami, jak ona by ja widziala, po prostu nie istnieje), no ale ma świadomość, ze jednak jakas istnieje, ale w tej chwili widzi tylko taka, ze strachem, ta mrozna, ta syberyjska…
mam nadzieje, ze dojasnilam muchuvius…
wiersz mi się nadal podoba chociaz ja go wlasnie postrzegam troche jak ten opowiedziany kawal, dlatego on nie jest dla mnie smutny, tylko raczej zabawny…

:)
17-04-2009 22:12 wre... [Link do komentarza]
Zdaje się, Anna, że wiersz wykiwał peelkę, to znaczy zrobił ją na szaro, gdy się założy, że chciała skompromitować miłość lub sprawić, że się uwierzy, że jej nie ma. Z walenia pięścią w dzwony najstarszych katedr znowu nie wyszło zaprzeczenie, lecz nieugaszona tęsknota, Anna. Spróbuję metodycznie.
Wiersz próbuje z zaciekłością czy - jeśli wolisz – z rozpaczliwą niezgodą, przedstawić miłość jako kicz. Kicz to prawda masy, tłumu, nic prawdziwego, jedynie złudne naśladownictwo rzeczywistości, tym bardziej parszywe, że aż tak z pretensjami małpuje, nie mając równocześnie żadnej zdolności do życia; prawda i prawdziwość kiczu to trochę jak wypchane dzikie zwierzę, które poddane wcześniej przemocy, wypchane trocinami, w stężałej pozie, żałośnie imituje ruch z ciałem, krwią, powietrzem. Tu są – w portretowaniu zarówno miłości, jak i jej poszukiwania – tak wrednie dobrane motywy, że zmierzają właśnie ku kiczowi, ku jego kulturze pop, na jarmark, ale już nawet nie ludowy, nie z folkloru, lecz przemysłowy. Zechciej spojrzeć, kiedy wrócisz: tekst robi to, co jest charakterystyczne dla masowej wyobraźni na sprzedaż: zestawia bez żadnej hierarchii zjawiska, które niegdyś miewały rozmaitą rangę i w czasach, gdy rozróżniano jeszcze styl wysoki, niski i średni, jasno oddzielano elitarność i pospolitość, nie pozwolono by sobie na stworzenie mozaiki, która stwarza wrażenie grochu z kapustą ułożonego na ładunku wybuchowym, czyli na minie, która jeszcze przy okazji, jako że jest grymasem, może symbolizować kapryśność i emocje rządzące wierszem, podczas gdy wysoką sztukę kształtuje raczej proporcja niźli kaprys. Tabletki, wojna, wróżka, poker, koniec świata, kino, baśnie, Biblia, mitologia grecka, mróz, biblioteka, zagłada, słuchawka etc., natura bez różnicowania z kulturą, sięganie do wielu epok, ale bez pogłębiania, bo każdy z wyborów rzeczowych i stylistycznych nie ma tak naprawdę – mimo pozorów indywidualizacji - na celu ujednostkowienia, tylko wstrząsającą generalizację, pojedyncze służy na czterech łapkach i w tym buncie staje się właściwie alegorią bardziej niż portretem i alegorią prędzej niż symbolem. Niemal jak w przepisie kulinarnym na potrawę z tego, co ma się akurat pod ręką w domu: wszystko hops do gara, zamieszać, ukręcić wzniosłe z przyziemnym, uzyskać jednolitą masę, doprawić do smaku, ozdobić estetycznie i – wreszcie - skosztować esencji samegożycia. W największym skrócie tyle o miłości jako prawdzie złudnej, kłamliwej, odpychającej kiczoprawdzie, czyli nieprawdzie w technicolorze. Ale końcówka, którą spostrzegł muchuvius, zdradliwie druzgocze zamysł i jej przewrotność burzy sens, jaki chyba miał być. Czas się zatem się przyjrzeć, dokąd puenta wyprawia twój protest song.

Tak więc powiadam jej: miłość niczego nie tłumaczy, nie usprawiedliwia,
jest strachem, złudą - finlandzkim mrozem i syberyjskim końcem świata jest


Dzieje się w niej coś, co przywraca światu głębię, której peelka tak żarliwie chce zaprzeczać. Wywraca wiersz na nice, peelkę stawia na głowie, alegorię przemienia ponownie w symbol. Jak mróz może być złudą? Otóż może nią być, jeśli nie ma miłości. W takim świecie każda rzecz, każde przeżycie i nawet coś tak rzeczywistego jak mróz, przeobraża się w nierealne.
Bo ten wiersz nie oskarża miłości przecież, Anna. On oskarża brak miłości. Cały czas peelka pastwi się w przekonaniu, że opowiada o miłości, podczas gdy mowa jest o jej nieobecności. Działa, które przeciw miłości wystawia wiersz w drugiej i trzeciej części, obracają się przeciw mówiącej. Każda z rzeczy ma swoją drugą, ukrytą stronę w zimnej wierszowej bajce, Anna. Zdrada? Może i z miłości, ale też i z braku miłości: zdradza się często wtedy, gdy się nie jest kochanym lub przestało się kochać w związku, który się zdradziło: idzie się z miejsca bez miłości do miejsca, gdzie się jej można spodziewać, bez względu na koszty: tak silne jest jej pragnienie. Zaćpanie kimś drugim? Może świadczy o wszystkim, tylko nie o miłości, czyli wskazuje właśnie na brak miłości, za którą omyłkowo bierze się chęć zawładnięcia kimś, pochłonięcia go, pożarcia, posiadania, a nie kochania? Podobnie można przyglądać się pozostałym dotkliwościom, zagładom i upadkom w miniaturze i w hiperboli, w pojedynczych troskach i wstrząsach świata większego od Ja. Można ponawiać pytanie z leitmotivem: czy przyczyną jest naprawdę miłość czy to, że jej nie ma? Np. czy przyczyną nerwowych pożegnań była miłość czy nieufność? Itd.
I tak dochodzi się do końca. W takim świetle mroźne ostrzeżenie wypowiada, ni mniej, ni więcej, tylko takie zaklęcie: to nie miłość, to jej nieobecność jest fińskim mrozem, syberyjskim końcem świata i realnością, tylko że peelka o tym nie wie, ponieważ cały czas wierzy, że piętnuje miłość, podczas gdy opowiada nienznajdowaniu, nieznalezieniu, błądzeniu. To miłość taka, jaką ona ją widzi, jest mrozem, będąc jednocześnie złudą. Bo bez miłości nawet najbardziej realne staje się iluzją. Rzeczywistość przestaje być namacalna, nie daje się dotknąć, chociaż ból odczuwa się jako prawdziwy. Bez miłości życie traci realność i robi się z niego złuda najpiekielniejsza z piekielnych, bo nie do odróżnienia od rzeczywistości: co z tego, że coś jest iluzją, skoro jej mróz zabija? Nie można dosięgnąć świata, upewnić się, że cokolwiek jest naprawdę. Nie można go poczuć, w taki znaczeniu, w jakim mróz odbiera czucie. Te dwa mi jak strażnicy przy soplach w moim komencie to chyba nie był przypadek, tylko instynktowny zapis tego, czego jeszcze nie potrafiłam sobie uświadomić, wyjęzyczyć. Człowiek jest soplem w takim świecie, a więziennymi klawiszami w drodze do pudła jego ego: miłość wyobrażana sobie jako stopienie się, identyczność dwóch Ja, przemienia ludzi w lodowe figury.
Heh, ten wiersz jest takim wołaniem, takim dopominaniem się o miłość, że szlag może od niego trafić, Anna;P Nie w sensie złości, a nakrycia się łapami od intensywności pragnienia.
17-04-2009 17:24 .zgrizzly [Link do komentarza]
dlatego bez uzywania peela wyjasnie muchuviusowi(bo ja mu lubie tlumaczyc:P) o czym jest ten wiersz wg mnie...


dziekuje ci wre ze nie zostawilas mnie takiego ciemnego jak but :D

ale widzisz ja dalej nie kumam. to znaczy widze ze pierwsza i druga zwrotka sa sprawozdaniem z poszukiwan: wrozki i inne cuda. widze ze obrywa sie hymnowi do milosci. widze ze peela zajmuje pozycje lewego atakujacego 'tak wiec powiadam jej' i to mnie nie wadzi specjalnie -tez se tu mysle ze ja olsnilo wiec wali miedzy oczy.
jednak ostatni wers mi miesza we lbie niemozebnie:
moze byc i tak, ze tuobecnawierszowa milosc jest strachem. ale jak to mozliwe ze jest jednoczesnie i strachem, i zluda? czy wtedy strach tez jest zluda? czyli go nie ma?
potem anna daje myslnik ktory sugeruje wprowadzenie elementu rownorzednego: zluda = finski mroz , syberyjski koniec swiata. no wez mi wre wytlumacz, jak finski mroz moze byc zluda? tylko nie tlumacz mi jakimis zorzami polarnymi plis
17-04-2009 14:22 muchuvius [Link do komentarza]
mnie sie nadal podoba, Anno, ten twoj wiersz ( a pierwszy raz czytalam go kilka dni wstecz), jest dla mnie ciekawy, ma ciekawy sposób zapisu, wlasnie dlatego, ze pieelka swoje odczucia pokazala nie na swojej osobie tylko na bohaterce lirycznej…
przez to dla mnie stal się znacznie ciekawszy, bo pokazuje dodatkowo, ze poprzez swoje podejście do tematu, dopasowujemy pod swoim katem, widzenie przezyc/odczucia innych, a przy tym dzieki tej formie zapisu jest w nim taki pewien rodzaj dyskrecji, delikatności zamiast typowego dla wielu wierszy wywnetrzania zgrubej rury:P…

najbardziej zdiwil mnie koment augustua,bo moim zdaniem nie na temat:P...nie wiem gdzie on sie tutaj dopatrzyl jedynie cielesności, a przy tym wyglada, ze do tego nie u autorki, tylko u bogu ducha winnej Agnieszki, która moim zdaniem jest tylko pretekstem do pokazania odczuc autorki...
być moze wiersz jest dla mnie latwiejszy do odczytani, przez pryzmat twoich komentow z ostatniego okresu (w nich czesto sie przewija zawod, ktory najwyrazniej cie spotkal - jestes teraz taka bojowa, zazarta:P) i rowniez dzieki twoim wierszom z przeszłości, ktore opisywaly milosc (pieknie-sa w nich nietuzinkowe odczucia, czyli, ze nie traktujesz jej powierzchownie) ale wówczas zawod tym wiekszy...
od razu dodam, ze pamiec do twoich komentarzy nie wynika z tego, ze je jakos szczególnie biore je pod lupe, po prostu większość komentarzy tutejszych rozmówców pamiętam( nie na tyle żeby cytowac ale na tyle żeby znac ich mysl przewodnia:P)

dlatego bez uzywania peela wyjasnie muchuviusowi(bo ja mu lubie tlumaczyc:P) o czym jest ten wiersz wg mnie...
autorka wiersza zwątpiła w istnienie miłości, dawniej myślała tak jak wierszowa
Agnieszka, ze warto milosci szukac chocby pol zycia, ze warto się jej oddac do reszty, a teraz kiedy wydawalo jej się ze wlasnie taka spotkala, po czym się na niej zawiodła, to info jest miedzy wierszami, wynika z postawy jaka przyjęła autorka, bo z niej widac, ze to spojrzenie na sprawe to cos naglego, taki rodzaj ‘olśnienia’, ze taka milosc nie istnieje i dlatego chciałaby o tym swoim ‘odkryciu’ poinformowac swiat, a przynajmniej najbliższym to uświadomić (dlatego wybor padl na Agnieszke)…
Ten wiersz jest o Agnieszce i do Agnieszki ale tak naprawde to jest obecne widzenie autorki, siebie z przeszlosci i jej mysli z teraz, co o tym wszystkim sadzi…

Może wiersz miał być brzydki i nie do lubienia, a nawet zimny, ale mnie się podoba i malo tego, on mowi o przykrości, a jednak mnie bawi jako czytelnika, wiesz Anno tak pozytywnie mnie bawi, nie jest to żaden rodzaj nasmiewania, tu raczej chodzi o ten rodzaj buntu autorki, o taka postawe dzielności Wlodyjowskiego, o taka probe zmiany swojej natury (nawiasem mówiąc uwazam, ze nie do zmienienia, ale jest w tej checi cos rozczulajacego:P), i to wlasnie we mnie wywoluje uśmiech…

:)
17-04-2009 13:17 wre... [Link do komentarza]
1/ wiersz został napisany jako autorski akt niewiary w Miłość: czystą, bezwarunkową, bezinteresowna, emetyczną


2/ akcja wiersza:
narrator opowiada o A.
A. szuka miłości, bo chce na własnej skórze przekonać się czym jest (czy jest?!)
czy trzęsieniem ziemi, czy płomieniem, ciepłem, oddaniem, czy może to wszystko pic
miłość zna tylko z opowiadań, nie ma własnych doświadczeń, niecierpliwi się

narrator doświadczenie posiada, i wie, że miłość nie jest uczuciem z listu do Koryntian, nie jest łaskawa,
cierpliwa, nie wybacza, nie usprawiedliwia wręcz przeciwnie - zaborcza jest, zazdrosna, stawia warunki, rani,
mrozi, skłóca, dzieli, trudno więc nazwać ją Miłością, w ostatnim dwuwersie przestrzega A.,
dzieli się własnym doświadczeniem:

miłość niczego nie tłumaczy, nie usprawiedliwia,
jest strachem, złudą - finlandzkim mrozem i syberyjskim końcem świata jest


to w dwóch zdaniach, celem rozjaśnienia, w dwóch tylko bo właśnie pakuję walizkę i jadę sobie w siną dal
na weekend w poszukiwaniu truskawek, tulipanów, pliszek!
17-04-2009 11:27 Anna pa,pa [Link do komentarza]
ja juz zupelnie glupi jestem chyba :D
niepotrzebnie czytam komenty bo potem nic nie rozumiem.
anna pisze ze w wierszu rozchodzi sie o prawdziwy akt niewiary w milość wiec przeczytalem go jeszcze raz pod tym katem i wszystko mi sie popierdolilo. czy finskie mrozy sa złudą? czy strach jest złudą ?
17-04-2009 10:32 muchuvius [Link do komentarza]
bardzo ładna metaforyka. niby kolorowa a smutna ;)

chciał wrzucić do chińskiego basenu na zawsze ech, ten wiersz okrutnik, nie lubię słowa 'na zawsze' jest nieodwołalne
jak śmierć jak małżeństwo. wiesz, tak między nami, to nie jest taki zwyczajny tekst, tylko małe odautorskie rozprawienie się z uczuciami, a właściwie próba rozprawienia. pozdrawienia dla jeża!
17-04-2009 10:11 Anna pa,pa [Link do komentarza]
O, z desperacji mi się rozdwoiło wokół sopli. Nie wiem jeszcze dokładnie dlaczego. Pomyślę i kiedy będę potrafiła zwięźle i rzeczowo opisać przyczyny, to powiem. Na razie pojadę metaforą: czytając go, czuję się trochę tak, jakby mnie ktoś chciał wrzucić do chińskiego basenu na zawsze, wiesz, takiego, jaki wypełnia się niezliczonymi kolorowymi kulkami i w Wesołych Miasteczkach bawią się w nim dzieci. Tylko że ten tutaj byłby głębszy i większy, tak głęboki i duży, że kiedy się w niego wpadnie, kulkom nie będzie końca, nie można się spomiędzy nich wydostać na powierzchnię ani znaleźć brzegów. I wtedy zjawia się jeż.
16-04-2009 23:51 .zgrizzly [Link do komentarza]
ale dlaczego? te sople i te mrożone? (właściwie to dobrze, że wiersz wywołuje jeża,
jeżem jest - jeża wywołuje)
16-04-2009 22:59 Anna pa,pa [Link do komentarza]
Anna, wiesz co? Co pomyślę o tym zimnym wierszu, to mi sople mi wyrastają na ciele i robi się mrożony jeż-kulka. Albo szklany jeż. Sama nie wiem.
16-04-2009 22:38 .zgrizzly [Link do komentarza]
Augustusie, a może i masz rację, że ciut bezczelnie odpowiedziałam, ale nie chciałam Cię obrazić, nie o obrażenie szło, tylko o prawdziwy akt niewiary w miłość. I ten akt niewiary objawia się u mnie desperacją, z tego co zauważyłam.
Nie chcę na forum poetyckim dywagacji psychologiczno-socjologiczno-katolickich, ale poza miłością własną, żadna inna nie istnieje, choć przez moment może się zdawać, że tak właśnie jest. Konstrukcja człowieka na to nie pozwala. Oczywiście, to jest moje zdanie. To jest moje nowe tegoroczne zdanie. Twoja wypowiedz ciut mnie poirytowała, bo sugerowała, że peelka, to blondynka, myśląca naskórkowo, o ile w ogóle zdarzy jej się pomyśleć, biegająca w różowym peniuarze po mieście w poszukiwaniu gogusia do łóżka. Więc Ty piszesz, że jak ona szuka do łóżka, to owszem znajdzie faceta, ale nie znajdzie Miłości. Bo do Miłości trzeba mieć duszę (a blondynka, wiadomo!) i jeszcze poza duszą trzeba mieć boga w sercu (a blondynka, wiadomo!), więc się zdenerowowałam, gdyż denerwują mnie faceci, którym się wydaje, że posiadają patent na metafizykę oraz Sprawy Wielkie. I stąd moje lekkie uniesienie w słowach :) Pozdra.
16-04-2009 22:22 Anna pa,pa [Link do komentarza]
Aniu, ale masz śmiałe literki. Bardzo aroganckie jest, gdy ktoś zniża wszystkie jednostki ludzkie do poziomu własnego poznania. Mało wiesz, skoro tak piszesz. Są na necie fora, które przeczą twoim literkom. Idź zatem i szukaj, a może znajdziesz.
16-04-2009 15:46 Augustus [Link do komentarza]
wielkanocnie, zawsze i wszystko z pasją! :)
15-04-2009 23:35 Anna pa,pa [Link do komentarza]
O masz. Anna, Anna, upiorzysz z pasją?
15-04-2009 23:33 .zgrizzly [Link do komentarza]
"fiński" byłby lepsiejszy, fakt, i dobrześ odczytała wiersz - jest paskudny,
miał być paskudny, miał być do nielubienia. jakieś totalne zbrzydzenie niemiłościwą w nim znajduję dzisiaj,
i starczy brak wiary w boskie dzieło. a jeśli nawet nie "starczy brak wiary", to na pewno wielkanocne
walenie pięścią w dzwony najstarszych katedr. tak czy siak, wiersz próbował przemówić do wiernych ;-O)
15-04-2009 23:23 Anna pa,pa [Link do komentarza]
Augustusie, w liście do Koryntian jest miłość, której tu, w 21wieku, nie znajdziesz,
nie oszukujmy się, dzisiejszy człowiek jedyną m. jaką uznaje, jaką jest w stanie ofiarować
to miłość warunkowa, egocentryczna; nie łudź się nikt nie potrafi kochać ani drugiego człowieka, ani boga,
Ty też nie, poza miłością własną - głuchy jesteś i ślepy, uważaj więc!
15-04-2009 23:17 Anna pa,pa [Link do komentarza]
Nie powinno być *fiński? Słownik mówi, że finlandzki to rzadkość i w dodatku wiąże się z przynależnością państwową, i podaje przykład 'obywatel finlandzki', zatem chodzi raczej o formalne niż naturalne więzi. Czy istotne jest, że mróz z urzędu należy do państwa?
---
Heh, twoja siostra ma na imię jak ja, więc - mimo braku podobieństw w patrzeniu na miłość i odmienności biografii - poczułam coś w rodzaju imiennej solidarności:P i opinia może być stronnicza.
Tekst wydaje mi się dość paskudny: prokuratorski ton (trochę ex cathedra - eufemizm chyba), deklamatorska pedanteria oskarżenia w nieobecności metafizyki, która byłaby chociaż mecenasem z urzędu, arbitralność wyroczni w puencie. Nie ufam temu wierszowi.
12-04-2009 22:41 .zgrizzly [Link do komentarza]
Na początku żałowałem peelki, ale potem pomyślałem: sama sobie winna. Czytała książki zgodnie z upodobaniami ciała, oglądała filmy zgodnie z upodobaniami ciała. Nie prosiła o charyzmat, który by jej wyjaśnił, że istnieje miłość, która jednak usprawiedliwia, a że nie prosiła i Duch ją nie nawiedził, Który przebywa tam gdzie chce, ale nigdy nie jest nieproszonym gościem, to nie ma pojęcia o miłości. To żadna miłość, peelka żyje tylko w ułudzie poznawania, bo jak można poznać miłość, żyjąc wg praw ciała? Nie można. Według ciała poznaje się tylko zauroczenie, ale nie miłość. Dlatego też pozostanie niezmiennym faktem, że Paweł z Tarsu napisał najlepszy wiersz o miłości i w całej literaturze kultury Zachodu nie ma lepszego wiersza o miłości, niż człowieka, który umiał żyć wg ducha.
12-04-2009 14:15 Augustus [Link do komentarza]
konsekwencja jest wymagana w pisaniu pozwu o rozwód
albo instrukcji obsługi świdra hydraulicznego,
w poezji -- ciekawam czy polonista zgodziłby się na skrzydła,
bo redford jest anielski (przynajmniej w filmach sprzed 30 lat ;)

zresztą, polonista jest od noszenia gorsetu, a mnie się chce czasami pooddychać
(jeszcze się chce)

na siebie też mam wpływ, jednakowoż, szkoda że Miłość nie leży w zasięgu moich wpływów ;o)
11-04-2009 23:55 Anna pa,pa [Link do komentarza]
To ja zaproszę mojego polonstę na dywanik. uczył mie konsekwencji w pisaniu Np. dużych liter i znaków interp.

po za tym. Redfort chłopakiem do kochania? Ten rudzielec? och kobiety!

Na atmosferę nie mamy wpływu, na siebie tak.
11-04-2009 23:35 koktail [Link do komentarza]
zacznę od redforda, jego nazwisko tutaj to skrót myślowy, przerzutka, symbol
równie dobrze mogłabym napisać: "Szuka przystojniaczka do kochania"

ej, bo ja dzisiaj świątecznie nieprecyzyjna jestem, chodziło mi o nieistnienie _Miłości_
bezwarunkowej, czystej, idealnej (boszz, na starość staję się sentymentalna i wymagająca!)
więc wiersz mówi do Agnieszki, trochę ex catedra mówi, że jedyne co ją spotka
na drodze ku kochaniu, to wiadro zimnej wody

szkoda, że ocieplenie dotyczy tylko atmosfery
11-04-2009 23:24 Anna pa,pa [Link do komentarza]
Coś mi tu nie gra, jeżeli poetka pisze, że nie ma miłoci.


- finlandzkim mrozem i syberyjskim końcem świata jest
To i i jest, jest tu chyba niepotrzebne? (tak mi się to czyta)

I jeszcze jedno pytanie. Jeżeli zaczynamy zdania z dużej litery, to czy nie powinniśmy dużą literą napisać nazwisko? (redforda). Też nawiasem, nawet gdyby chodziło o czerwonego forda to zapis w wierszu tez nie jest ok.

A jeżeli już świątecznie i prywatnie: żyjemy w erze ocieplenia.

pozdr.
11-04-2009 22:59 koktail [Link do komentarza]
no właśnie cisza, złowróżbna

trochę wymienianek, ale nie mogłam się powstrzymać, chciałam na palcach wyliczyć, w punktach
że nie ma miłości, nawet wielkanocnie cudu nie będzie, w każdym związku rządzi królowa śniegu,
pod prześcieradłem chrzęści mróz, w tym wierszu nie ma miejsca na nadzieję, Agnieszka to moja
siostra, panna od stu lat, szuka faceta, dla niej to równoznaczne z szukaniem szczęścia, well,
mieszanie pojęć jest domeną kobiet

pozdrawiam :)
11-04-2009 22:43 Anna pa,pa [Link do komentarza]
Wielka cisza w Wielką Sobotę.

Jednoznaczna interpretacja zdarzeń przeszłych ( w stylu księgowego )
z życzeniem na „ciepły wiersz” przed następną wielką nocą.

Pozdrawiam świątecznie.
11-04-2009 16:16 koktail [Link do komentarza]
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0084 s