literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się


Do przeglądania polecamy:


FireFox Web Browser
Wiersz z listy autora o pseudonimie teo
<< Poprzedni wiersz tego autora Następny wiersz tego autora >>
Pokaż wszystkie wiersze tego autora Dodaj do ulubionych
Wall Street
O życiu decydują przełomowe momenty,
podstawa, to dobra uczelnia i odpowiedni krawiec.
Nie można przegapić okazji,
bo niedobrze jest skończyć jak bezdomni,
którzy mieszkają na trotuarach i wożą swój cały
dobytek na wózku.

Jest potrzebna znajomość „Sztuki wojny” Sun Tzu,
umiejętność zwodzenia, ale, czy to wystarczy?
By zostać specem od wymuszeń,
stać się cudotwórcą, trzeba zrobić sobie bajpasy
na etyce.

Chciałbym siedzieć po drugiej stronie drutu,
zajadać konfitury
podobno tylko wielcy myśliwi polują na słonie,
jest dużo w dżungli słoni czytających o sobie
w Wall Street Journal.

Informacje, to najcenniejszy towar,
indeksy poszły w górę, na horyzoncie zbliża się
hossa stulecia, trzeba piąć się do góry,
złapać wiatr w żagle, nie dać się wystawić
do wiatru.
Opublikowany: 08-12-2010 09:30 przez: teo
Dodaj komentarz
Właściciele serwisu nie odpowiadają za treść umieszczanych utworów i komentarzy. Wszelkie uwagi prosimy kierować bezpośrednio do ich autorów. Wszystkie utwory i komentarze zamieszczone na stronie podlegają ochronie. Zabrania się ich kopiowania, przetwarzania lub rozpowszechniania bez zgody autorów.
Komentarze (8)
Ja tylko napisałem że każdy z nas ma swoje Wall Street, z możliwością wzrostu lub krachu. Nie pisałem o mieście jako takim, też nie o dziewczynkach, rozchodziło mi się o aspekt uniwersalny, tyczący każdego w jakimś tam stopniu. A inspirować się można wszystkim, nie raz moi znajomi się odbijają w tzw. moich wierszach.
09-12-2010 15:39 teo [Link do komentarza]
podpisuję się pod komentem koktajla jeśli można a szególnie pod:

Nam, ktśrzy są daleko od tego miejsca, naszpikowani negatywnymi wiadomościami o drogach do bogactwa i dziwczynkach w kolorowych kapturkach jest do faktycznej głębi tego miatsa bardzo, bardzo daleko.
09-12-2010 15:19 borkos [Link do komentarza]
Wiersz, jako całość nie jest poezją. Natomiast jest tu kilka wersów o znamionach poetyckich, czy też wersy, z znamionami poetyckimi. Opinia samego autora dociera do mnie, wydaje mi się słuszna. jednak "robienie poezji" po obejrzeniu filmu wydaje mi się marnym źródłem jako materiał inspirujący poetyczne westchnienia. Nam, ktśrzy są daleko od tego miejsca, naszpikowani negatywnymi wiadomościami o drogach do bogactwa i dziwczynkach w kolorowych kapturkach jest do faktycznej głębi tego miatsa bardzo, bardzo daleko.

A sam NY jest pasjonujący, i dlatego dla poety jest to miejsce w sam raz. Byłem tam, ale jednak, za krótko, żeby dotrzeć do czarno białych histori w ich mroczności. Chciałbym jeszcze poszperać w cieniach tego miasta.

Tyle mi przyszło do głowy z tego wiersza.

pozdrawiam.
08-12-2010 20:39 koktail [Link do komentarza]
Nie poczuwam się zbytnio do zaliczania siebie do „wielu poetów”. Mój peel to naiwniak Bud Fox, postać filmowa, który wcale nie komentuje poczynań innych z perspektywy parkowej ławki podczas śniadania, a po prostu tym żyję. Przynajmniej do czasu gdy spostrzega że coś jest nie tak.
To są twarde realia Nowego Yorku, nie można oszukiwać że jest lirycznie, dla tych co się pną do góry jest drapieżnie. Raczej bym nie określił owego stanu czarne-białe. Borkos, jest to wiersz, poezją owszem może nie być, bo jak ktoś powiedział mądrzejszy ode mnie, wierszy jest miliony a poezji tak naprawdę niewiele. Przeczytaj sobie Pantofelek Bursy, lub Bukowskiego, nie ma czegoś takiego jak wiersz nie krytykuje, nie wierzę w wytyczne. Nie ma tu Negacji jest afirmacja tego wszystkiego czym ludzie żyją, nie jestem od oceniania, raczej od przedstawiania tego co widzę, tu akurat posłużył mi obejrzany film.
08-12-2010 17:17 teo [Link do komentarza]
aha i nie uważam, że jest to wiersz, bo dla mnie wiersz nie krytykuje a tutaj krytyka jest osiową konstrukcją. Negacja zdarzeń jest tutaj dominantą. Dezaprobata czegoś stała się dla peela, czymś w rodzaju przelewania żółci na papier. Nie twierdzę, że to słaba forma, wręcz przeciwnie uważam ją za bardzo pożyteczną. Bardziej jednak bym zaliczył tę formę wypowiedzi do manifestu lirycznego, ale na pewno nie stricte do poezji.
08-12-2010 16:34 borkos [Link do komentarza]
podobno tylko wielcy myśliwi polują na słonie!tylko tu wyczuwam poetycki język. Już tłumaczę dlaczego- peel jest dla mnie za oczywisty, co jest błędem popełnianym wśród wielu poetów(może błąd to za mocne słowo, ale niezręcznością na pewno), którzy tak kreują właśnie swojego przedmówcę, ma się wrażenie, że peel jest nieomylny,na wskroś przenikliwy, wręcz ma rentgen w oczach, jawi się na przemądrzałego erudytę, który komentuje poczynania innych z perspektywy parkowej ławki podczas śniadania i przeglądania brukowca. Wiesz ja w zasadzie nie powinienem komentować i krytykować tej perspektywy peela, bo sam często ją w swoich publikacjach stosuję. Kiedyś mnie bardzo porywała, taka wręcz ciętość i czarno-białość przemyśleń i odczuć, dziś wydaje mi się to trochę infantylne.
08-12-2010 16:30 borkos [Link do komentarza]
To tylko taki miks, collage . Po obejrzeniu filmu „Wall Street” Olivera Stone’a z 1987. :-)
08-12-2010 14:14 teo [Link do komentarza]
dzisiajszy cień Teo rozhermetyzowałeś.................wielokrotnie czytałem, z wielokrotnym spojrzeniem..............i żadne nie było wtórne - dzisiaj przy tobie można pooddychać, gdyż..................jest wiersz
08-12-2010 11:41 Mithril [Link do komentarza]
(c) 1996-2019 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: {_Chrono} s