literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Rozdział
Pokaż spis treści Edytuj
Lira
Lirę, ulubiony instrument Apolla i niektórych Muz, i wielu poetów, wymyślił Hermes. Liryka pochodzi od greckiego lyrikόs - lirowy. Struny wtórowały przez wiele wieków poezji, podobnie jak flet. A zatem najważniejszy dla poezji instrument, jej prastary symbol, powstał dzięki Hermesowi.

Niemowlak i żółw

Hermes urodził się rano, w grocie na stoku góry, a już w południe wyszedł z kołyski. U progu jaskini zobaczył żywego żółwia. Zabrał go do domu, rozciął i z pancerza zrobił lirę (jak zrobił, możesz przeczytać gdzie indziej, nie u nas). Brzdąknął zadowolony, a później zagrał - i tak na ziemi po raz pierwszy rozległy się dźwięki, które miały – jak wierzyli Grecy – dawać ludziom radość, miłość, słodki sen. Hermes niemowlak śpiewał pieśń o własnych narodzinach grając na kawałku żółwia, który nie żył i dlatego stał się początkiem melodii.
Wieczorem mały bóg postanowił znowu rozejrzeć się po drogach. Szedł, szedł, aż został złodziejem, a szczegóły kradzieży są do znalezienia w innych miejscach świata, toteż nie będę ich powtarzać. Ważne, że malec-rabuś podarował Apollinowi lirę, którą tak niedawno był wynalazł (Apollo zresztą był bratem Hermesa, więc lira została w rodzinie).  

Zapracowany

Gdy dorósł, dużo pracował. Między innymi był psychopompem, czyli przewodnikiem dusz. Przeprowadzał dusze ze świata żywych do krainy zmarłych. Pełnił obowiązki posłańca bogów. Często pomagał herosom i ludziom; dawał im to, czego w tym czasie najbardziej potrzebowali. Prosili go ochronę przed niebezpieczeństwem i o pomoc podróżni, a wśród nich żeglarze. Jak najbardziej żywi. Opiekował się także Hermes tak kupcami, jak i złodziejami.
Miał też innych zadań co niemiara; możesz je odnaleźć poza Epoezjanią.

Samobójstwo Hermesa

W Próbie rozwiązania mitologii, krótkiej prozie poetyckiej Zbigniewa Herberta, Hermes jest jedynym z bogów, który po rozwiązaniu organizacji olimpijskiej nie chce wejść w tłum i udawać śmiertelnego. Nie chce być zamaskowanym bóstwem nieprzyznającym się do boskości. Z garścią miedziaków i fałszywymi dokumentami skacze do rzeki. Nie wiadomo, czy ryby objadły go do szkieletu. Może nie żyje, bo nasze czasy są takie, że nawet nieśmiertelni umieją w nich popełnić samobójstwo? A może bóg nie potrafi umrzeć, ale nie potrafi też z nami żyć. Ukrył się więc, śpi w piasku i wodorostach albo z otwartymi oczami czeka na bardziej sprzyjającą mu epokę, podczas, gdy pozostali bogowie w opowieści Herberta postanawiają jednak żyć jak ludzie. Cokolwiek miałoby to dziś znaczyć.
W każdym razie poeta wysłał pod wodę Hermesa. Ten bóg nie zgadza się na to, co jest. Może na dnie rzeki ma nas przekonać, że nieobecne na brzegu nie znaczy - nieistniejące.

Co z tego?

Pracowitego bóstwa, posłańca bogów, przewodnika dusz, bezpośrednio z poezją się nie łączy; nie dotyczyła go oficjalnie, powiedzmy, zawodowo. Jednak wydaje się, że wiele wspólnego z poezją ma miejsce, gdzie się urodził, jaki był, czym się zajmował. Gdy przyjrzeć się jego obowiązkom, można uznać, że był bóstwem komunikacji, wymiany i zmiany. One prowadziły do spotkania bogów z ludźmi, człowieka z człowiekiem, człowieka ze światem, świata z zaświatem.
(Mogłyby go uczynić patronem współczesne media. Pod warunkiem, że ich szefowie uważniej spojrzeliby na uczynki i stałe zajęcia Hermesa).
Chcę wierzyć, że poezja ma wiele wspólnego z robieniem liry ze skorupy żółwia. Chociaż chyba poszukałabym zwierzęcia, które umarło ze starości - byłaby z niego doświadczona lira. Ale nie wiem, czy się nie mylę, ponieważ nie wiem również, co tak naprawdę myśleć o zabijaniu w dosłownym i niedosłownym sensie. Na razie wydaje mi się, że lepsza od zabijania jest własna przemiana, czyli w istocie - odchodzenie w inne miejsca. Pamiętam także, że w czasach Hermesa zabijanie nie było tym samym, co w naszych.
Chcę też ufać, że poezja zrasta się z muzyką, przejmuje i rozśmiesza bogów w taki sposób, by ich śmiech nie stawał się szyderstwem, nie zgrzytał ludziom w uszach.
Łączy mi się poezja ze złodziejstwami dziecka i pomocą udzielaną podróżnym i z chodzeniem takimi drogami, po których nie idzie się samotnie, gdy postradało się życie.
Hermes i z martwym, i z żywym obchodzi się bez grymasów i z uważnością, choć zabił żółwia.
Zabrania się kopiowania, redystrybucji, publikowania, rozpowszechniania, udostępniania czy wykorzystywania w inny sposób całości lub części treści zawartych w serwisie internetowym e-poezja bez zgody autorów.
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0015 s