literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Rozdział
Pokaż spis treści Edytuj
Mą, twą, swą, czyli w grobowcu, gdzie swąd słodki, ma dusza mątwą się krztusi
Ktoś zabiera się do pisania. Co chce osiągnąć? Myśli:

MA BYĆ  POETYCKO

Szuka więc drogowskazów, bo jak tam inaczej trafić? Którędy, panie, do Poetyckiego?
W tak ogólnie sformułowanym celu tworzenia kryją się pułapki. Pamiętasz baśnie? Bohater baśni też idzie do celu, a po drodze kuszą go często ludzie, rzeczy i powstrzymują przed szukaniem tego, czego szuka naprawdę. Człowiek ma zapomnieć, dokąd i po co idzie.
Czasami podmiot liryczny w drodze do Poetyckiego zagląda do grobowca poety i w nim pozostaje. A skoro ktoś nie wychodzi z krypty, wnioskuję, że mu w niej dobrze.
Leży tam lub siedzi peel, brodę ręką podpiera, gawędzi z duchem czy kościotrupem i (domyślam się) oto olśniewa go myśl, że bliżej mu do gospodarza grobowca niż do smętków niepoetyckiej rzeczywistości.
I tak podmiot liryczny zapisuje się do Szkoły Pisania w Krypcie. Nieżywy poeta, wybrany na mistrza, z dobrą wolą i z zapałem rozpoczyna nauki. A ponieważ kościotrupy rzadko chodzą po świecie, znakomitość (zachwycona, że ma wreszcie do kogo szczęki otworzyć), wspomina wszystko, co cieszyło się powodzeniem, gdy żyła. Przekazuje sposoby pisania, które zbliżały do ludzi i przynosiły uznanie przed stuleciami; przecież wiersze Świętej Pamięci Poety mówiły o jego współczesności.
Peel chłonie mądrość i dowiaduje się chociażby, że naturalne, a nawet pożądane, są w poezji sztylety - dziś widywane chyba najczęściej w kolekcjach muzeów czy w zamczyskach do zwiedzania (nie za bardzo chce mi się wierzyć, że dziesiątki epoezjan kroją sztyletami żółty ser na kolację).  
Mistrz deklamuje kawałki swoich wierszy, a uczeń słucha i dostrzega, że poetycko jest również wtedy, gdy używa się skróconych form zaimka: ma zamiast moja, mych zamiast moich i dalej odpowiednio – twa, swa. Uczeń Szkoły w Krypcie zapomina, że słowa: ma, twa, swa wychodzą z użycia w poezji, są w niej o wiele rzadsze niż niegdyś. Komunikaty z me_czeniem, mymaniem, wszelkimi mą_twami brzmią teraz staroświecko, pretensjonalnie, nienaturalnie zamiast powszednio lub wzniośle albo poetycko. Nie znam nikogo, kto (bez żartów, mizdrzenia się) powie w życiu:

Ojcze mój, łaskaw bądź podać rękami swymi komórkę mą, która na twym stole dzwoni.
Skarpetki swe do szuflady swej wrzuciłem.
Koleżanko ma, zechciej pożyczyć mi notatki swe.
Jabłka me z ogrodu swego jem.
Dżinsy twe fajniejsze są niźli me.
Me oczy mnie bolą, albowiem przy kompie swym siedziałam za długo.
Śmietanę proszę, która mą zaraz będzie.


A ponieważ nikogo takiego nie znam, a uważam, że poezja dziś znajduje zdecydowanie mniej uzasadnionych powodów, by używać języka, który próbuje oddzielać się od rzeczywistego życia, zwłaszcza oczywistymi sposobami, nie polecam Ci skróconych form zaimka jako taniego sposobu na poetyckie.
Nie chodzi o to, czy naśladować stare wiersze czy nie. Ani nie o to, by zmuszać Cię do rezygnowania z zaimków, po które chętnie sięgnie tłumacz Biblii. Twój wybór. Warto jedynie wiedzieć - po co się kopiuje dawną poezję lub stylizuje na podniosłe - i jakie skutki najprawdopodobniej wywoła obecność motywów i słów bez trudu pozwalających się wpisać w przeszłość i układanie ich według historycznych wzorów.
Co wynika dla wiersza i podmiotu lirycznego z obecności mątwy i sztyletu? Czytelnik może treści nie wziąć na serio. Gdy peel pozuje na figurę, którą równie dobrze można byłoby odwieźć wehikułem czasu w dawne stulecia i nie byłoby widać różnicy, wolno myśleć, że autor uprawia grę z czytelnikiem lub bawi się stylizacją. Można też przypuszczać, że poeta unika mówienia, w czym żyje naprawdę, chowa się za przestarzałymi dekoracjami. A i jeszcze - pośrednio - może dawać do zrozumienia, w czym nie chce/nie potrafi/nie może znaleźć niczego ciekawego lub co dla niego obojętne albo mierzi: teraźniejszość jest dla mnie be_fuj. Nie chcę na nią patrzeć.

Aneks
Jestem Ci winna uwagi dodatkowe na koniec. Otóż we Wstępie do Podręcznika Grafomana wyraźnie powiedziałam: Zastrzegam, że nie mam ambicji decydowania, co powinno być, a czego - nie powinno, co jest słuszne, a co niesłuszne, i myślałam, że zastrzeżenie wystarczy, aby czytelnik wiedział, iż prezentuję takie opinie językoznawców, które sama uważam za uzasadnione, ale to nie znaczy, że są to - jak mi sugerowano - prawdy objawione do obowiązkowego i natychmiastowego stosowania. Ostatnio okazało się, że się myliłam - zastrzeżenie wraz z rozwinięciem, którym je opatrzyłam, to za mało, aby sytuacja wydawała się jasna. Dlatego uprzejmie wyjaśniam na zakończenie to, co wydawało mi się oczywiste, mianowicie: nie wszyscy podzielają moje poglądy na przestarzałość skróconych form zaimków znajdujących się w przykładach powyżej. Jeżeli więc zdecydujesz się ich używać, zapewne znajdziesz orędowników Twojego wyboru. Zatem warto potraktować rozdział jedynie jako informację, że część czytelników będzie skłonna uznać je za element stylizacji na dawność i ma do tego prawo. Lepiej chyba, jeżeli będziesz wcześniej wiedzieć, że taka właśnie reakcja na 'ma, twa' jest możliwa, niżbyś miał, miała się dziwić lub - co gorsza - niemile zaskoczony, zaskoczona kogoś obrażać, zanim pomyślisz.
Zabrania się kopiowania, redystrybucji, publikowania, rozpowszechniania, udostępniania czy wykorzystywania w inny sposób całości lub części treści zawartych w serwisie internetowym e-poezja bez zgody autorów.
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0014 s