literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Rozdział
Pokaż spis treści Edytuj
Miejsce autora i czytelnik-detektyw
Epoezjanka pod wierszem drąży i tłumaczy: czy autor jest poetą czy poetką, bo od wczucia się w jego położenie zależy interpretacja utworu, a ja myślę, co ma położenie poety do wiersza i czy bez wczuwania się w poetę rozumienie tekstu nie jest możliwe?

Wyobrażam sobie, że pewnego wieczoru autor-mężczyzna postanowił napisać wiersz o przyjaciółce, artystce operowej, chorej na raka. Poeta nie wie jeszcze o syfilisie, którym zaraziła go przypadkowa kochanka w Rio de Janeiro. Traf chce (ach! życie jest pełne niespodzianek!), że w czasie pisania autor w Fizgdrygałkowie, a tajemnicza syfilityczna dama w Brazylii - jedzą sałatkę warzywną z pobliskich marketów.
Pytania brzmią: czy śpiewaczka w opisie - oprócz raka - będzie miała kiłę? Zaraził się nią wiersz, skoro chorował autor? Czy na wersach pozostaną ślady jarzyn w majonezie i należy wywęszyć prawdziwe perfumy brazylijskiej kochanki, prawdziwą chorobę weneryczną autora oraz prawdziwą sałatkę, ponieważ inaczej czytelnik nie pojmie wiersza o kobiecie, arii i nowotworze? Możliwe.  

Z mojego punktu widzenia to, co autor miał do powiedzenia, powiedział w liryce. Czytelnik ma tekst z bogactwem informacji do wczuwania się w położenie kobiety w operze, a woli wczuwać się zażarcie w położenie autora mężczyzny, iść tam, gdzie nie ma artystki z rakiem, ale za to znajdzie się plotkarski syf i plotkarską sałatkę, czyli - poza tekst. Chociaż wydaje się, że wystarczyłoby się wczuwać rzetelnie w położenie postaci w tekście, by czegoś się o niej dowiedzieć. Wiersz służy do wczuwania się. Po to chyba właśnie został napisany, by się w niego wczuwać, ile sił, zamiast się podczas czytania zastanawiać, czy jego autor na stacji benzynowej wchodzi pod trójkącik czy kółeczko. Jeśliby poeta pragnął zająć siebie i czytelnika swoją płcią, napisałby na jej temat poezję.

Oczywiście można widzieć tekst, jak się komu podoba. Jednak myślę, że nie jest wiele warta poezja, w której prawo do istnienia - kosztem reszty świata - dostaje autor. Rozpycha się, wyrzuca wszystko poza sobą z wiersza jak pisklę kukułki inne ptaszki z gniazda i otwiera dziób jak najszerzej: uff, nareszcie, tylko on widoczny - gotów do karmienia przez czytelnika.
Zabrania się kopiowania, redystrybucji, publikowania, rozpowszechniania, udostępniania czy wykorzystywania w inny sposób całości lub części treści zawartych w serwisie internetowym e-poezja bez zgody autorów.
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0012 s