literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Rozdział
Pokaż spis treści Edytuj
Miłość z nauczania zintegrowanego
Na epoezjańskich łąkach czasem zakwita wiersz, w którym miłość kojarzy się wyłącznie z meteorologią i wpływem pogody na resztę przyrody. Kiedy czytam takie teksty, czuję się jak w podstawówce na lekcjach z elementami wiedzy o środowisku dla pierwszoklasisty. Oto podmiot liryczny dostrzega i obwieszcza czytelnikowi, że istnieją: pory roku, pory dnia, słońce, gwiazdy, księżyc, śnieg, deszcz i liście. Informuje ponadto, że zimą jest zimno, a latem ciepło. Niesamowite.
Zestaw Moja miłość meteorologiczna uzupełniają nieraz spostrzeżenia o pożytkach gospodarskich, jakie zależą od pór roku bądź niezmienności uczuć zakochanego po uszy peela mimo zmienności pór roku. Utwór jest wyliczanką biegunowych emocji, zgodnie ze ścisłymi regułami podgatunku: radość/smutek; rozpacz/szczęśliwość; cudownie/tragicznie; łzy/uśmiechy. Poezja programuje natężenie i zarazem ograniczenie miłości: wolno kochać wyłącznie ponad życie. Zabrania się surowo podmiotowi lirycznemu widzieć cokolwiek czy kogokolwiek prócz siebie samego/samej wraz z umiłowaną/umiłowanym na tle obrazu natury z makietki dla dzieci w nauczaniu zintegrowanym. Należy obowiązkowo kochać, jakby się na odludziu konało ze spisem zjawisk atmosferycznych i prognozą pogody.
Wiersze w omawianym stylu mogą wyglądać na przykład tak:

Kocham cię wiosną, kiedy śnieg topnieje
i słońce przygrzewa coraz mocniej.
Śpiewają ptaki i ma dusza je słyszy.
Latem też śpiewa moje serce, kiedy kwiatów
jest coraz więcej,
a niebo jest niebieskie.  
Kocham cię jesienią, kiedy zbiera się
gruszki i jabłka, żeby robić z nich kompoty,
a liście spadają z drzew i krople deszczu z nieba.
Zimą śnieg pada, ale jestem szczęśliwy,
bo ty, umiłowana, jesteś ze mną.

Czasem jestem smutny, a czasem radosny,
ale ty kochaj mnie i wtedy, i wtedy.
Będziemy ze sobą zawsze oraz wiecznie,
kiedy deszcz pada i słońce świeci.

Peel szczebiocze i ustawia czytelnika w dekoracjach ze słoneczka z lukru i deszczyku z cukru. Tak dzięki poecie wraca się do szkoły. Przypominają się czasy z pochwałami za wyrecytowanie w odpowiedniej kolejności: wiosna, lato, jesień, zima.
Pytanie: ile można siedzieć w szkolnej ławce, jakby się nigdy nie dorosło?
Wyobrażam sobie, że rozmeteorologizowane podmioty liryczne wyprowadzają regularnie na spacer serca z pluszu - większe od nich samych. I jednak wolę niedorastanie z przygodami i fantazją, na wzór Piotrusia Pana, niż ślimaczenie się w dorosłym pierwszaczka.
Zabrania się kopiowania, redystrybucji, publikowania, rozpowszechniania, udostępniania czy wykorzystywania w inny sposób całości lub części treści zawartych w serwisie internetowym e-poezja bez zgody autorów.
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0013 s