literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Rozdział
Pokaż spis treści Edytuj
Miłośnie wyjęczeć dzieło byle jakie
Podobno świat jest parszywy, ponieważ nie ma w nim uczuć. Podobno wiersz jest zły wtedy, gdy nie puchnie od miłości lub nienawiści. Im więcej w tekście emocji, tym lepiej dla tekstu. Uczucia mają stanowić najlepsze tworzywo poezji i całej sztuki. Tak powiada wielu epoezjan.
Mnie natomiast wydaje się, że samo uczucie bywa najczęściej lichym budulcem wiersza, obrazu, rzeźby. Ot, mamy choćby słynne dzieło Michała Anioła Dawid. Przyjrzyjmy się, jak powstało.

Michał Anioł rzeźbił Dawida uczuciami. Tak?

Udał się był na przechadzkę po kamieniołomach. Pokochał wybrany kawałek kamienia. Wbił w niego ślepia w uniesieniu. Łaskotał rzęsami nieociosany głaz, dziko pieścił w ekstazie, ekspresowo parzył się z kamieniem w miłosnym wrzątku. Wzdychał, jęczał i krzyczał z namiętności. A po pięciu minutach z marmuru wyskoczył przeciwnik biblijnego Goliata, gotów do podziwiania. Powiedział artyście: O, dzień dobry, Michałku, Aniele mój. To ja, twoja kamienna impresja. Kocham cię, miło cię widzieć.
Po czym mistrz i posąg z kamienia poszli spacerkiem do miasta i zachwycali się po drodze ptaszkami oraz chmurkami.

Jednak nie

Dla Michała Anioła tworzenie było ciężką pracą fizyczną połączoną z fantastyczną precyzją. Wymagało umiejętności, uważności, czasu, nieprzebranej energii i cierpliwości. Nie najmniej ważna we wzniosłej sztuce była przyziemna sprawność w posługiwaniu się dłutem. Taka, dzięki której na przykład nos Dawidowi nie odpadł przy niezręczności ręki.
Przez długie wieki techne i ars, słowa używane na oznaczenie sztuki, mówiły o wynikającej z nauki zdolności robienia czegoś. Niezależnie od tego, czy chodziło o umiejętność budowy świątyni, dowodzenia armią, lepienia garnków z gliny, rzeźbienia, malowania, mówienia czy robienia butów. Poezję wyłączano ze sztuk (kiedyś opowiem, dlaczego), ale dziś - z mojego punktu widzenia - należałoby ją wiązać również z umiejętnościami i pracą.

Niemowlę jak drapacz chmur

Wiersze tracą sens i głos, bełkoczą lub drą się wściekle, ponieważ nie daje im się czasu na nauczenie się czegokolwiek, na namysł ani na nabranie wprawy. Odbiera się tekstom prawo do dojrzewania i dojrzałości. To trochę tak, jakby kazać niemowlęciu prowadzić samochód czy pisać pamiętnik. A gugu? Ma tjatja mama?
Uczucie - jak widać nieraz w Epoezjanii - może być nieopanowane i nic nie wiedzące. Byle ogromne było i tupało. Niemowlę - gigant do samego nieba. Ma tylko iść nie myśląc, dokąd idzie. Tup. Tup. Tup. Łups. Wszystko wokół się trzęsie i wali przy każdym kroku i ruchu ręki, gdy stąpa niemowlak, potwór wielkości wieżowca. Słowa są tak wielkie i beztroskie jak on. Rozwala wiersz ogrom bez refleksji.

Paw z Duszy na gorąco

Równie zabójcza dla poezji jest bylejakość. Lekceważy się w poezji pracę. Mnożą się na portalu teksty jak z kuchenki mikrofalowej. Trzy minuty i oto wywala się publiczności na pożarcie natchnionego Pawia z Duszy na gorąco i oczekuje natychmiastowych oklasków i zbiorowego (co tam trzy osoby, za mało, za mało! Tłum musi być!) - współodczuwania z Pawiem. W pogardzie są umiejętności i żmudne poszukiwania, które dawni ludzie szanowali. To, co ważne, od zawsze wymagało od człowieka uważności, czasu, umiejętności i cierpliwości.
Dziś inaczej? To, co ważne, wymaga pośpiechu, niewiedzy, zamykania oczu?

Szybkie numerki

Miłość i twórczość nie lubią chyba wyłącznie szybkich numerków, choćby i były euforyczne. Pusta egzaltacja, wyprztykiwanie się z sensów na żywca, aż do wyczerpania, wszelkie uniesienia, których nic z zewnątrz nie zasila - wykończą w wierszu kochanie, przyjaźń, sens. Ślepym podnieceniem, emocjami bez jasnego celu zmasakruje się w tekście i miłość, i nienawiść; każdą z twarzy Erosa.

Zjem się

Uczuć zaczyna brakować, gdy powstają wiersze - i inne ludzkie wytwory - zaniedbane, niechlujne, byle jakie. Lub śliczniutkie, jednak zrobione z nic niewartego materiału. Miłość ani żadne inne emocje - nie znajdują w nich pewności; oparcia i energii. Człowiek nie ma do czego ani po co się przywiązać.  
Każe się uczuciom trwać bez kształtu, umiejętności i pracy. Mają same siebie napędzać istnieniem, tylko tym, że są, toteż w rozpaczy, by nie zdechnąć, zżerają się same. Z pojedynczych, nierozpoznanych emocji ugniata się magicznie ciało peela. Łażą podmioty liryczne w poezji rozkocudane, rozmamłane, roztrzęsione. Głodują na fatalnej życiowej diecie. Same są jej jedynym jadalnym składnikiem. Uczucia pozbawia się pożywki innej niż ta, którą biorą z siebie samych. Zżerają same siebie.

Jakoś tak

O świadomym nadawaniu kształtu lub ogarnianiu tekstu rozumem lepiej nie mówić. Od razu urazi się tabun nieskalanych, prawidłowych moralnie dusz, napompowanych Czystym Uczuciem jak to płótno z aparatu do mierzenia ciśnienia, które owija się wokół ramienia i nadmuchuje, aby przeprowadzić pomiar.
Kto by się tam troszczył o formę. Wiersze mają po prostu być i już. Nie trzeba im uformowania. Jak, w jaki sposób są? O, to najmniej ważne ze wszystkiego. Ano byle jak. Jakoś. Jakość jest zastępowana przez jakoś.
Zabrania się kopiowania, redystrybucji, publikowania, rozpowszechniania, udostępniania czy wykorzystywania w inny sposób całości lub części treści zawartych w serwisie internetowym e-poezja bez zgody autorów.
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0012 s