literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Rozdział
Pokaż spis treści Edytuj
O straszliwych przygodach peela w Krainie Gadatliwej Kostuchy
Razu pewnego w Epoezjanii peel rycerz Antoni spod siódemki przy Górnej 12 zakochał się na śmierć i życie. O wybrance mówić nie będziemy: do Krainy Gadatliwej Kostuchy nie pójdzie, toteż nic nam po niej.
Gdy rycerz Antoni zobaczył, że z ukochaną ani żyć, ani umrzeć, z miłości począł konać. W tej samej chwili począł się widzialny wiersz.
Konali, wiersz i Antoni, od pierwszego wersu; co mieli zobaczyć, zobaczyli, zanim zaczęła się poezja. Peelowi rycerzowi Antoniemu konanie skandalicznie zszarpało nerwy, więc od czasu do czasu dawał się pożreć Pustce i z granicy między tym, co istnieje i tym, co nie istnieje, rzucał czytelnikowi zwiniętą w kulkę kartkę: Jestem w pustce. Zaraz wracam. Niektórzy czytelnicy prostowali kartkę, inni – nie.
Peel rycerz Antoni marł, kiedy szedł oraz w czasie postojów - na stojąco. Podobnie umiera większość mieszkańców (sublokatorów? więźniów?) takich wierszy, które prowadzą podmioty liryczne linijka po linijce do Krainy Gadatliwej Śmierci.
Agonia była wielowersowa, wielokropkowa, bolesna, pełna westchnień, jęków, w szarości oraz w czerni. W ciemnościach lub w pustce czytelnik także, w ślad za rycerzem Antonim, przestawał cokolwiek widzieć.
Peel rycerz nie ustawał w drodze, mimo, że szakale zdradliwego świata kąsały go, obdzierały ze skóry, szkalowały i co krok zabierały mu szalik; jadły też piechura muchy. Nie przyszło Antoniemu do głowy, by położyć się do łóżka i trochę odpocząć. O, nie! Nigdy! Szedł dzielnie przed siebie, chociaż mróz przeszywał go tak, że w końcu rycerz wyglądał, jakby wyszedł od krawcowej spod maszyny – od stóp do głów w ściegach.
Konałby jeszcze przez parę strof, gdyby nie to, że w końcu wypadało umrzeć. Umarł. I tak znalazł się w Krainie Gadatliwej Kostuchy.
Obiecaliśmy opowiedzieć o przeraźliwych przygodach, które w niej miał. Kłopot w tym, że po śmierci było jak przed śmiercią. Szakale nadal zabierały szalik, który rycerz musiał zdobywać wciąż na nowo. Antoni nadal ginął wers po wersie, jakby to, że się wyzionęło ducha, nie przeszkadzało zionąć nim bez zmian w następnych zwrotkach.
Jeżeli chcesz wiedzieć, co było dalej, trzeba wrócić do poprzednich akapitów opowieści. Jeśli rozczarowaliśmy Cię przygodami w niej, przykro nam. Umiarkowanie. Tak właśnie wygląda życie w Krainie Gadatliwej Kostuchy.

Informacja dla wybranych, pisujących wiersze o podobnej tematyce

Bohater, którego stworzyłeś, być może idzie na tamten świat na oczach widowni po raz pierwszy. Gratulujemy mu! Idealnie wybrana okazja, by umierać tak, że śmierć niczego nie zmienia. Ma pełne prawo radować się debiutanckim konaniem. Zawiadamiamy jednak uprzejmie, że w Epoezjanii pozaszywało się w przytulnych sypialniach - kostnicach sporo braci bliźniaków i sióstr bliźniaczek rycerza Antoniego. Epoezjanie mogą nie odróżnić debiutanta od wcześniej widywanych identycznych egzemplarzy. Będą przypuszczać, że widzą tę samą osobę po raz tysiąc pierwszy.
Łatwo o rozgoryczenie, gdy zabraknie oklasków dla umierającego na raty i dla autora jako stwórcy.

Zabijać czy nie?
Poezja jest także szansą na życie dla peela. O losach człowieka w wierszu ostatecznie decyduje autor. Wydaje wyrok śmierci, później przewlekle zabija oraz rozkazuje, by ktoś żył również wtedy, gdy umarł. A przecież może także pozwolić człowiekowi pożyć bez wysysania z niego oddechu.  
Pytanie: po co?
Zabrania się kopiowania, redystrybucji, publikowania, rozpowszechniania, udostępniania czy wykorzystywania w inny sposób całości lub części treści zawartych w serwisie internetowym e-poezja bez zgody autorów.
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0014 s