literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Rozdział
Pokaż spis treści Edytuj
Podmiot liryczny jest mną. A jakiś palant właśnie powiedział, że nie jest. O co mu chodzi?
Widzisz, kiedy ktoś tak mówi, chodzi mu ni mniej, ni więcej o to, że podmiot liryczny, czyli peel, nie jest autorem. W świecie literackim nie ma zwyczaju utożsamiania autora z osobą mówiącą w wierszu, o czym zapominają lub nie chcą myśleć nie tylko poeci, ale i komentatorzy w Epoezjanii. Czytelnik opatruje strofy o kochanku odchodzącym w siną baśń (tak kiedyś, zamiast sinej dali, napisała w wierszu Galenlomiel z Epoezjanii) wpisem: Nie martw się, dziewczyno, on wróci, a pod tekstem o ćpaniu doradza: Rzuć, chłopie, to świństwo. Weź się w garść. Autor i podmiot liryczny stali się w oczach czytelnika jedną osobą.
- I dobrze! – wołał nie raz i pewnie jeszcze zawoła niejeden poeta. – Przecież sam piszę wiersz. Moje są słowa. Uczucia moje. Moje życie. I to mam nie być ja? Bzdura!
Jasne, że wolno myśleć, co się chce i decydować, co jest prawdą. Możesz zobaczyć, dlaczego niektórzy oddzielają autora od głosu w wierszu.

Chomik w poecie

Gdyby podmiot liryczny był Tobą, nie siedziałbyś, nie siedziałabyś teraz przed komputerem, a biegał, biegała w wirtualnym świecie od wiersza do wiersza. Jak inaczej utwory mogłyby istnieć bez ja lirycznego, najważniejszej postaci, która je tworzy? Lub musiałbyś, musiałabyś się rozmnożyć, by podtrzymywać swoje liryki.
- Bzdura! – powtarzał ktoś i pewnie nie raz powtórzy niejeden. - Przecież, gdy piszę list czy pamiętnik, nie muszę do niego fizycznie wchodzić. I tak wiadomo, że tam jestem.
Okej. Może bredzę. Nie wiem. A może cokolwiek zostało wypowiedziane, przestaje być tym, kto powiedział? Czy słowo jest tym samym, co osoba, która je wypowiada? Kiedy coś mówimy, stajemy się tym, o czym mówimy?
Jeśli teraz przed komputerem wyskanduję jak kibice na mistrzostwach świata albo wymruczę jak czarodziej zaklęcie: Cho! Mik! Cho – mik, cho – mik - przedzierzgnę się magicznie w gryzonia? (Sprawdziłam, fiki-miki - i nie przemieniłam się w chomika. Chyba, że przeoczyłam przemianę, ponieważ trwała zbyt krótko i jednak tak, byłam chomikiem).  

Chleb i woda dla peela

Podmiot liryczny obywa się bez chleba i wody, w przeciwieństwie do poety, który od czasu do czasu powinien coś przegryźć, jeśli nie chce gryźć ziemi. Jednak poeta to nie peel?
- Do diabła, nie chodzi mi o to, że podmiot liryczny to ja tak dosłownie – wkurzał się i jeszcze nie raz wkurzy się poeta. – Chodzi mi o to, że ja mówię i o sobie.

Poeta jest dżdżownicą

Naprawdę? Zawsze podmiot liryczny idealnie pozwoli się dopasować do twórcy? Zdarza się, że wiersz zostaje napisany tak, jakby mówiło w nim coś, co poety raczej nie przypomina. W wierszu Tadeusza Różewicza Trawa - wyznaje zielsko:

W spojeniach muru
rosnę
[...]
w pęknięciach ciszy
cierpliwie się plenię
czekam aż padną mury
[...]

Jeśli powiesz mi, że w tekście są informacje o człowieku, odpowiem: Zgoda. I przynajmniej tyle samo znajdziesz informacji o trawie.
A u Anny Świrszczyńskiej widać, że teoretycznie mówi kobieta, ale tak do kobiety niepodobna, że w końcu nie wiadomo, czy człowiek się odzywa czy przestrzeń:
Jestem przestrzeń od wszystkiego wolna.
Podmiotem mówiącym w wierszu może być pajac na sznurkach, żaba, dżdżownica, latawiec. Czy autor tym wszystkim jest?
- Och – niecierpliwi się i zniecierpliwi nie raz, nie dwa poeta. – To nie znaczy, że autor jest latawcem, dżdżownicą, pajacem na sznurkach. To tylko znaczy, że je w czymś przypomina. I daje im głos, bo trawa i pajac same nie mówią. Ukrywa się pod ich postaciami.

Mozaiki i koktajle

Zatem zdarza się, że podmiot liryczny autora przypomina, a nie może być nim samym.  Czasem łatwo dostrzega się brak jedności autora i peela, czasem nie. Autor może portretować np. przyjaciela lub może napisać monolog własnego pradziadka, chociaż podmiot liryczny mówi w pierwszej osobie. I warto pamiętać: wiersz nie zamienia całego przyjaciela ani ducha pradziadka w litery. Obraz nie musi zgadzać się wiernie z wyglądem zewnętrznym, wnętrzem, duchem osoby, którą ktoś przedstawia.
Twórca może też naszkicować choćby przechodnia, ponieważ dla zabawy wymyślił o nim historię. Może opisać od stóp do głów kogoś, kto nie istnieje w życiu z krwi i kości, kogo sobie wyłącznie wyobraził.
Często podmiot liryczny powstaje jak z puzzli, szkiełek lub owoców, z cech różnych ludzi spotkanych w życiu; jest zlepkiem, składakiem, mozaiką, koktajlem, mieszaniną. Czasem bywa rusałką lub potworem doktora Frankensteina.
Kogoś takiego można uznać za tożsamego z autorem?
- Dobra, dobra – fukano na mnie. – Co z tego, że to peel to składanka? A kto go złożył, jak nie autor?  

Rzeźbiarz to rzeźba

Czy artysta jest tym, co stworzył? Bach był tylko papierem nutowym i znakami na pięciolinii, może tylko recitalem organowym? Leonardo da Vinci jest swoim obrazem? Jest Moną Lizą z farb? A van Gogh od czasu, gdy namalował słynny obraz, zajmował się udawaniem słoneczników i naczynia na płótnie w ramie? Czy piramidy starożytności są ułożone z Egipcjan, którzy dźwigali bloki z kamienia, a zamczyska i katedry składają się z połączonych ciał fundatorów, architektów i robotników? Budowle powstawały rzeczywiście z energii ludzi, ale ostatecznie widać wynik wysiłku, czyli na przykład na cegły złączone przez murarzy zaprawą, a nie spojone zaprawą żywe ciała. Również budowla bez cegieł, wzniesiona samym wysiłkiem i samą myślą, bez materiału, formy - pozostanie niewidzialna dla ludzi.
Czy rzeźby są zamienionymi w kamień rzeźbiarzami?
Stworzone nie jest identyczne z twórcą. Jasne, że jego część jest w dziele. Cząstka, ale nie on cały.

Część, nie całość,
źródło, nie rzeka


Właśnie. Podmiot liryczny nie jest poetą również dlatego, że z całością autora moglibyśmy obcować podczas spotkania z autorem: zobaczyć go, posłuchać. A stworzona przez poetę postać mówiąca w wierszu stanowi tylko zapis części wewnętrznego świata autora. Opowiada, jak z jego punktu widzenia wygląda fragment rzeczywistości. Formuje i utrwala wycinek, nie całość. Tekst obrazuje (w charakterystyczny dla poety sposób) wybrane cechy wewnętrzne i/lub właściwości zewnętrznego świata, z którym autor się zetknął.

Cień i zajączek

Wiersz jest dla mnie jak cień twórcy na ścianie. Taki cień w ruchu potrafi fantastycznie zmieniać kształty, prawda? Tekst można porównać też do zajączka puszczanego z lusterka, które trzyma artysta. Twórca nie jest ani cieniem, ani figlującym światłem. One tylko od niego pochodzą.
Nawet, gdy podmiot liryczny bardzo zbliża się do autora, mówi to, co on by powiedział – stanowi tylko kogoś w rodzaju reprezentanta twórcy, pełnomocnika. Poeta powierza mowę postaci w wierszu. Wówczas podmiot liryczny to porte – parole autora, czyli mówca w jego imieniu, jego ekwiwalent, czyli artystyczny odpowiednik, stworzony przez człowieka jego literacki równoważnik.  

To cały ja!!!

Kiedy słyszę nieraz  okrzyk poety: to cały ja!!!, a czytam w wierszu na przykład:

Mą duszę rozrywają na paski od spodni demony,
Me serce tną nożem niepokonane pokemony
Niebiosa leżą na mnie skrycie, a w torbie niosę życie.


waham się: uwierzyć, że to poeta jak z życia wzięty? W dodatku cały?

Makbet i kluczyki od samochodu

Wydaje się logiczna myśl, że podmiot liryczny jest kreacją poety, fantomem, a nie autentyczną, dotykalną postacią. Jak aktor nie wchodzi cieleśnie, dosłownie w skórę osoby, którą gra, tak podmiot liryczny nie staje się autorem, choć może go grać. Można dotknąć palcem aktora, który przez wieczór wciela się w Makbeta, a nie Makbeta. Choćby i aktor naśladował go tak, że dajemy się zaczarować, nie złapiemy za rękę żywego wodza z Szekspira ani prawdziwego władcy Szkocji ze średniowiecza. Ufamy przez chwilę, że po wyjściu z teatru Makbet wsiądzie do samochodu i pojedzie z wizgiem opon setki lat wstecz zamordować parę osób i popatrzeć, jak żona myje ręce z krwi, zanim podadzą obiad. Jednak aktor tam nie jedzie. Tak samo patrzy się na podmiot liryczny, a nie na autora, choćby podmiot autora do złudzenia przypominał.  

Wyznanie liryczne

Prywatny list ma na ogół jednego adresata. Osoba pisząca go, mimo możliwych emocji, które towarzyszą pisaniu, jest autorem listu, ale nie jest podmiotem lirycznym (chyba, że całość napisze wierszem).
Blog z założenia – jako upubliczniany w sieci pamiętnik – adresuje się do wielu. Osoba pisząca go, mimo emocji, które (tak często mawiają zwierzający się w wircie) wyrzuca, jest autorem bloga, ale nie jest podmiotem lirycznym.
Zakłada się w Epoezjanii, że wyznanie liryczne to taki tekst, którego autor odróżnia siebie od podmiotu lirycznego i wie, dlaczego nim nie jest. Nie traktuje też czytelników tak, jakby byli zbiorowo prywatnym korespondentem autora, tyle że - drobiazg - wielogłowym i z głowami niepozostającymi z sobą w kontakcie, choć należą do jednej wielkiej osoby, mającej bezwarunkowo czytać, kochać i rozumieć poetę.
Zabrania się kopiowania, redystrybucji, publikowania, rozpowszechniania, udostępniania czy wykorzystywania w inny sposób całości lub części treści zawartych w serwisie internetowym e-poezja bez zgody autorów.
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0012 s