literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Rozdział
Pokaż spis treści Edytuj
Porozumiewanie się bez reguł
Zatrzymajmy się przy cytatach z komentarzy jednej z epoezjanek. Zostawiłam oryginalną pisownię. Poetka pisze pod swoim wierszem:
[...] pragne tylko jednej stop-klatki przeszlosci

Później wyjaśnia, co miała na myśli, kiedy użyła określenia stop klatka:
definicja stop-klatki roznie rozpowszechnionej rozkolysanej wsrod wiru wspolczesnej ignoranancji siega do stop pewnego posagu czy i jak wzbudzic oburzenie tlumu ktory nie jest w stanie pojac odmiennej formy rozkladku liter

Może coś ktoś

Ile rozumiesz z wyjaśnienia dotyczącego stop klatki? Jesteś przekonany, przekonana, że rozumiesz? Jeśli tak, z czego czerpiesz tę pewność? Ile konkretnych informacji wyodrębniłbyś, wyodrębniłabyś z komunikatu? Pomagają go zrozumieć? Wierzysz, że odczytujesz sens zgodnie z intencjami poetki? Czym jest stop klatka dla osoby mówiącej w tekście? Wiesz? Masz chociaż minimum pewności? Ja nie mam żadnej.
Nie mogę ufać, że rozumiem słowa w zgodzie z zamierzonym sensem ani nie wiem, czy błędnie odczytuję wypowiedź. Dzieje się tak, ponieważ autorka odrzuca większość jasnych, powszechnie znanych reguł porozumiewania się. Wybór skojarzeń i połączenia między nimi są w tłumaczeniu stop-klatki tak swobodne, że znajomość języka wcale nie ułatwia interpretacji. Nie wiem też, do jakich składników rzeczywistości nawiązuje tekst (o jaki posąg chodzi?). W takich przypadkach wątpliwości jest w stanie rozstrzygnąć jedynie sam nadawca, który kodu językowego używa dowolnie. A w tradycyjnym pojmowaniu sensu języka pisanego nie nadawca, lecz komunikat jest źródłem wiedzy o komunikowanym sensie. Czytelnik powinien maksymalnie zbliżyć się do pożądanych znaczeń bez dodatkowych wskazówek autora. Jest to jednak możliwe wyłącznie wtedy, gdy tekst buduje się według uniwersalnych zasad. Korzystając z nich, nadawca stara się pokazać cechy jednostkowe własnego języka. Gdy mówiący z komunikatów chce zrobić unikaty, usiłuje pozbyć się wszystkich wzorców, do każdej wypowiedzi pracowicie wymyśla osobne reguły, teksty tracą czytelność z tradycyjnego punktu widzenia. Czytelnik bowiem instynktownie - i słusznie - przyjmuje, że coś musi łączyć mowę nadawcy i odbiorcy, by spotkanie dawało szansę na porozumienie. Najpierw będzie szukał składników bez wątpienia wspólnych. Dopiero gdy je odnajdzie, potrafi odkryć różnice, które wraz z podobieństwami tworzą indywidualizm.

Rosyjska ruletka i ufolud

W przypadku komunikatu cytowanego na początku rozdziału - chyba - obojętne, co czytelnik w końcu zrozumie. Aby pokazać niepospolitość osobowości, używa się języka zgodnie z widzimisię. Zamiast zrobić z powszechnych reguł fundament dla cech indywidualnych, autorka woli, by jednostkowe właściwości myśli i języka unieważniały uniwersalność. Celem - chyba - nie jest wyrażać się tak jasno, by mówiący został zrozumiany. Celem jest – chyba - mówić, jak się uda i bez najmniejszych gwarancji oczekiwać, że może ktoś coś pojmie. Zrozumienie w niewielkim stopniu zależy od sposobu formułowania wypowiedzi. Mówiący zdaje się na los, na domyślność czytającego, toteż nawet najbardziej podstawowy odbiór tekstu nie da się przewidzieć. Zrozumienie to chwilowe szczęście, a nie skutek w pełni świadomego wyboru słów i celowego ich łączenia. Słowa są nieoswojone i nigdy nie wiadomo, co, komu i dlaczego powiedzą.
Gdyby cytowana wypowiedź o stop-klatce miała służyć do czegoś w rodzaju rosyjskiej ruletki: odgadniesz w miarę dokładnie, co w całości wypowiedzi ma oznaczać stop - klatka dla nadawcy, żyjesz, nie odgadniesz - giniesz, poleciłabym grę z tym komunikatem potencjalnym samobójcom.  

Widuję podobnie pisane wiersze. Wyglądają, jakby autor mechanicznie zapisywał dźwięki wydawane przez pielęgnowanego we własnym wnętrzu ufoluda, ale takiego, który nie interesuje się ludźmi. Raczej naiwnie poeta czyni z tych notatek podstawę do ludzkiego porozumienia.

Pytania

- Czy jest granica, poza którą kończy się czytelność wypowiedzi?
- Może ustalanie takich granic nie jest nam potrzebne? Czy sens jest pojęciem, które straciło sens? To czytelnik powinien w komunikacie doszukiwać się logicznych połączeń, odtwarzać je na podstawie zachowanych resztek standardowej logiki lub samodzielnie stworzyć sens tam, gdzie go nie ma? Mniejsza z tym, jaki?
- Może języka należy właśnie używać z absolutną swobodą? Nie trzeba troszczyć się o przestrzeganie żadnych reguł mówienia i pisania? Dlaczego?  
- Nie ma znaczenia, jak się mówi i pisze?
- Zupełnie nie ma?
Zabrania się kopiowania, redystrybucji, publikowania, rozpowszechniania, udostępniania czy wykorzystywania w inny sposób całości lub części treści zawartych w serwisie internetowym e-poezja bez zgody autorów.
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.0018 s