literacki serwis recenzencki e-poezja
(wersja serwisu: 0.10.21 z dnia: 06-05-2016)
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Załóż konto
lub
Zaloguj się
Zamiast wadliwego i niebezpiecznego
Internet Explorera
polecamy:

Opera Web Browser
lub:
FireFox Web Browser


Poczytaj więcej tutaj:
Nowoczesne przeglądarki
Rozdział
Pokaż spis treści Edytuj
Raczkowanie
Jeśli czytelnik wolałby towarzystwo dorosłych, warto, by wiedział, że trudno spotkać dorosłego w serwisie literackim w Internecie. Najbardziej swojsko poczuje się przybysz, który marzy o opiece nad raczkującymi po monitorze dwudziestoletnimi czy sześćdziesięcioletnimi bobasami lub sam pragnie zdziecinnieć, opaść na czworaki, pogruchać: agugu i tak zobowiązać okolicę do ostrożności macierzyństwa. Nie wolno się łudzić, że wiersze publikują dorośli! Należy z przenikliwością i czułością zakładać - bez względu na pozory (zwodzą tylko niezdolne do miłości bliźniego hipopotamy oraz innych głupców!) - że spotykasz niemowlęta w dojrzałych, dla niepoznaki, skórach; może są tylko narzucone, nie mam pojęcia, ale jak na balu przebierańców maskują osobiste skarby, czyli słodycze dziecięctwa na wynos. Maluszki chcą sobie pozwiedzać, pogaworzyć, raczkują dzielnie przed siebie i może się zdarzyć, że w drodze zahaczą o serwis poetycki, gdzie trzeba docenić wiecznie raczkującą wytrwałość i umiejętności. Może czasami poezja pachnie siarą, czyli mlekiem dla noworodka i takie brodate lub cycate bobo porzuca dom i śpieszy do początków, gdy szczęśliwie niczego nie wiedziało, w świat, do utęsknionej matczynej piersi, czyli na portal literacki. Dorosłemu czytelnikowi pozostaje postępowanie, jakie przystoi przyzwoitemu Opiekunowi: ma zajmować się poetą-niemowlęciem według wskazań przyświecających żłobkom oraz prywatnym pokoikom z tapetami w żółwiki czy baloniki lub – jeżeli sytuacja wyda mu się absurdalna – może milczeć i chociaż zadbać, żeby dzieciny nie rozdeptać.
Stale należy strzec się przed nieuwagą, w tym także przed nieuzasadnionym wyobrażaniem sobie, że i wiersz może być czymkolwiek innym niż gaworzący lub ryczący skarbuś. Jeśli czytelnik, czyli dorosły idiota, pozbawiony sezamu słodyczy pod skórą, w roztargnieniu lub z szokującej niedomyślności albo z pozostałych - zawsze oburzających - przyczyn potraktuje wiersz jako zjawisko odmienne niż żywa kopia zdziecinniałego autora, niechybnie urwie wierszowej replice poety główkę, rączkę, nóżkę albo skrzywdzi wiersz, czyli duplikat poety-niemowlęcia, na setki, tysiące! pozostałych, rozmaitych, ale zawsze nieludzkich, sposobów. I będziesz be, Dorosły Czytelniku, a nawet fuj! i befuj!, ponieważ równocześnie z wierszem cierpi i umiera dzidziuś-poeta. Co zrobisz liryce, samemu autorowi zrobisz, gdyż jest jednym z raczkującymi literkami. I basta. Teraz wreszcie wiesz, na czym polega pisanie poezji i czytanie jej: albo jesteś Raczkującym, albo Opiekunem, albo jednym z tych, którzy zostaną wytresowani odpowiednio do okoliczności i potrzeb serwisu i zrozumieją, że trzeba się rozstępować przed stadami Dorosłych Dzieci, kiedy na czterech nogach pielgrzymują w słodkiej nieświadomości do Krynicy Poezji. Horror? Fantasy? Science-fiction? Nie no, skądże. Pełnia życia.
Zabrania się kopiowania, redystrybucji, publikowania, rozpowszechniania, udostępniania czy wykorzystywania w inny sposób całości lub części treści zawartych w serwisie internetowym e-poezja bez zgody autorów.
(c) 1996-2016 by SOKARIS, http://www.sokaris.pl
Strona wygenerowana w: 0.001 s